-
Arathena
Nagle poczuła się delikatnie mówiąc niekomfortowo... Przepraszam ale nie wytrzymam i muszę na stronę... Zawróciła konia by znaleźć się za grupą. Gdy oddalili się troszeczkę załatwiła swoje potrzeby fizjologiczne.
Techniczny...
O ile przy tej czynności nie wydarzy się coś niestosownego, dogania grupę.....
-
Anna de Loiret
Alessio... Słysząc słowa piosenki o mało się nie popłakała - tak bardzo cię kocham, nie umiem tego wyrazić słowami... Westchnęła, dodając zaraz - ale więcej mi nie śpiewaj. Uśmiechnęła się przez łzy, po czym również zatrzymała się, by załatwić swoją potrzebę... Skrywa się za swoim wierzchowcem, w razie czego odganiając jakby ktoś próbował podejść...
-
Alessio
Uff,udało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - pomyślał uśmiechając się do niej radośnie na to wyznanie, gdy Anna wróci z powrotem idzie w jej ślady,również podążając na tyły ich niewielkiej kolumny by załatwić swoje pilne potrzeby.
-
Arathena już miała wstać po załatwieniu swej potrzeby, jak usłyszała głośne bzyczenie i na bliskim jej twarzy kwiecie ostu usiadł duży pasiasty owad, chyba trzmiel.
Zdała sobie sprawę, że musi zachować wyjątkową ostrożność jeśli nie chce zostać użądlona.
Anna ledwo zdążyła, niestety chcąc po tym dosiąść swego wierzchowca by dogonić resztę, wdepnęła butem w końskie łajno. Na szczęście było na tyle stare i zaschnięte, że się na nim nie poślizgnęła, ale but sobie uwalała.
-
Anna de Loiret
Wiesz, czego w was nie lubię? Że robicie pod siebie - rzekła do Thilbauta nieco zdenerwowanym tonem. Nie zrobiło to na niej jednak wielkiego wrażenia, bo często jej się to zdarzało w stajni... Wytarła but o trawę energicznie, po czym dosiadła wierzchowca i ruszyła za resztą.
-
Arathena
Na widok owada wydobyła z siebie tylko.... O kuźwa.....
-
Owad nie niepokojony po chwili odleciał, Anna powróciła do reszty grupy, po chwili także Arathenna mijając Alessia. Ten zaś, gdy sam został i przykucnął, nagle miał wrażenie jakby mu ktoś tyłek oblał wrzątkiem. Zerwał się na równe nogi wydzierając wniebogłosy. Lecz nic nie zauważył w miejscu gdzie kucał oprócz dziwnej rośliny z białymi kuleczkami na szczycie łodygi.
Tyłek strasznie go piecze.
Techniczny:
- 1 PS Alessio
-
Arathena
Dogoniwszy grupę.... Ominął mnie śpiew Giermka? Anno?
-
Anna de Loiret
Nie, nie zaśpiewał jeszcze... Wszyscy śpiewaliśmy już poza tobą Christophe, śmiało, nie wstydź się.
-
Christophe Leroy
No nie da mi spokoju no... Że też elfka musiała jej przypomnieć. No cóż, jak trzeba to trzeba - No dobrze, choć prędzej pewnie wypłosze wszystkie zwierzęta w okolicy, więc jak coś... to ostrzegałem.
Rozpocząć śpiewanie: powoli i dokładnie, coby się nigdzie nie rąbnąć na melodii...
Choćbym poznał wszystkie tajemnice świata,
choćbym rozdał wszystko, dla biednego brata,
jednak bez miłości,cóż mi dopomoże
Niczym wiedza,dobroć, bez miłości bożej.
Miłość jest cierpliwa, wszystko mężnie znosi
nigdy się nie cieszy, z niesprawiedliwości
Gniewem nie unosi się, nie pamięta złego
pychą nie wywyższa się i nie szuka złego.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku
z prawdą współweseli się, czystość trwa w jej blasku
Miłość jest łaskawa, wszystkim wiarę daję
wszystko też przetrzyma, nigdy nie ustaje.
Bogini w swym miłosierdziu, które jest bez miary
ciągle nam rozdziela, różnorakie dary
Jednak wśród rozlicznych łask, które Pani nam zsyła
największa jest miłość, nigdy nie przemija.