Catherine:
Margaret spojrzała na Ciebie z iskierkami w oczach, oraz lekkim uśmiechem na ustach. Swymi rękami objęła Cię za szyję i zaczęła delikatnie masować Twój kark...
Wersja do druku
Catherine:
Margaret spojrzała na Ciebie z iskierkami w oczach, oraz lekkim uśmiechem na ustach. Swymi rękami objęła Cię za szyję i zaczęła delikatnie masować Twój kark...
Catherine
Zaczęła cicho pomrukiwać i nie oponowała w żaden sposób przed masażem karku,jej przyjaciółka miała bardzo miłe dłoni i jeszcze nigdy jej nikt tak nie masował....
Catherine:
Królewska gwardzistka usiadła u Twego boku, nieco podkulając nogi i bacząc, by butami nie zabrudzić pościeli. Objęła Cię jedną ręką i zaczęła masować nią po ramieniu, drugą zaś położyła na Twej dłoni lekko ją głaszcząc...
Catherine
Ma....Margaret?Czy Ty mnie....? - zapytała nie do końca rozumiejąc co dokładnie czuje Veccavianka,jednak iskierki w oczach i to jak zareagowała na jej nagie ciało coraz bardziej dawały jej do myślenia....
Catherine:
Tak Cathy? Dokończ... Odparła, wsuwając swe palce między Twoje.
Catherine
Pragniesz? - dokończyła lekko trzęsącym się głosem i zamiast pozwolić jej wsunąć palce między swoje własne po prostu wzięła ją za dłoń i dokończyła ze smutkiem - Jeśli tak to....nie mogę Ci tego dać....Polubiłam Cię,jesteś bardzo miła,słodka i dobra ale nie potrafię tego....no wiesz....z kobietą....
Catherine:
Czemu wszystkie mnie odrzucają, tak ciężko Veccaviance żyć w Pendorze... W pogardzie, nienawiści, odrzuceniu... Rzekła Margaret westchnąwszy ciężko. Oparła swą głowę delikatnie o Twoje ramię i przymknęła oczy.
Arstan
Pozdrowił zbrojnych Panowie którędy nad jeziorko? w międzyczasie wciąga portki, jeśli dowie się gdzie jest jeziorko to idzie tam i każe sobie tam przynieść jedzenie
Techniczny
Oczywiście jedzenie ma tam przynieść owa niedawno poznana niewiasta
Catherine
Wcale Tobą nie gardzę Margaret....,może jeszcze trafisz na taką,która też Cię zapragnie i pokocha....Ale ja Ci mogę dać jedynie swoją przyjaźń,nic ponadto.... - powiedziała łagodnie,obejmując ją i delikatnie głaszcząc po włosach....
Arstan:
Jeden ze zbrojnych, lekko zszokowany, wskazał Ci drogę nad jeziorko. Gdy tam dotarłeś, po odczekaniu kilku chwil, Twa "pani" przyniosła Ci na talerzu chleb i pieczony udziec. Postawiła talerz obok Ciebie i usiadła obok, masując się przez suknię po kobiecości, patrząc na Ciebie lubieżnie, jakby zaraz się miała rzucić...
Catherine:
Naprawdę Cathy? Będziesz potrafiła mnie zaakceptować taką, jaka jestem? Spytała księżniczka.