-
Vito:
Twój zapijaczony przyjaciel chyba posłuchał się i zaczął powoli iść na kolanach w kierunku portu. Żołnierze natomiast wybuchnęli śmiechem słysząc Twoją reakcję, a po chwili jeden z nich rzucił - Grzeczniej synek, bom żeśmy ci pomogli dopiero co haha!
-
Vito
Pomogli? Że niby jak pomogli? spytał strażników już trochę spokojniejszym tonem.
-
Vito:
Ano żebyś dotarł do koszar bo byś pewnie tam godzinę lazł na kolanach - usłyszałeś, powoli żołnierze opanowywują swój śmiech.
-
Vito
Ale bym w końcu dolazł! A teraz do roboty, pilnować tego cholernego magazynu, bo mam już tego kurestwa po dziurki w nosie, przez Waszą głupotę tu sterczę, dać się tak obrabować! wykrzyczał stukając się palcem w czoło.
-
Vito:
A żeby ci żyłka w dupie nie pękła! Hahaha - krzyknął ci jeden z rozbawionych strażników
-
Vito
Uciszył się już i usiadł z powrotem na ziemi, obserwując magazyn.
-
Dan:
Po chwili, gdy się zaśmiałeś ojciec od razu wrócił się i spojrzał kto to tam się chichra. Gdy tylko zobaczył Ciebie rzucił - Ah, to ty zagoniłeś tego goblina mi tutaj? Hehe. Całkiem niezły miecz miał przy sobie. Chyba, że to Twój?
Edward:
Jak dotąd nic Cię nie próbowało zaatakować, okraść, zabić ani zgwałcić. To chyba dobrze... Przypomniałeś sobie za to, że nie przeszukałeś z Danem szkieletów, a być może miały przy sobie jakieś całkiem niezłe miecze. Teraz nadzieja w nim, że je ma i podzieli się z Tobą zyskiem, gdy je gdzieś sprzedacie... Złota na rumu nigdy nie za wiele.
-
Dan
Nie,nie,proszę,weź go jako.......zaliczkę wobec długu jaki chcę u Ciebie zaciągnąć......- powiedział patrząc ojcu w oczy i wyczekując reakcji na tak nieoczekiwane słowa
-
Dan:
Hmmm? O co chodzi? - spojrzał zaintrygowany słowami swego syna.
-
Dan
Bo widzisz ojcze.....,moja znajoma z miasta ma poważne problemy.....,straciła pracę,ma chorą matkę na utrzymaniu,nie ma ojca......,a nigdzie nie może znaleźć porządnego zatrudnienia które by jej pozwoliło wyżywić je obie......,no i ja....,no pomyślałem że może Ty byś je tu przyjął na farmę....To naprawdę dobra dziewczyna,mogła by sprzątać i gotować,mamie przecież przyda się pomoc w kuchni a i bystra jest więc to kwestia czasu aż i zwierzętami by się nauczyła zajmować.....