Regina
Już mówiłam, zwą mnie Regina.... Podeszła do ''Oczytanego" i uśmiechnęła się podając mu rękę... Pierwsza Kompania Straży Górskiej.... Powiedziała z dumą....
Skąd jesteście?
Wersja do druku
Regina
Już mówiłam, zwą mnie Regina.... Podeszła do ''Oczytanego" i uśmiechnęła się podając mu rękę... Pierwsza Kompania Straży Górskiej.... Powiedziała z dumą....
Skąd jesteście?
Morghar
Wstał z miejsca i odwzajemnił uścisk dłoni Reginy, również się uśmiechając. Pułk wojska imperialnego znad Amerthy. Miło mi.
Rehlynn
Zażenowany odparł Z Meekhanu, członek gildii magów. Aspektu ognia jak hmm, już mówiłem.
Regiana
Skoro przyjdzie nam razem umierać albo i nie to może wpierwej przestańcie być tacy naburmuszeni... he he... Podeszłą do maga i równie wyciągnęła do niego dłoń...
A jak się tu znaleźliście? Ja przez takie jakieś czary mary... Jechałam konikiem.. nagle trzask prask prask.. trochę dymu i mgły i nagle stałam na dziedzińcu zamku. He he
Maikh
Wkroczyłeś z osią do karczmy, wynająłeś pokój na tydzień, chyba dłużej nie będziesz musiał czekać, możesz rozejrzeć się po mieście, posłuchać wieści lub też oddać się modlitwie i ćwiczeniom
Dagoth
Skoro się zgodziłeś to pora nieco przyśpieszyć bieg spraw, mag zszedł z kamienia i wyciągnął rękę ku Tobie, złap i zaraz będziemy na miejscu, po chwili jesteście na dziedzińcu jakiegoś zamku, chyba trafiliście na porę posiłku, bo z niedaleka dochodzą odgłosy uczty, zaraz też zauważył was jakiś sługa i poprowadził na obiad
Alda i Aurelia
Wynajęłyście pokój, dość ładny i przytulny, łóżko jest dość szerokie powinnyście się zmieścić we dwie
Rehlynn
Uśmiechnął się i również wyciągnął rękę. Długa historia. Oj długa, ale działo się. Bandyci, konflikty, ogień i krew.
Alda
Westchnęła, zdjęła zbroję, pas, hełm, buty, zawinęła nogawki spodni i usiadła na łożu... Dawno już nie widziałam czystej pościeli na oczy... A jeszcze dawniej jej z nikim nie dzieliłam - rzekła do Aurelii.
Maikh
Zostawię gospodarzu tą oś koło swego wierzchowca w stajni. Jakby ktoś pytał o jej właściciela, to przyprowadź go do mnie. Spędza wolny czas na modlitwach, medytacjach i ćwiczeniach.
Dagoth:
Kapłan obejrzał się szybko po okolicy i zaczął iść za sługą. Zastanawiał się, gdzie ten mag ich przeniósł...
Aurelia
Również zdjęła całe oporządzenie,zostając jedynie w spodniach i koszuli i odparła lekko posmutniawszy - Tak,ja też dawno z nikim....- po czym usiadła po przeciwnej stronie łóżka i zaczęła powoli układać się do snu
Alda
Położyła nogi na łożu i podparła się rękami, patrząc na Aurelię, widząc że wyraźnie posmutniała. Ty chyba też nie miałaś łatwo, co? Ale co mnie to kurwa obchodzi!
Regina
Też miałam trochę rozrywki... Ale nie ma o czym gadać.... Ścierwo ich leży pewnie i gnije już..... Wracając do stołu zaprasza gestem dłoni Obu Panów by przysiedli się....
Aurelia
Nie,nie miałam - odparła krótko,odwracając się do niej plecami i kładąc spać,na te wspomnienia teraz jej pociekło kilka łez jednak dość szybko je otarła i opatuliła się swoją częścią kołdry
Alda
Chujowo, kolejna dobra co ją pokarało cholera wie za co - pomyślała i wlazła pod kołdrę, układając się wygodnie do snu. Porozmyślała chwilę, wpatrując się w sufit aż w końcu położyła się na boku i pogładziła Aurelię po włosach, chcąc tym samym odwdzięczyć się jej za pocieszanie. Nie martw się... Szepnęła tylko. I tak się bedziesz kurwa zamartwiać, a ja jeszcze będę się dodatkowo smucić widząc twój żal. I powie mi ktoś, kurwa, czemu!?
Aurelia
Zamruczała cicho, ujęła jej dłoń i wyszeptała - Po prostu gdy myślę że to już za mną to zawsze wspomnienia wracają....,nie przejmuj się,zaraz mi przejdzie....- gdy skończyła,puściła jej rękę znów układając się do snu
Alda
O kurwa! Ona mnie lubi czy co? Ehh... Pomyślała, gdy Aurelia ujęła jej dłoń. Przysunęła się delikatnie do niej i zamknęła oczy, próbując zasnąć...
Aurelia
Gdy poczuła bliskość Aldy westchnęła lekko,odwróciła się do niej i delikatnie ją objęła także się przysuwając a po tym już zamykając oczy i próbując zasnąć,mimo że ledwo ją znała to zbyt bardzo pragnęła by ktoś ją troskliwie przytulił zwłaszcza że była pewna iż Alda także tego chce i że pomimo chłodu jakim chciała emanować miała dobre serce....
Alda
Co kurwa?! Ej no dziewczyno, odpierdol się łaskawie ode mnie! Tak to okazać trochę serca... Ehhh... Pomyślała zaskoczona, nie potrafiłaby jednak zbesztać Aurelii, objęła ją też niepewnie, delikatnie ale chyba miło...
Aurelia
Uśmiechnęła się gdy Alda ją objęła jednak nie przysunęła się już bliżej a jedynie wydała z siebie delikatny pomruk zadowolenia - Kochana jest,nie sądziłam że tego będzie chciała i że....na bogów ja też będę!
Alda
Ta mrucz mrucz, wkurwiaj mnie więcej... Pomyślała, przytulając ją mocniej. Może się wreszcie zamkniesz...
Aurelia
Jesteś kochana - wyszeptała,zdradzając swoje myśli sprzed chwili,dając się utulić i krótko głaszcząc ją po jej włosach jednak dość szybko zabrała rękę i ponownie ją objęła choć dalej delikatnie...
Alda
Raczej pojebana - skomentowała w myślach.
Maikh
Masz dużo wolnego czasu, po dwóch dniach oczekiwania dostałeś informację, że masz wyglądać dwóch wojowniczek pytających o Issara z osią, przybędą w ciągu tygodnia
Alda i Aurelia
Jakoś udało Wam się spokojnie przespać noc, wstałyście skoro świt, w Starym Meekhanie macie wypytywać po karczmach przy świątyni Laal o Issara z osią, tyle wiecie, pora ruszać, macie tam dotrzeć w góra dziesięć dni, choć pośpiech jest wskazany
Dagoth
Zaprowadzono Cię do sali jadalnej, posiłek pomału dobiega końca, ale jeszcze znajdziesz coś żeby się posilić, sługa po drodze przekazał Ci, że po posiłku zaprowadzi Cię do miejscowego medyka, więc kłopot ran tak jakby sam się rozwiązał. W sali większość osób siedzi pojedynczo, w oczy rzuca się tylko rudowłosa dziewczyna
Rehlynn
Hehe, a popioły dawno rozwiane przez wiatr rzekł i przysiadł się.
Morghar
Również się przysiadł. Mnie wyznaczył dowódca, kazał zostać z magiem i wykonywać jego polecenia, a mag przeniósł nas na ten dziedziniec. No a dalej już wiecie, posłał mnie do tych książek...
Alda
Zbudziła się obok wtulonej w nią mocno Aurelii... Cholera... Wczoraj się poznałyśmy, a już się tulimy jak siostry, mnie chyba naprawdę z tej tęsknoty całkiem pojebało. Pomyślała i wstała z łoża, delikatnie odsuwając ręce dziewczyny. Hej wstawaj, zaraz ruszamy - powiedziała cicho, siadając przy niej i kładąc rękę na jej dłoni.
Aurelia
Lekko zdziwiła się gdy dostrzegła że trzyma dłoń na jej własnej,było to jednak bardzo miłe dlatego spojrzała na nią słodko,uśmiechając się przyjaźnie - Ach,tak,musimy....- leżała tak jeszcze przez chwilę po czym bardzo niechętnie zabrała rękę,wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy
Alda
Przewróciła oczami i zaczęła się ubierać, pytając w międzyczasie Aurelii, nie patrząc na nią - powiedz mi jedno... Jak to jest, że ty jedyna na tym świecie poza mym pewnie już... Głos jej zadrżał na samo wspomnienie - poległym narzeczonym, dostrzegasz we mnie coś więcej niż tylko wredną sukę?
Aurelia
Choćby dlatego,że widziałam jak troszczyłaś się o tą dziewczynkę....jak o własną córkę albo młodszą siostrę,a znalazłaś ją na szlaku i ledwo znałaś prawda? - powiedziała cicho i łagodnie po chwili dodając - No i....,dostrzegłam że Cię coś gryzie,a potem jeszcze ten fiut Ci tak dokopał....,nie potrafiłam być na to obojętna....
Alda
Westchnęła ciężko, szczerze poruszyły ją te słowa... Podeszła do Aurelii, gdy już się uzbroiła i przyłożyła jej na moment dłoń do policzka. Zaraz jednak zerwała się, jak burza ruszyła do wyjścia z pokoju.
Dagoth:
Kapłan skinął głową zebranym - Witajcie... - i przysiadł się na jakieś wolne miejsce. Przyglądnął się zebranym i powoli zaczął jeść. Niedużo, nie miał ochoty na jakieś obżeranie się...
Aurelia
Stała w ciężkim szoku nie potrafiąc wydusić słowa,przyłożyła tylko swoją dłoń do policzka,którego dotknęła Alda po czym otrząsnęła się i podbiegła do niej krzycząc - Aldo zaczekaj!
Alda
Zatrzymała się, przymknęła na chwilę oczy, a gdy je otworzyła spojrzała na Aurelię i spytała - tak?
Aurelia
Pójdźmy razem - powiedziała spokojnie biorąc ją za rękę i jeśli ta się nie wyrywa schodzi z nią na dół
Alda
Kurwa no przestań dziewczyno bo mnie zaraz coś... Pomyślała gdy chwyciła ją za rękę, ale nie wyrwała się i zeszła z nią na dół. Jak chcesz zjedz coś, ja pójdę osiodłać nasze konie.
Maikh
Zaczepił karczmarza Gospodarzu, to jednak kobieta się będzie o mnie rozpytywać, bądź dwie. A swoją drogą, to jakieś ciekawe wieści dotarły Twych uszu ostatnio, którymi mógłbyś się ze mną podzielić?
Aurelia
Nie Aldo,zjedzmy razem a potem wspólnie osiodłamy nasze konie,nie ma mowy żebym się wylegiwała i jadła kiedy Ty odwalasz moją robotę....- powiedziała zdecydowanym głosem po chwili dodając cicho - Chyba,że wolisz pobyć sama,wtedy najpierw ja zjem i osiodłasz swojego ogiera a potem zrobimy zmianę......
Alda
Nie mam za co Aurelio, upoluję coś w czasie podróży. I nie, nie wolę pobyć sama, jestem samotna już od dawna - odparła zaciskając zęby ze złości.
Aurelia
Teraz dopiero zachowujesz się głupio! Myślisz że co wolę,mieć jedną monetę więcej i patrzeć jak chodzisz głodna czy zjeść śniadanie w Twoim towarzystwie?! - powiedziała zezłoszczona
Alda
Spuściła wzrok w geście zrezygnowania, nie miała siły się wykłócać. Postanowiła jednak na trakcie upolować coś także dla niej, by się odwdzięczyć za dobroć. Aleś ty uparta... Wygrałaś. Rzekła ponuro i usiadła przy stole, głowę na nim kładąc, aż brzdękło blachą od hełmu... Ta, na chuj to zakładałam, łeb bym sobie rozwaliła i by spokój był... Ale znając moje jebane szczęście bym sobie nabiła tylko guza.