Erilla
Ehh, skoro ta kobieta nie chce naszej obecności, to może się oddalmy? Nic jednak nie powiedziałam. Trzymałam się z tyłu czekając aż rozmowa zakończy się.
Wersja do druku
Erilla
Ehh, skoro ta kobieta nie chce naszej obecności, to może się oddalmy? Nic jednak nie powiedziałam. Trzymałam się z tyłu czekając aż rozmowa zakończy się.
Kersijana
Oburzyły ją słowa Rudowłosej... jak ona śmie do Królowej w ten sposób się odzywać.. miała już coś dodać od siebie ale widząc, że Królowa zaraz sama odpowie zrezygnowała ze swego zamiaru..
Arstan, Hallbjorn:
Wiem, że brak wam rozumu, ale nie wiedziałem że aż tak, skoro chcesz się mierzyć z Rycerzem Brzasku - odparł Elrohir i parsknął śmiechem. Wnet wtrącił się rycerz Gryfa, z którego oczu biła czerwona poświata - klękać nie musisz panie, przysięgnij tylko. Elrohirze, odpuść.
Catherine, Erilla, Kersijana:
To przeznaczenie Catherine... Odparła Lothiriel i się uśmiechnęła znów, po czym rzekła do Kersijany po noldorsku - gdy skończysz rozmawiać z nią, to pragnę pomówić z tobą na osobności.
Malcolm:
Wybaczam... Byłam zadowolona i odprężona... Myślałam, że to zwykły masaż... Odrzekła Rita.
Arstan
Niech Wam będzie przysiąc mogę, ale nie uklęknę
Catherine
Przeznaczenie?Nie chcę przepowiedni ani Waszego towarzystwa,mówię po raz drugi,jeźdźcie w swoją drogę i dajcie nam spokój.... - odparła wciąż cichym tonem
Kersijana(nordolski)
Ukłoniła się do Swej Pani dokładnie jak poddana i lojalna osoba... Oczywiście moja Pani , co tylko zechcesz...
Do Catherine (wspólny)Przepraszam, nie chciałam mącić Twego spokoju.... za chwilę odejdziemy, jeśli taka Twa wola.... Choć nie ode mnie to jednak zależy..
Do Królowej i do Rudej mówiła nadal szeptem.....
Erilla
Miałam już tego dosyć. Podjechałam i złapałam Kersijanę za rękę.
Skoro nie chce z nami rozmawiać to odpuśćmy, nie ma co narzucać swojego towarzystwa rzuciłam cicho, ciągnąc ją w drugą stronę.
Malcolm
Zwykły masaż dolnej części pleców i podbrzusza... Pomyślał zdziwiony, lecz nie wypowiedział tego na głos. Chodźmy do obozu. Wróć pod kropierz, pani, ja będę spał sam.
Hallbjorn
niech i tak będzie złożę tą przysięgę
Kersijana
Gdy poczuła rękę łuczniczki na swojej.
Nie zawsze możemy robić to co chcemy.... Chcesz ją zostawić samą? przecie wiesz co tu za chwilę może się zdarzyć... Ona chyba o dziecko się boi....
Erilla
Nie ma co narzucać swojej obecności, nie chce pomocy, to nie.
Catherine, Erilla, Kersijana:
W międzyczasie zbudziła się Adela, zapewne za sprawą waszej cichej, choć dość burzliwej dyskusji... Lothiriel! Krzyknęła nagle ucieszona, gdy zobaczyła Noldorkę. Królowa również odwzajemniła uśmiech i rzekła - nie bądź taka ostra Catherine, nie mamy złych zamiarów, a ty Erillo, okaż nieco cierpliwości.
Arstan, Hallbjorn:
Zatem ruszajmy! Krzyknął rycerz z poświatą w oczach i wszyscy udaliście się dalej w głąb lasu. Gdy zaczęło zmierzchać, zatrzymaliście się w dosć dogodnym miejscu. Tutaj rozbijamy obóz, ruszać się człeczyny - rozkazał Elrohir.
Malcolm:
Nie, posiedzę tutaj... Umyję sobie nogi... Odpocznę.... Idź śpij panie - odparła kobieta.
Arstan
Przy rozkładaniu obozu nucił
Elf uszaty
nie ma chaty
Elf uszaty
nosi szmaty
Elf uszaty
zbiera baty...
Malcolm
Siedzisz na ziemi i wystawiasz się na deszcz i wiatr, chodź pani, nie chcę byś zaziębiła się jeszcze bardziej. Powiedział stanowczo, lecz łagodnie.
Catherine
No i brawo,obudziłyście ją!Kretynki!Skoro znasz Adele możesz zostać ale zamilcz i nie pouczaj mnie więcej! - wykrzyczała głośno dając ujście zbierającej się w niej złości do Adele zaś mówiąc łagodnym głosem jak gdyby nigdy nic - Ty maleńka spróbuj zasnąć,może Ci coś zaśpiewam albo zanucę....
Erilla
Pokręciłam głową z niedowierzaniem. A róbcie co chcecie. Wzruszyłam przepraszająco ramionami do Catherine, która próbowała zająć się z powrotem dzieckiem.
Katarine
Pani... Ona Nie wie z kim rozmawia... Wybacz jej proszę krnąbrny język... (nordolski)
Do rudej... Wybacz to moja wina,,, Już Cię przepraszałam...(wspólny)
Catherine, Erilla, Kersijana:
Jestem zwykłą Noldorką Kersijano, me panowanie to przeszłość... Odparła w noldorskim ściskając na chwilę jej dłoń. Po tym zwróciła się do Catherine - jak sobie życzysz rudowłosa wojowniczko... Zeskoczyła z konia.
Adela tymczasem mruknęła - chętnie czegoś posłucham Cathy... Nie bój się ich, Lothiriel to szlachetna kobieta.
Arstan, Hallbjorn:
Te, człeczyno, a wałachem to nie chcesz być? Spytał poirytowany Elrohir Arstana.
Malcolm:
Nie, śpij spokojnie panie - rzekła Rita i zamoczyla stopy w wodzie, nie bacząc na deszcz.
Arstan
Lepszy wałach niźli pedał
Catherine
Nie boję,a po prostu nie lubię,widzisz różnicę? - wyszeptała do Adele na głos zaś dodając - Nie przepraszaj głupia....,co się stało to się nie odstanie....
Malcolm
Jak chcesz, nie będę Cię zmuszał... Wrócił do obozu, lecz zanim położył się obok swojej Sheili podszedł do Malacatha. Chciała jeszcze zostać nad jeziorem. Spojrzyj na nią czasem, czy wciąż tam jest i czy aby ktoś się nie czai w jej pobliżu.
Hallbjorn
przywalił Astranowi w łeb co ty chcesz zginąć? jeżeli tak to rób to tak by nie powiesili nas obu!
Arstan
Przeca ja tylko elfa wnerwiam, Ciebie w to nie mieszałem, po czym dobył topora ale oszczędzę Ci wieszania bo zaraz łeb Ci rozwalę po czym atakuje Hallbjorna
Kersijana(nordolski)
Tak moja Pani. Ale dla mnie Matka Przyszłej królowej jest moja Królową... Nie ważne, że nie z Twego łona ona jest...
Nie jest bowiem istotne kto nosi w brzuchu a ważne kto w sercu.... ( Etir hirsains dorthinstolli hiril quare ore )
Ostatnie zdanie wypowiedziała w najczystszy sposób jaki to było możliwe . Skinieniem głowy dała gest szacunku.
Spojrzała też na rudą... Smutek w jej oczach się pokazał gdy ta nazwała ją głupią... Nic jednak nie powiedziała tylko odwróciła od niej wzrok.
Catherine
Nie poczuła zbyt wielkich wyrzutów sumienia gdy dostrzegła smutek w oczach elfki,czuła że co jak co ale naprawdę zasłużyły na krzyk i wyzwiska,zależało jej żeby Adele zasnęła i zregenerowała siły a one ją wybudziły a do tego sama była mokra,zziębnięta i zmęczona....- A ta to kto,jakaś elficka księżniczka że tamta się przed nią kłania?Hmm,dziwne.....,zapytam ją jak będziemy w cztery oczy.....
Hallbjorn
wiedząc że nie zdąży w porę sparować jego ataku, postanawia jak najszybciej zwiększyć dystans między Arstranem a nim samym
Kersijana
Ściągnęła swój płaszcz... Podeszła do Caterine i Adele. Okryjcie się czymś suchym i ciepłym. powiedziała okrywając je swoim płaszczem...
Potem poszła rozkubłaczyć konia Swojej Pani (Techniczny Opieka nad zwierzętami) I swojego... Wtuliła się w niego i starała zasnąć przykrywając derką....
Malacath:
Dobrze... - odparł Malcomowi, już nic więcej nie mówiąc do niego - Poobserwować na pewno poobserwuję... Ale rozmawiać z nią nie mam zamiaru, ani jej pocieszać.
Malcolm
Skinął mu głową i udał się do swojej, śpiącej już klaczy. Dziwne, że o nic nie pytał... Gdy znalazł się przy Sheili ta zbudziła się zaalarmowania czyjąś obecnością, lecz nie wstała. Pogłaskał ją po głowie i położył się obok, chcąc mieć ciepło od jej ciała. Kropierz zostawił Ricie, tak jak był rozścielony, gdyby zmieniła zdanie i z powrotem się położyła. Przymknął oczy i starał się zasnąć...
Erilla
Również zeskoczyłam już z konia. Przywiązałam go do jednego z drzew, po czym opatuliłam się szczelnie płaszczem i ruszyłam między drzewa rozejrzeć się trochę.
Techniczny
Jeśli tu będziemy nocować, to Erilla szuka dobrego miejsca do obserwacji obozu, gdy będzie stała na warcie (w odległości jakiś 100-150 metrów od niego, najlepiej jakieś krzaki w których można się ukryć)
Arstan, Hallbjorn:
Arstan ciął Fiersdvaińczyka w plecy, nieźle go haratając, przeciągnięciem po zadanej ranie swego potężnego topora. Szczęście dla niego, że miał kolczugę i rany nie są zbyt poważne, padł za to obalony na ziemię. Hebanowy! Hebanowy! Rozległy się krzyki Gryfów.
Techniczny:
Hallbjorn - 2 rany lekkie.
Catherine
Spojrzała na nią zszokowana,nie mogąc uwierzyć w to że dała im swój płaszcz i sama zamierzała spać na deszczu niemal bez żadnej osłony,dlatego złapała ją za rękę mówiąc - Grrr,nie wierzę w to co mówię ale....nie ma mowy żebyś spała na deszczu kiedy my będziemy przykryte Twoim płaszczem,więc siadaj obok i się nie wydurniaj skoro już się zdobyłaś na taki gest....,przyjęłam go tylko ze względu na Adele....
Arstan
Przydepnął Hallbjorna No i po co było się mieszać w nie swoje swary, choć to jeszcze bym puścił płazem, ale okładania po głowie nie zdzierżę, raz łaskę okazałem i odpuściłem licząc, żeś rozumny i poniechasz tego, ale widać nie poskutkowało co rzekłszy odrąbał głowę Fiersdvaińczyka
Catherine, Erilla, Kersijana:
Dziękuję, pani - powiedziała cicho Adela do Kersijany z wyraźną wdzięcznością. Lothiriel tymczasem usiadła pod drzewem, też cała przemoknięta w płaszczu, który nie dawał już żadnej ochrony. Skulona, oparła głowę o kolana, nogi opasując rękami. Drży nieco, widocznie od przemokniętego ubrania zrobiło się jej zimno.
Arstan:
Nie mogę z tymi człeczynami , sami się wyrzynają, nie trzeba brudzić nawet swego ostrza - skomentował Elrohir parskając śmiechem. Rycerze Gryfa natomiast zaczęli klaskać w dłonie przyglądając się "pojedynkowi", rozbawieni.
Malcolm:
Gdy zmorzył Cię sen, ujrzałeś Ritę... W swej sukni i pelerynce, przyglądającej Ci się bacznie. Ty zaś masz na sobie jedynie swój płaszcz, który skrywa jedynie tył Twego ciała. Kobieta po chwili podeszła i uklękła przed Tobą, łapiąc w swe dłonie Twą męskość... Spoglądała na nią chwilę, aż w końcu wzięła ją do swych ust i zaczęła doprowadzać Cię do rozkoszy... Najpierw powoli, a potem szybciej i szybciej... Aż wydałeś z siebie głośne westchnięcie.
Zbudziłeś się na deszczu, Malacath wciąż czuwa, a Rita śpi nad jeziorem.
Malacath:
W czasie Twej warty, po godzinie, Malcolm zaczął być niespokojny we śnie. Wzdychał i dyszał... Aż wreszcie zbudził się, może miał jakiś koszmar?
Techniczny dla Andrespola:
Niestety Hallbjorn zginął z ręki Arstana, więc finito, dziękuję za grę.
Catherine
No nie wierzę....,chyba jestem za dobra.... - pomyślała poirytowana po czym odezwała się głośno markotnym głosem - Wasza łaskawość,słyszałam wiele o Tobie....dlatego chodź tutaj i wskakuj pod płaszcz,przeziębisz się i tyle będzie....
Arstan
Śmiej się śmiej uszaty, już jednego upierdliwca się pozbyłem po czym skłonił się Gryfom
Techniczny
Ja też dziękuje Andrespolowi, początki bywają trudne, ale nie było źle, następnym razem pewno pójdzie lepiej
Malcolm
Przełknął ślinę i przetarł dłońmi twarz. Co to był za dziwny sen... Miałem uważać na niewiasty a tu już jednej pożądam, i jakieś mary mi się w głowie roją... Gdy doszedł do siebie rozejrzał się wokół. Przemoknie na tym deszczu... Wziął kropierz i zaniósł go nad jezioro, do Rity. Opatulił nim ją i wrócił do swojej klaczy, próbując znowu zasnąć, oby bez przygód tym razem...
Malacath:
Ale ty przeżywasz. Chyba to fajny sen miałeś... Cóż. Mam tylko nadzieję, że nie obudzą mnie kiedyś jakieś jęki czy się ich nie przestraszę jak takie sny powrócą hehe - pomyślał rozweselony i kontynuował swoją wartę.
Kersijana
Troszkę zaskoczył ją gest i słowa rudowłosej kobiety... Ale ta mała dziewczynka najwidoczniej by nie chciała teraz od niej odchodzić a i dyskutować nie było sensu... Dając swój płaszcz, oczywiście w jak najlepszej intencji, sama zapewne by za chwilę była przemoczona.
Ja najbardziej sucha jestem ale Wy wszystkie przemoczone do skóry i przemarznięte... Dobrym pomysłem jest by razem pod płaszczem się ogrzać , ale te ubrania to niestety trza zdjąć.... Pani Moja proszę... Choć do nas... Nie mam zamiaru by rano wszyscy przeziębnięci byli. Proponuję z derki mojego konia zrobic coś na zasadzie namiotu pod ubrania to wiatr je osuszy i rano będzie w co się ubrać. a noc przetrzymamy pod moim płaszczem... Podeszła do Królowej i w zasadzie bez większych ceregieli zaczęła jej pomagać się rozebrać... Ton głosu, którym do niej mówiła, był bardzo przyjazny i grzeczny, ale stanowczo wskazywał na to, ze nie zgodzi się z żadnym sprzeciwem. Nie mamy się czego krępować. Wszystkie piękne i kobiece..., Starała się troszkę zażartować coby rozładować napięcie.
Erillio widzę, że wartę chcesz pierwsza objąć.. Jeśli mogę coś doradzić to Mirillia Lassi zawsze czujna to blisko niej się trzymaj. W porę ostrzeże Cię jeśli coś wyczuje. A i jakiś ogień by się mały przydał... Taki naprawdę bardzo mały...
Catherine, Erilla, Kersijana:
Królowa na razie zdjęła z pomocą Kersijany swój płaszcz. W trakcie szepnęła po noldorsku - widziałam, że od razu zasłoniłaś mnie, gdy Catherine wymierzyła swój miecz w mą stronę. Dziękuję, nie zapomnę ci tego. Potem dodała głośniej po sarleońsku - nie rozbierajmy się, i tak nasze ciała już przemoknięte, a tylko się zabrudzimy niepotrzebnie. Lothiriel zdjęła jeszcze swe buty i na palcach podeszła do Catherine oraz Adeli i skryła się pod płaszczem, opierając się o rudowłosą kobietę. Chodź Kersijano! Powiedziała wysuwając rękę do Noldorki.
Adela poprawiła się delikatnie w objęciach Catherine i pogłaskała swą opiekunkę, nic nie mówiąc tylko mrucząc cicho.
Arstan:
Jak chcesz, bierz co do niego należało, to twoje łupy - rzucił jeden z rycerzy Gryfa. Wszyscy wrócili już do rozkładania obozu, konie porozkulbaczane, zbroje i pasy takoż pozdejmowane. Jedynie deszcz gnębi niemiłosiernie, ciężko będzie usnąć.
Malcolm, Malacath:
Nadszedł czas warty rycerza.