-
Katarina Po łacinie do farysa... a po polsku do tomasza
pozdrowiła Farysa skinieniem głowy... Wybacz panie, że wtrącam się w rozmowę... nie czekając na odpowiedź zwróciła się do Tomasza po polsku.
Nie wiesz nawet jak szczęśliwa......
Nie patrzyła mu w oczy, ale nie dlatego, że chciała być fałszywa czy coś w tym stylu...
Choć boję się rozmowy z Tobą to winnam ją Ci jest. Obiecałeś mi swój miecz by godności mej bronic w razie potrzeby, a nikt jeszcze mi nie okazał rycerskości w taki sposób... głaskała Ognistą po szyi.
Przyznać muszę, że ten honor zaimponował mi.... Wiedzieć musisz też, że choć Twa twarz bliznami oszpecona na pierwszy rzut oka może wydać się straszna, to po dłuższym przebywaniu z Tobą przybiera bardziej przyjazny wygląd, a i duszę Twą dostrzegam jako prawą i czystą.... W pewnym momencie zaczęła się nerwowo bawić warkoczem...
Nie zrozum mnie źle, ale z tego słowa, które mi dałeś chciałam Cię zwolnić.... Serce moje chciałam Ci ofiarować gdy nagle zrozumiałam, że do innego jednak je piastuję. A mój honor nakazuje mi bym powiedziała Ci prawdę.... W nadziei mogę jeno trwać, że nie zraniłam Cię i urazy do mnie chować nie będziesz?
Jej głos był spokojny i opanowany mimo zdenerwowania. cały czas unikała jego spojrzenia.... Chciała powoli oddalić się, ale miała nadzieję, że Tomasz coś jej odpowie....
-
Charles de Tournemire
Spokój był, a tu kolejny cyrk się zaczyna... Co ten farys nagadał? - po czym powstał spod drzewa i zaczął przyglądać się całemu zajściu.
-
Tomasz po polsku
Na nic Pani nie liczyłem i nie zdradziłaś mnie, a za moją ochronę płacić mi w żaden sposób nie musisz, rycerzem jestem, chronić słabych nakazuje i wiara nasza i kodeks, a ja obie te sprawy poważnie traktuję. Cieszę się Twym szczęściem Pani.
-
Katarina(polski)
Cieszę się zatem mości Panie, żem odwagę w sobie znalazła na rozmowę z Tobą. Nerwować się trochę zaczęłam jak pomyślałam, że wyjawić Ci winnam co i jak. Bo wiedzieć też musisz że miłowaniem Cię zaczęłam obdarzać i nawet księdza o radę prosić byłam... Chciała ze szczęścia, że wszystko poszło po jej myśli rzucić się w ramiona Tomasza i go uściskać ale w porę się opanowała.
A on Rady mądrej udzielił mi.... Bóg z Tobą Rycerzu..... Katarina oddaliła się.... Chciała przez chwilę pobyć w samotności. Poukładać myśli,które kłębiły się jej w głowie.....
-
Spytko
Zwinął tunikę ze znakiem zakonu i umieścił ją w jukach razem z peleryną. Założył kublakę i juki na Trzaskawicę, a także osiodłał. Spojrzał przy tym na Katarinę i sposępniał nieco. Oj Spytko, pierwszy żeś zdobył bramy Jej twierdzy. Żebyś tylko nie nawarzył sobie tym piwa, które nie w smak Ci będzie. Dyć to nie chłopka zdybana w stogu siana, czy dziewka służebna. Pewno zaś córka jakowegoś rycerza. Nie godzi się ostawić Ją samą z bękartem, po tym jak oddała Ci swe wiano i serce.
-
Tomasz po polsku do Katariny
Cóżesz mówisz Pani miłować trędowatego ?, toż to rzecz niepojęta i wyrok śmierci dla Ciebie, wyrzuć to z siebie, musisz dla Twego i mego dobra...
-
Katarina
Serce nie sługa, nie chce słuchać mądrych rad... nic byśmy nie poradzili gdyby ono chciało w uwielbieniu się zatracić...odpowiedziała cichutko sama do siebie, słysząc Tomasza, ale odwróciła się po chwili zadumy do Lazaryty i wysłała mu przyjazny uśmiech. Zawarte w nim było wszystko co dobre i miłe. Chciała by wiedział, że jest mu wdzięczna. Nagle wsiadła na ognistą....
Szykować się nam zaraz ku Jerozolimie.... Wyjadę na przodek by sprawdzić czy niespodzianki jekie nie czają się po drodze. Jeden jeździec nie zrobi tyle kurzu co cała kompania a i bystre oko zobaczyć może czasem więcej niżli całe wojsko.... Daleko nie odjadę... Jeśli zaraz wyruszyć wam przyjdzie to czekać mnie na was na długość wzroku. Jeśli jednak cknić mi się będzie za wami, albo coś niepokojącego zauważę to nawrócę konia....
Nie czekała na aprobatę bo i tak by wyruszyła, gdyż chciała być przez chwilę sama. Poukładać myśli, wypłakać się, i zwyczajnie tak po ludzku zostać sam na sam ze sobą...
Gdy gnała Ognistą, ani przez chwilę nie obróciła się za siebie. Na twarzy czuła przyjemny wiatr i chłód gdyż z oczu jej płynęły ogromne łzy. Łzy szczęścia.
Boże czy to właśnie tu mnie przyprowadziłeś? ... Pod Twym grobem miałam znaleźć szczęście? Cały czas myślałam, że sprzeciwiając się matuli i ojcu grzechem na wieki się potępiam, a Ty nagrodę mnie dajesz.... Tułaczkę wybrałam, gdyż wolałam by myśleli że śmierć mnie znalazła w borze, niżli wieprzowe dzieci niańczyć... Straciłam nadzieje i Spowiedź w najświętszym miejscu zrobić chciałam, ale nie dane mi było do tej pory obietnicy i postanowienia dokonać bo czart znowu się ukazał i drogę mą zmienił. Widać teraz znowu udać się mi przyjdzie tam gdzie już dawno winnam być... Obiecuje, że na twoim grobie Dziękczynne Modlitwy złożę, Byś błogosławił mi i Spytkowi......
Zsiadła z konia.....
przeszła przed nią i spojrzała w jej głębokie, ciemne oczy... Widzisz, Tez miałaś szczęście, że mnie spotkałaś.... a ja,że obdarowana zostałąm przez dobrego człowieka... Uśmiechnęła się do Ognistej tak jakby Klacz ją rozumiała.. Pogłaskała ją nad nozdrzami i pocałowała....
Czas ruszać nam z powrotem...
techniczny
Jeśli Mg nic nie wykombinuje to Katarina wraca do obozu....Jak pisałam wcześniej oddaliła się na odległość wzroku tylko.....
-
Techniczny:
Na MG trzeba czekać aż naprawi/kupi nowy komp. Przerwa w przygodzie może nawet trwać do 2 tygodni...
-
Spytko po polsku
Dosiadł Trzaskawicy i rozejrzał się za Katariną. Gdy zobaczył, że wraca do obozu wyruszył Jej na spotkanie. W połowie drogi białogłowy do obozu dotarł do Niej i spytał się Jesteś li Katarino córką jakiegoś rycerza?
-
Katarina
He he he.. a myślałam że zapytasz mnie czy miłować Cię zawsze będę..... zatrzymała Ognistą z pełnego galopu, gdy znalazła się obok Bożogrobca..... Stóóóójjj!!!....... ściągnęła wodze aż koń zrobił ślady na piasku... tumany kurzu uniosły się w powietrze.....
Cóż za pytanie Panie Spytko?.... A jak sądzisz? odpowiedziała pytaniem na pytaniem, ale w głosie było wyczuć rozbawienie i rozluźnienie...