Robert
Jak?......Jak? - zapytał ją patrząc ze smutkiem w jej oczy po czym dodał szeptem tak by tylko ona słyszała - Zwłaszcza że Charlotte taka do niej podobna.....
Wersja do druku
Robert
Jak?......Jak? - zapytał ją patrząc ze smutkiem w jej oczy po czym dodał szeptem tak by tylko ona słyszała - Zwłaszcza że Charlotte taka do niej podobna.....
Bertrand
Spojrzał zadumiony na Godwyna, a potem na swoje dwa kufle stojące na blacie. Znak krzyża zaraz uczynił.
Duńczyk po kilku chwilach bezustannego picia, w końcu rzucił pustą już beczkę o ścianę karczmy z ogromną siłą, tak że ta poszła w drzazgi. Wydał po tym z siebie głośny, tryumfalny okrzyk, włażąc na stół. Pozostali bywalcy karczmy zaczęli klaskać w dłonie albo się śmiać na ten widok.
Nie wiem - odszepnęła Agnes, wyraźnie zmieszana i też zasmucona. Chwyciła jego kielich z winem i mu wyrwała go w miare delikatnie, dodając - ale to ci nie pomoże.
Bertrand
Zaklaskał w dłonie z pozostałymi Tego to chyba w piwie kąpali w dzieciństwie.
Robert
Westchnął ciężko i jedynie kiwnął porozumiewawczo głową zabierając się za jedzenie,choć przychodziło mu to z dużym trudem bowiem kompletnie nie miał apetytu.....
Robert zjadł swój posiłek płacąc za niego oraz wino 2 złote monety, pozostali wypili piwo, Bertrand zapłacił 6 srebrnych monet, a Adriano 2. Czas odpoczynku powoli dobiega końca, zaraz trzeba budzić Charlotte i wyruszać w drogę.
Robert
Pójdę ją obudzić - rzekł wstając od stołu i udając się w stronę pokoju Charlotte
Robert:
Zapukałeś do izby, w której śpi Charlotte. Najpierw delikatnie, na co nie odpowiedziała. Na mocniejsze pukanie również... Czyżby jej tam nie było? A może po prostu zapadła w kamienny sen ze zmęczenia?
Robert
Pani,wszystko w porządku? To ja Robert...... - powiedział donośnym głosem ponownie pukając tym razem mocniej
Techniczny
Jeśli znów nie doczeka się odpowiedzi,wchodzi do środka
Robert:
Odpowiedzi nadal nie usłyszałeś, wszedłeś więc wedle swego postanowienia do środka. Drzwi ustąpiły, nikt ich na klucz nie zamykał... Twe zaniepokojenie minęło, gdy ujrzałeś młodą panienkę opatuloną kocem, śpiącą słodko, wyglądającą niczym aniołek.