Vito
Szybciej przychlasty... rzekł do siebie przez zaciśnięte zęby. Był wyraźnie wkurzony całym tym dniem, dostał bełtem w brzuch, przeżył próbę gwałtu pijaka i wyśmiali go byle knechci spod magazynu... Oby miał czas z Anabelle pobyć po pracy...
Wersja do druku
Vito
Szybciej przychlasty... rzekł do siebie przez zaciśnięte zęby. Był wyraźnie wkurzony całym tym dniem, dostał bełtem w brzuch, przeżył próbę gwałtu pijaka i wyśmiali go byle knechci spod magazynu... Oby miał czas z Anabelle pobyć po pracy...
Dan
Cześć......,patrz co znalazłem........ - powiedział wykręcając sprawnego młynka mieczem a po nim kilka cięć w powietrzu na rozgrzanie ramienia - patyk ale w dobrym stanie,musimy go pokazać Vatrasowi,obawiam się że któryś z bogatych dupków zaopatruje tych miłośników trupów w broń,zresztą sam zobacz,niemal jak nowy - dodał przekazując mu miecz
Edward
Vatrasowi oddawać takie perełki? Spytał, biorąc miecz do ręki i wymachując nim finezyjnie kilka razy. Fajnie by wyglądała wystająca rękojeść, jakbym komuś ostrze w dupe wsadził - skomentował dodając - mam nadzieję, że nam je odda potem.
Vito:
W końcu tu dotarli do Ciebie. Falmir od razu rzucił - Nikt nic nie wie, niestety. Jedynie znowu pojawiło się to, że komuś "czas szybciej minął".
Dan
Powinien,pokażemy go,sprzedamy i podzielimy się zyskiem hehe
Vito
"Czas szybciej minął" wymamrotał naśladując Falmira. No to pozostaje nam siedzieć i czekać na usraną śmierć...
Vito:
Tiaaa - odpowiedział ci marudnym, ale zarazem ironicznym głosem i usiadł gdzieś na murku.
Dan i Edward:
Dotarliście po kilku dłuższych chwilach pod karczmę Orlana "Pod martwą harpią". W okół niej roztacza się mała polanka i kilka odnóg, prowadzących co do innych miejsc. Z daleka także widać już początki ziemi Omara - wielkie połacie ziemi, obsadzone już czy to zbożem, czy to innymi roślinami. Widać także od czasu do czasu farmerów trudzących się pracą na polu.
W okół gospody siedzi kilka robotników z okolicznych farm, z środka dobiegają zaś liczne krzyki, śmiechy i rozmowy. Najwyraźniej właściciel tego miejsca ma spory ruch.
Dan
Wejdźmy do środka i się czegoś przy okazji napijmy..... - rzekł do Edwarda od razu wcielając swój pomysł w życie,podchodząc do Orlana i mówiąc - Hej,trochę czasu minęło odkąd ostatni raz tu zajrzałem.....,widzę że interes kwitnie?
Edward
No, nareszcie jakiś dobry pomysł tego dnia! Wszedł do karczmy za Danem i przysiadł się koło niego, czekając aż skończy gadać z właścicielem przybytku...
Dan i Edward:
Ano. Pełno tu wędrownych kupców jak i podróżników ostatnio. Farmerów wieczorami też nie brakuje. A ty widzę, że dalej bawisz się w najemnika, no nie?