Cytat:
Ale z budżetu giną. Zmniejszenie podatków nie musi być złym ruchem jeżeli za tym idzie zmniejszenie wydatków. A tu mamy sytuację odwrotną co jest patologią, szczególnie jeżeli weźmie się realia w których to się dzieje. Już w tej chwili, z racji malejących inwestycji, szacuje się że w przyszłym roku wzrost PKB może być poniżej 3 %. Tymczasem PiS zakłada, że deficyt będzie wynosił 60 mld przy wzroście 3,6 %. Przy czym przy tych optymistycznych założeniach nasz deficyt sięgnie wówczas 2,9 % przy dopuszczalnych 3 %. Więc jeżeli wzrost PKB będzie tylko trochę niższy, to deficyt wzrośnie nam powyżej owych 3 % i byłbym wdzięczny za wyjaśnienie jak będziemy później obniżać podatki?
To nie chodzi o to aby nie ginęły z budżetu tylko aby nie ginęły z portfeli obywateli. W Polsce zamiast stosować politykę finansową krajów zachodnich w momencie kiedy się rozwijały to stara się stosować ich dzisiejszą politykę - vide podnoszenie podatków, socjał i tak od kilkunastu lat.
Cytat:
A to wcale nie musi być powiedziane. Jeżeli zaś nawet, to korzyści z tego faktu ujawnią się po jakimś czasie. A skutki negatywne dla budżetu znacznie szybciej. W efekcie zanim korzyści zdążą się ujawnić może już być "po ptokach". Nie da się wydać więcej niż się zarabia. Uważasz Presidente że się da? Nawet jak się pożyczy to trzeba zwrócić. Dlatego cudów nie ma i żadnych obniżek podatków (czy podwyższenia kwoty wolnej od podatku) nie będzie. Albo będzie i wkrótce potem będzie też katastrofa. Innej możliwości nie ma.
Cooo? Jak to się nie da wydawać więcej kasy niż się zarabia? To jakim cudem co roku mamy deficyt? Jakim cudem inne kraje to robią? Od kilkudziesięciu lat?! Magia!