Robert
Agnes,moja miła! - niemal wykrzyknął widząc stan przyjaciółki i natychmiast do niej podjechał wyciągając po drodze bukłak z wodą,jednak pod wpływem tego wydarzenia całkowicie zapomniał o Godwynie i jego dziwnym transie.......
Wersja do druku
Robert
Agnes,moja miła! - niemal wykrzyknął widząc stan przyjaciółki i natychmiast do niej podjechał wyciągając po drodze bukłak z wodą,jednak pod wpływem tego wydarzenia całkowicie zapomniał o Godwynie i jego dziwnym transie.......
Bertrand
Podjechał do Duńczyka. Cóżeś taki nieobecny Godwynie? Ta beczka Ci zaszkodziła? - powiedział z niewielkim uśmiechem na ustach.
Robert podał swej przyjaciółce bukłak z wodą, ta upiła kilka kropel nie chcąc by jemu zbrakło. Skinęła głową w podzięce, nie mając siły by cokolwiek powiedzieć. Charlotte wtem się ozwała - jak zaczniemy kłusować lub galopować to się nie utrzyma, musimy do krańca pustyni stępa dojechać, pod wieczór powinniśmy już wjechać na bardziej przyjazny teren.
Godwyn nie przerywając obserwacji odparł Bertrandowi - a nie, tylko pochędożyć bym chciał. Ot zwykłe pożądanie hehehe, piwa to zbyt mało żem wypił by zaszkodziło.
Bertrand
Eee, hehe, pomóc Ci z tym niestety nie mogę. Może się na jakiego wielbłąda natkniemy, hehe, to sobie użyjesz.
Robert
Pij do końca,ja mam jeszcze trochę wody w zapasie - rzekł wyraźnie zmartwionym głosem lekko ją głaszcząc po ramieniu i ponownie wyciągając w jej stronę wodę po czym dodał do Charlotte - dobrze Pani,ja nie znam tych terenów zatem na Twoją orientację w pełni się zdaję, a co do jazdy może lepiej by Agnes z kimś na jednym koniu pojechała?
Co? Raz się żem na włochatą piczę nabił, jak żeśmy norweskie ziemie plądrowali. Twarz sobie kapturem zakryła u diabła, myślałem że to jakaś ponętna a tu... Aj szkoda gadać, ale drugi raz nie zamierzam. Odrzekł Duńczyk.
Agnes spojrzała na Roberta wzrokiem, od którego żywiej serce mu zabiło. Wzięła po tym znów bukłak od niego, znów jednak nie pijąc do końca tylko oddając go szwagierce, która pokręciła tylko głową w geście zrezygnowania.
Bertrand
Hę? Jakąż znowu włochatą piczę? zapytał Bertrand tłumiąc w sobie śmiech z wielką trudnością.
Robert
Panie moje,pijcie,proszę,zwłaszcza Ty Agnes,nie mogę patrzeć jak się na tym słońcu męczycie a ja naprawdę mam jeszcze trochę wody w zanadrzu - rzekł na dowód wyciągając kolejny sporych rozmiarów bukłak z wodą.
No włochatą murwa, ogromną, starą, z czarnymi włosami! Odkrzyknął Duńczyk, którego wyraźnie zdenerwowało wspomnienie.
Obie kobiety napiły się z bukłaka Roberta, opróżniając go do dna. Agnes już nieco lepiej wygląda, choć nadal nie może skupić wzroku i się dośc mocno chwieje.
Robert
Agnes lepiej będzie jeśli koń Twój luzem z nami pojedzie a Ty do kogoś się dosiądziesz..... - rzekł podtrzymując ją z drugiej strony a pusty bukłak odbierając i chowając w jukach