-
Elfi ogier wyszczerzył zęby, dopiero gdy Liothannea rzuciła "Spokój Świt! Możesz zjeść, nie zatrute." uspokoił się i wziął poczęstunek. Gdy zjedliście i ruszyliście dalej, pod wieczór widzicie jakieś drewniane zabudowania nad rzeką. Jedno na jakiś szynk wygląda, drugie na stajnię, inne na jakieś szopy i domostwa. Wszystkie budynki są dość niskie, parterowe. Ciężko je wsią nawet nazwać, prędzej nadbrzeżną małą osadą. Christophe czuje, że zaraz zleci z siodła jak się choć trochę nie zdrzemnie niebawem.
-
Christophe Leroy
Zaraz walnę się na ziemię obok mego konia i zasnę... Nie spałem od niemalże dwóch dni chyba... - powiedział, okropnie ziewając, choć pamiętając o zakryciu przy tym ręką ust.
-
Alessio
O bogowie,co to za zadupie?! Cała Bretonnia tak wygląda? Oby nie..... - pomyślał rozglądając się z ciekawością po w jego mniemaniu dziurze zabitej dechami
-
Anna de Loiret
Christophe! Opanuj się, takie zachowanie nie przystoi rycerzowi, którym chcesz zostać. Ach te twoje plebejskie nawyki, już ja się postaram byś się ich oduczył.
-
Alessio dostrzegł łodzie wyciągnięte na brzeg szerokiej rzeki, drewniany pomost, a do niego przymocowaną dużą tratwę. Nie tak dużą jednak, by pomieściła wszystkie ich wierzchowce. Gruby powróz biegnący od słupa w pomoście przebiega przez mniejsze słupki wystające z jednej strony tratwy i na drugi brzeg rzeki, do następnego słupa w podobnym pomoście.
-
Alessio
Jest tam jakaś przeprawa,ale będziemy musieli się podzielić na grupy, tratwa nie jest wystarczająco duża.... - powiedział do wszystkich wypatrzywszy prom
-
Arathena
Zbliżając się do rzeki... I znowu woda.... Jednego się nie nauczyłam i chyba nie nauczę już.... pływać.....
-
Na tratwie cztery konie się zmieszczą spokojnie. Nawet można je przywiązać do poręczy drewnianej balustrady znajdującej się naprzeciw słupków z liną. Nie widać jednak w pobliżu żywej duszy. Z budynku wyglądającego na jakiś szynk słychać stłumiony gwar.
-
Arathena
Chyba nie wypada tak przeprawy robić bez zapytania o pozwolenie i zapłaty... Ktoś z was umie tą tratwą pływać w ogóle?
Zsiadła z konia. Trza zapytać się by chyba w pierwej było kogoś o pozwolenie...A i można jakos dyplomatycznie sprawdzić czy Ojca Anny kto nie widział tu... Dostojników pewnie jakiś pamiętają...
-
Alessio
Może w tym budynku coś nam powiedzą? - wyraził głośno swe myśli wskazując na ruderę z której dochodził gwar