Dan
Skrzywił się za nazwanie tego zabawą,jednak nie skomentował tego wprost - Tak dalej pracuję jako najemnik......,a miałeś tu ostatnio jakichś dziwnych gości albo słyszałeś jakieś ciekawe plotki? U takich najłatwiej o pracę.....
Wersja do druku
Dan
Skrzywił się za nazwanie tego zabawą,jednak nie skomentował tego wprost - Tak dalej pracuję jako najemnik......,a miałeś tu ostatnio jakichś dziwnych gości albo słyszałeś jakieś ciekawe plotki? U takich najłatwiej o pracę.....
Dan i Edward:
Nie, nie miałem "dziwnych gości" tutaj. Chyba, że za dziwnych gości można uznać żołnierzy, którzy tu lubią wpaść po tych swoich patrolach. A plotki... Ludzie gadają, że przybyli tu w sprawie orków. Albo szukają czegoś na wyspie. Czego to tego nikt nie ma pojęcia. No i lasy coś ostatnio bardziej niebezpieczne się zrobiły. Zaginęło paru myśliwych jak i farmerów podobno, nawet zwierzęta zaczynają tam padać bez przyczyny. Ba, nawet Sagitta zaczęła się niepokoić tym wszystkim i chyba ma zamiar ewakuować się ze swojej jaskini tu do mnie na jakiś czas. I się nie bocz już tak za tamte słowo, nie chodziło mi w końcu o to, żeby Ciebie obrazić.
Dan
Hmm,zaginęło powiadasz....,a są tu na sali jacyś ludzie którzy kogoś bądź coś stracili? No i przydało by się pomówić z Sagittą....,a co do mnie to się nie przejmuj....po prostu poważnie traktuję to co robię,może nawet zbyt poważnie hehe
Dan i Edward:
Właśnie nie. Ci myśliwi, którzy mieli jakiekolwiek rodziny to są teraz w mieście. Musisz popytać dokładnie u Bospera, on powinien wiedzieć o których myśliwych chodzi. Co do farmerów to na farmie Onara spytaj się o Erica, Anthoniego i Williama. Anthony stracił syna, co do tamtej dwójki to zaginęli im bracia. Tylko tyle wiem. Jeden z farmerów poleciał do miasta powiadomić straż o tym wszystkim tak poza tym.
Vito:
Myślałeś, że zaraz uśniesz z nudów na tych murach. Na szczęście pojawiła się dla Ciebie iskierka nadziei - przyszedł do was strażnik z koszar mówiąc - Kapitan Wulfgar ma dla Was Vito i Rhen jakąś inną robotę na ten czas. Macie się do niego wstawić. Stwierdził, że nie ma sensu, żebyście sterczeli i nic nie robili.
- O pięknie... - powiedział pod nosem marudnym tonem Falmir.
Vito
Może mnie nie postrzelą. Albo nie pomylą z Heleną, kimkolwiek by nie była. Chodźmy. odparł mu i udał się do koszar. Jeśli kapitana nie ma na dziedzińcu to wchodzi do jego biura.
Dan
Dzięki wielkie,bardzo nam pomogłeś....,a Ty Edwardzie jak chcesz to sobie coś zamów....,ja niestety teraz nie mogę,ciężki dzień przede mną......- rzekł wzdychając ciężko
Vito:
Kapitan czekał już na dziedzińcu na Ciebie. Gdy tylko Cię zobaczył podszedł i powiedział - Mam dla was inne zadanie. Jeden z was wystarczy, by pilnować tego magazynu. Zresztą i tak nie mogę nic z tym żołnierzem zrobić, poza kierowaniem sprawy z magazynem, ale do rzeczy. Kilku farmerów z farmy Onara zaginęło jak i kilka myśliwych pochodzących z naszego miasta. Eric i William stracili swych braci, zaś Anthony syna. Pierwszy nazywał się Paul, drugi David, a trzeci Daniel. Bospera myśliwi zaś nazywali się Martin, Milo, Chris oraz Joseph. Tylko ten ostatni miał rodzinę, dokładnie żonę i dwójkę dzieci. Ma swój dom niedaleko Ciebie, więc chyba skojarzysz drogę, no nie?
Techniczny:
Vito kojarzy gdzie mieszka ten myśliwy.
Vito
Tak, znajdę ten dom szefie. A pojmaliście może tego Victora, jeszcze odbiegając do tego magazynu?
Vito:
Nie. Uważaj na drogi i nie wchodź na bezdroża. Mogą się czaić tam czarni magowie. Przy okazji - mag wody Vatras współpracuje wraz z pewnymi najemnikami i po części starają się wyjaśnić sprawę z tymi nekromantami, więc gdybyś się na nich natknął to możesz spokojnie z nimi współpracować. Niejaki Dan i Edward. Obie sprawy zapewne są powiązane z sobą. I nie mów o tym nikomu. Nie ma co rozsiewać strachu wśród mieszkańców miasta.
Vito
Znam Dana. Dobrze, od razu wezmę się do roboty. Ukłonił się lekko kapitanowi i udał się do tego domu.