Aurelia
Wiem....- odparła krótko,już miała wsiadać na Lisiczkę jednak odwróciła się i powiedziała nieco zawstydzona - Skarbie....,uwielbiam jak mnie dotykasz w ten sposób ale proszę nie rób tego przy wszystkich,strasznie niezręcznie się poczułam....
Wersja do druku
Aurelia
Wiem....- odparła krótko,już miała wsiadać na Lisiczkę jednak odwróciła się i powiedziała nieco zawstydzona - Skarbie....,uwielbiam jak mnie dotykasz w ten sposób ale proszę nie rób tego przy wszystkich,strasznie niezręcznie się poczułam....
Alda
Aurelio - powiedziała podchodząc do niej i łapiąc za ręce - wybacz mi... Ale zaczęłaś mnie obcałowywać, położyłaś dłoń na mym udzie... I zapragnęłam bardzo byśmy znów to przeżyły... Wybacz, nie powinnam.
Aurelia
Nie powinnaś - zgodziła się i dodała delikatnie całując ją w usta - Ale nie przejmuj się,ja też jestem trochę winna,nie spodziewałam się że mnie tak mocno zapragniesz....,dziś znowu to przeżyjemy Aldo ale okaż nieco cierpliwości,pamiętaj że jestem tylko Twoja....
Alda
Wątpię... Nie mamy chyba zamiaru wszystkich pobudzić... Odparła smutniejąc nieco.
Aurelia
Nie pamiętasz już co mówiłyśmy o rzece? - uśmiechnęła się do niej delikatnie jednak na krótko bowiem wciąż nie miała najlepszego humoru
Alda
Zaśmiała się lekko, ucałowała Aurelię w policzek i nie chcąc już przedłużać, dosiadła konia, by wrócić do obozu.
Aurelia
Także dosiadła swojej klaczy pozwalając sobie na kolejny delikatny uśmiech i udała się do obozu....- Nie mogłam oddać serca lepszej osobie niż Alda,nawet swój honor dla mnie poświęciła....,powinnam pomówić z Reginą o przeprosinach,o których zresztą sama powinna pomyśleć ale nie dość że pewnie podczas nich znów skoczyły by sobie do gardeł to ja już chyba nie potrafię z nią rozmawiać....
Maikh
Ruszył z czaprakem Aldy w stronę rzeki. Wykorzystując go jako sak, ma zamiar nałowić ryb. Chyba żeby udało się mu nazbierać raków. Widząc podchodzącą do niego Reginę zaczekał, by dowiedzieć się co od niego chciała. Czyżby kapłan już Jej zdążył wytłumaczyć niestosowność zachowania wobec pielgrzyma?
Regina
Podjechała do Issarczyka..... Mogła mu nawtykać że ma gdzieś jego bóstwa i czy się obraża, ale podświadomie czuła, że miał rację... Bardziej ją jednak irytowało, że przez kogoś sprawy swoje załatwia zamiast osobiście...
Kapłana przysłałeś Maikhu, miast sam powiedzieć o co Ci chodzi..Zeskoczyła z konia, którego zaraz tez przywiązała do czegoś..Przekazał mi, że uraziłam Cię choć nie musiał nic mówić...Sama widzałam po Twoim zachowaniu...Widzisz,,, problem w tym, że tak różni jesteśmy że cały czas się mijamy.. Mówiłam Ci już na początku, że niechcący będą między nami nieporozumienia.. Ty mniemam obiecałeś mi, że będziesz mi objaśniał co i jak, ale wolałeś się obrazić....
Isarczycy to dumny lud ale czemu nie rozumiesz, innych? Celowo tego nie zrobiłam....
Czekaj ,, źle to robisz... Powiedziała widząc, że ma zamiar łowić ryby...Powinieneś wpierwej wypłycenia jakiego poszukać i z kamieni zrobić coś na zasadzie leja a na jego końcu wsadzić ten czaprak... Potem wystarczy wpłoszyć tam ryby... Razem łatwiej i z większego okręgu je tam zapłoszymy...No chyba że pomoc kobiety w zdobywaniu posiłku to jakieś prawo, którego złamać nie możesz?
Uśmiechnęła się do Maikha..
Maikh
Wiesz jak ważna jest dla mnie wiara i prawa Proroka. Mówiłem Ci już, że jestem pielgrzymem. Mimo to obraziłaś wierzenia mego ludu nazywając je przesądami, choć akurat o historii mówiłem. Mój lud bardzo silnie w niej zakorzeniony. Ja sam potrafię podać sto imion swej linii krwi, czyli wszystkich męskich przodków od czasów wojen bogów, bo kobiety uczą się u nas imion swych przodkiń. Fakt, to było tak dawno temu, że ludy dla których historia nie stanowi sedna ich trwania, mogły je zapomnieć. Dziwisz się, że po tym co uczyniłaś straciłem chęć do jakiejkolwiek rozmowy z Tobą? Choć trzeba było to zrobić, bo kapłan miał Ci rzec, że nie powinno się drwić z czyjejkolwiek wiary.
Ty także nie starasz się zrozumieć innych. Nie wiesz jakie wydarzenia wpłynęły na to, że Alda stała się tak zgorzkniałą i szorstką w obyciu kobietą. Nie wiesz kim była Jej matka, ani czy nie zrobiła dla Niej tego samego co Twoja dla Ciebie, a jednak zdecydowałaś się Ją obrazić, choć nie mogła się sama bronić.
Co do rady dziękuję i pomoc przyjmę, Prawo mi tego nie zabrania.