-
Regina
O niej nawet mi nie wspominaj.... Powstrzymam się by nie ubić jej przy pierwszej sposobności bo o ważniejsze rzeczy tu idzie niż mój honor...Nie interesuje mnie tez dlaczego jest zgorzkniała... To jej zafajdane życie i robi z nim co chce... ale do puki mnie w nie nie miesza. Jeśli nie przestanie prowokować to moja religia z kolei każe mi albo ją albo siebie pożegnać z tym światem... Tak, że na nic Twe wysiłki by zmusić mnie do spojrzenia na nią innym wzrokiem. Wszyscy klniemy jak szewce czy to głośno czy w myślach, ale jak jest powód.. Ona tylko by wzbudzić kontrowersje albo zwrócić na siebie uwagę....Jej obelgi w moim odczuciu pozwalają mi ją traktować jak powietrze.... gorsze wyzwiska ze śmiechem przyjmowałam... I tak jak powietrze bym ją traktowała. Problem w tym, że te od niej jest najzwyczajniej już zepsute...
A co do Twojej religii, Rozumiem i jeszcze raz przepraszam... Kapłana nie słuchałam do końca, ale myślę że chciał mi jeszcze coś od ciebie przekazać....
-
Maikh
Doceniam i przyjmuję Twe przeprosiny Regino. Ty także do dumnego ludu należysz, bo i północni górale pewno nie różnią się w tym od południowych. Nie przepraszaj już więcej, po prostu czyń tak, byś nie musiała się zdobywać na kolejne.
-
Regina
Wszyscy są dumni a przynajmniej za takich chcą uchodzić... Ale do tego by poczuć istotę dumy i honoru potrzeba czegoś więcej... Nie jest to trudne, a zarazem i bardzo trudne..... Dorosnąć......
Mądrych rad warto słuchać... Już wiem co mnie zaciekawiło w waszej kulturze gdy języka issarskiego się chciałam uczyć....Chyba ta mądrość...
-
Maikh Regina
Plan połowu nie był najgorszy, macie w czapraku kilka szamoczących się ryb, chyba jakieś pstrągi i leszcze, pozostaje je tylko oporządzić
-
Morghar
Po przybyciu do obozu wypatroszył i oskórował zające, bażanty pozostawiając kapłanowi. Wybebesz je i odrzyj z piór. Chyba najlepiej będzie je wszystkie upiec nad ogniskiem?
-
Aurelia
Gdy dotarły do obozu powiedziała do Aldy wyraźnie zawstydzona - Kochanie trzeba ją wypatroszyć i oskórować....,przepraszam ale ja.....ja chyba nie dam rady tego zrobić.....
-
Dagoth:
Tak, upieczemy sobie te dwa na kolację i nam wystarczy. Wnętrzności będziemy musieli zakopać, coby jakieś cholerstwo tu w nocy nie postanowiło przyjść. Króliki można podwędzić albo wysuszyć. Szkoda, żeby się nam zepsuły, a tak to zawsze będzie trochę jedzenia na parę dni - rzucił, po czym od razu wziął się do roboty.
-
Regina
No i proszę... Ryby są to i z głodu nie pomrzemy.... Z uśmiechem na ustach rzekła do Issarczyka...
Bez żadnych ceregieli zaczęła je patroszyć i oporządzać... Wyciągnęła sztylet i jego tylcem trzymając za ostrze każdą po kolei ogłuszyła....Oskrobała je dokładnie a potem przecinając od płetwy ogonowej aż po same skrzela, uważając by nie naciąć woreczka żółciowego coby nie spaskudziło mięsa rozpruła je i wypatroszyła... Skoro mięli mieć wyborny posiłek to dobrze tez i by nie było gorzkie. Wnętrzności wyrzuciła z powrotem do rzeki... Co dla człowieka to dla człowieka a co z wody wyszło do niej powrócić winno, by nowe pokolenia dały karmy innym podróżnym...
Pokroiła ryby na równe dzwonki... Leszcze uprzednio nacinając po grzbiecie... Nacięcia były bardzo płytkie ale gęste... To właśnie te ości tak przeszkadzają podczas jedzenia, ale wystarczy je poprzecinać na drobne kawałki... Wtedy bez najmniejszych problemów można je połykać... Nie wiem czy wiesz, ale ości ryb maja wiele związków odżywczych. Mięsem się raczymy i brzuch napełniamy do syta, ale organizm budulec czerpie nie tylko i z mięsiwa... To co kości i podroby mają, wyrzuca się często z niesmakiem... Zycie w górach nauczyło mnie, że wszystko można zjeść.... I nic nie może być zmarnowane... Nawet w skrajnych przypadkach szpik z padliny uratować może.... he he... część mięsa proponuję by nie piec na ogniu a surowe płaty pod siodło konia włożyć... I tak nadmiar mamy a nie wiadomo kiedy kolejny da się upolować... Surowe mięso pod siodłem zmiesza się z potem konia...i jego sól wilgoć wyciągnie... długo będzie nadawać się do jedzenia...
Jak przyciśnie to jego smak nie będzie straszny... zresztą i tak końmi już pachniemy.... Co Ty na to?
-
Alda
Ja się tym zajmę, ty rozsiodłaj przez ten czas Lisiczkę i gdybyś mogła wyprać mi czaprak, jeśli Maikh skończy łowić ryby, byłabym wdzięczna... Lepiej byś nie patrzyła na patroszenie łani kochanie - rzekła do Aurelii.
-
Aurelia
Zeskoczyła z konia i natychmiast wpadła jej w ramiona,mocno objęła i czule ucałowała w policzek - Dobrze zaraz go poszukam....