Cytat:
A to wcale nie musi być powiedziane. Jeżeli zaś nawet, to korzyści z tego faktu ujawnią się po jakimś czasie. A skutki negatywne dla budżetu znacznie szybciej. W efekcie zanim korzyści zdążą się ujawnić może już być "po ptokach". Nie da się wydać więcej niż się zarabia. Uważasz Presidente że się da? Nawet jak się pożyczy to trzeba zwrócić. Dlatego cudów nie ma i żadnych obniżek podatków (czy podwyższenia kwoty wolnej od podatku) nie będzie. Albo będzie i wkrótce potem będzie też katastrofa. Innej możliwości nie ma.
Mało to było przypadków jak po obniżeniu jakiejś akcyzy wpływy z niej rosły? Można się tylko sprzeczać co do tego się bardziej przyczyniło - czy zmniejszenie szarej strefy czy rozwój danej branży. I to chyba o to chodzi aby myśleć długookresowo?
Cytat:
Wybacz, ale jeżeli owe pieniądze "zginą" z budżetu (nawet trafiając do kieszeni obywateli) to państwo będzie musiało jakoś tę "zgubę" zrekompensować. Uważasz, że nie będzie musiało?
W rezultacie albo będzie trzeba podwyższyć podatki albo dalej pożyczać albo dodrukować pieniędzy.
1. Podwyższenie podatków zabierze ludziom to co dostali.
2. Pożyczać nie da się bez końca.
3. Jeżeli dodrukuje się forsy to inflacja zje to co trafiło do kieszeni obywateli. Czyli będzie jak w 1.
Aby było jasne, to wszystkie te rozwiązania mają ciąg dalszy. Na tyle fatalny, że jednoznacznie można stwierdzić iż lepiej było obywatelom tej forsy nie dawać.
1. Patrz jakiekolwiek zmniejszenie obciążenia dla obywatela.
2. No własnie widać, że się nie da ;)
3. Jeżeli już się dodrukowało pełno forsy to każdy kolejny dodruk już ma niewielki wpływ - patrz Ameryka.
Cytat:
A jaka to politykę należałoby stosować? Ostatnie 6-7 lat mieliśmy kryzys. Jak należało według Ciebie nań reagować? Ale nawet jeżeli spojrzymy na obecną koniunkturę to czy fakt iż podobno kryzys minął (choć ja bym wcale nie był o tym tak do końca przekonany - łatwo może wrócić) upoważnia rządzących do pożyczania i wydawania na potęgę? I to na konsumpcję. Bo inwestycje leżą.
A czy ja mówię tylko o 6-7 latach ostatnich? Dobre rozwiązania możemy liczyć na palcach jednej ręki.
Jak dla mnie jak rząd ma już na coś pieniądze przewalić to już niech lepiej przewali je na obywateli (konsumpcję). Bo te polskie inwestycje to zazwyczaj drogi 5 razy droższe niż w szwajcarskich Alpach, albo elektrownia atomowa, która kosztowała nas już grube miliony a nawet miejsca nie wybrano (tutaj to trzeba się doszukiwać jednak winnych rządzie Mazowieckiego)
Cytat:
Magią jest to co Ty piszesz - bo nie da się spłacać i nie spłacać. ZAWSZE dług trzeba spłacić. Nawet jak się nie chce. A co roku mamy deficyt, bo co roku także część długu spłacamy - to nie jest tak, że dług rośnie nam co roku o wysokość deficytu!
Króliczka trzeba gonić a nie go złapać...