Spytko po łacinie
A jakie się godzą?
Wersja do druku
Spytko po łacinie
A jakie się godzą?
Surija
A to się Panie u Katariny wywiedz miała ochotę pokazać rycerzowi język
Katarina(łacina)
Nie zwracała uwagi na tę wywłokę i jej zaczepki...
Gdy dojechali do bramy...Rozejrzała się ostrożnie by dostrzec ewentualne zagrożenie. Ustawiła konia bokiem do bramy by w razie zauważenia czegoś podejrzanego natychmiast przechylić się na jego bok i jak najszybciej uciec.
Wieści dla Reynalda de Chatillona przynieść chcemy nie cierpiące zwłoki. Nie godzi się bram zamykać przed chrześcijanami. Głos miała opanowany ale głośny. Starała się mówić wyraźnie i powoli.
Techniczny
2 poziom oszustwo
Gdyby musiała uciekać to wykorzystanie 3 poziomu sprawności by nie spadła z konia gdy będzie robić unik i 4 poziom jeździectwo.
Surija
Tak może głupia od razy się zabijmy, trza było udać forpocztę Naszych sił i że prosimy o gościnę, ale nie od razu lepiej z księciem wyskoczyć
Charles de Tourmemire
I o wypoczynek prosimy. Ciężka to wędrówka przez pustynię była, a słońce nieprzyjazne tu jest... Nie lękajcie się nas. - starał się mówić przekonywująco, jednocześnie by nie brzmiała w jego głosie żadna sztuczność, po czym uważnie przypatruje się palisadzie i czeka na odpowiedź wartowników, przy okazji wyszeptał do Katariny - Trochę Ci się chyba nie udało mym zdaniem z tą wieścią do de Chatillona... Bo gdzie to z tymi ludźmi wieści przynosić?
Spytko po poslku
Murwa mać, ale się guzdrzą warknął. Podjechał do bramy, ustawił Trzaskawice zadem. Przytulił się do jej szyi i krzyknął komendę Grom! - a ta wierzgnęła dwoma kopytami w środek wierzei. Powtarza komendę dopóki zasuwa we wrotach nie zostanie złamana.
Charles de Tournemire
Co ty... - zaskoczony widokiem Bożogrobca i tego co robił na koniu spojrzał na niego jak na szaleńca, jednocześnie zaczyna się cofać w kierunku swoich by czasami nie dostać czymś od wartowników.
Katarina (łacina po cichu do księdza)
Nigdy dyplomacji nie umiałam i nie chcę jej umieć... A wieść ma brzmieć, że piekło po niego dopomina się........
Widząc co wyprawia Spytko znowu zwróciła się do ksiedza... Uciekaj Ojcze nic tu po tobie, życie ratuj....! i klepnęła zad jego konia by ksiądz przestał się ociągać......
Spytko, Katarina, Surija, Charles:
Potężna klacz polskiego rycerza, tłukąc o niewielką bramę tylnimi kopytami bez większego trudu ją wyważyła, otwierając wam drogę do osady. Widzicie uciekających ludzi, są wśród nich kobiety oraz dzieci. Dwaj wartownicy od razu rzucili się wam w oczy, wypuścili z rąk swe włócznie i uciekają jeszcze szybciej od reszty... Osada jednak chyba nie jest taka mała, z tego miejsca nie dostrzegacie końca głównej uliczki. Wnet z oddali usłyszeliście potężny okrzyk "w imię Boga, szarża!".
Tomasz:
Konstabl widząc co robi Spytko, uniósł swój miecz do góry i wykrzyczał donośnie - w imię Boga, szarża! Ruszył po tym majestatycznym galopem naprzód, za nim pognali pozostali lazaryci dobywając swego oręża.
Spytko
Odskoczył szybko na bok dając miejsce rycerzom, by go nie stratowali. Zatoczył małe koło i runął wprost za nimi do osady.