Dan i Edward:
No chyba że. Randolph wybiera się znowu na konkurs picia piwa, no nie?
Wersja do druku
Dan i Edward:
No chyba że. Randolph wybiera się znowu na konkurs picia piwa, no nie?
Dan
A nie wiem....,nic mi nie mówił....... ale znasz go hehe
Vito
Straż miejska, mamy do pani kilka pytań, proszę nas wpuścić.
Vito:
Kobieta otworzyła drzwi - Tak? O co chodzi?
Vito
Pani jest żoną Josepha? Przyszliśmy właśnie w sprawie męża. Może wejdziemy do środka? spytał pokazując ręką wnętrze domu, widoczne przez otwarte drzwi.
Edward
Jaki konkurs picia piwa!? Też chcę wziąć udział!
Vito:
Nie... Nie w domu. Wolę, by dzieci tego nie słuchały - po czym podeszła do nich, coś im wyszeptała, po czym wróciła do was i zamknęła za sobą drzwi do domu. Od razu spytała, z lekką nadzieją w głosie - O co chodzi? Znaleźliście go?
Dan i Edward:
Ano co jakiś czas organizujemy tu taki konkurs. Kto najdłużej utrzyma się na nogach, ten wygrywa. Jeżeli chcesz wziąć udział to musisz wpłacić 20 sztuk złota. Kto wygra zgarnia trochę złota, a przy okazji może i jeszcze dorzucę do tego parę butelek piwa.
Vito
Przykro mi, jeszcze go nie znaleźliśmy. Prowadzimy właśnie w tej sprawie śledztwo. Joseph pracował u Bospera jako myśliwy? Kiedy dokładnie zaginął?
Vito:
Kobieta westchnęła ciężko i odparła - Dwa dni temu. Tak, pracował u Bospera. Z tego co wiem to dostali duże zamówienie na wilcze skóry, więc musieli wszyscy wyruszyć. Obawiam się, że natrafili na jakiegoś cieniostwora czy coś innego... I... Już nie wrócą.
Vito
Wszyscy, czyli jeszcze z jego trzema innymi pracownikami? Czy mąż mówił gdzie dokładnie się udają? A może miał jakieś specyficznie miejsce, gdzie zawsze polował?