Arstan
Ale ja wcale nie uciekałem, tylko plan realizowałem, chyba nie powiesz że nie podobało Ci się w dybach, sam słyszałem jak głośno wyrażałaś swe zadowolenie haha
Wersja do druku
Arstan
Ale ja wcale nie uciekałem, tylko plan realizowałem, chyba nie powiesz że nie podobało Ci się w dybach, sam słyszałem jak głośno wyrażałaś swe zadowolenie haha
Catherine
Roześmiała się radośnie,objęła mocno Adele i Beatrice,przytulając je do siebie i pocałowała je obie w głowę,po czym powiedziała głośno - No już,wstawać moje kochane śpiochy,ale mam ochotę po prostu przebiec się na bosaka po całym obozie....
Kersijana
Gdy otwarła oczy... Miałam nadzieję na ten widok gdy oczy zamykałam, że rano będzie... Pocałowała Go w policzek... Wstawaj, dziś będzie piękny dzień..... Od dziś.. poprawiła się szybko.....
Wstała i szybko poprawiła swoją garderobę i uczesanie.... Głodna jestem jak wilk... zaśmiała się.....
Arstan:
Ale przypomniałam sobie, że zalegasz mi z pieniędzmi... 1000 denarów - rzekła niewiasta, zaciskając zęby.
Catherine:
Beatrice i Adela zbudziły się mrucząc i mrugając oczkami, zaspane jeszcze. Co się drzesz... O Cathy! Dobrze wyglądasz, ozdrowiałaś!? Nagle krzyknęła uradowana siostrzyczka. Margaret tymczasem dalej śpi jak zabita...
Kersijana:
Elrohir zbudził się i ziewnął przeciągle, spoglądając na Ciebie. Po tym dość opieszale zebrał się z posłania i zaczął zakładać zbroję. Zaraz coś zjemy, ale ponoć królewna chciała nas widzieć już wczoraj, tyle żeśmy posnęli i odłożyła na dziś. Warto więc do niej zajrzeć... Ale po śniadaniu bym proponował, wszak to tylko człowiek a my jesteśmy Noldorami.
Arstan
Rozwiąż mnie to Ci zapłacę
Catherine
Tak,wyzdrowiałam!Hihi - powiedziała i mocno ją do siebie utuliła całując przy tym w policzek,po chwili przysunęła się do śpiącej wciąż Veccavianki,także ucałowała ją w głowę i powiedziała dość głośno do jej ucha - Margaret wstawaj!Piękny dzień przed nami!Czas na spaceeeeer!
Kersijana
Dobrze. Powiedziała z aprobatą.
Królewna Waas chciała widzieć ale nie przewidziała, że Nordolczycy mają ważniejsze rzeczy do omówienia... Powiedziała dość przekornie i żartobliwie drocząc się z nim...
Królowa miała rację... Jesteś prawdziwym rycerzem... Kusiłam Cię i prowokowałam choć nieświadomie. spojrzała na jego krocze uśmiechając się... Podeszła do niego i go pocałowała... Dziękuję Ci, żeś swego oręża wczoraj nie wyciągnął by mnie nim... Nie dokończyła myśli ale uśmiech swoje mówił...
Arstan:
Jaką mam gwarancję kochanieńki, że nie zaatakujesz mnie znów? Spytała kurtyzana, klękając i liżąc delikatnie, szybkimi ruchami Twą męskość.
Kersijana:
Ponoć siła woli jest równie ważna, co siła mięśni. Jednakoż mój oręż wczoraj sam się z pochwy swej wysuwać pragnął, a patrząc na Twe piękno ciężko go do porządku przyprowadzić - odparł Elrohir całując Cię w usta.
Catherine:
Margaret wreszcie się zbudziła, ale widać że jest straszliwie zaspana i ledwo kontaktuje. Caathyy? Jęknęła patrząc na Ciebie nieprzytomnym wzrokiem.
Catherine
Ojej,Margaret co się stało?Czemu jesteś taka zmęczona? - powiedziała wyraźnie zaniepokojona i aż przyłożyła jej dłoń do czoła by sprawdzić czy jej nie zaraziła,gdy nie wyczuła gorączki powiedziała wzruszona aż nie mogąc w to uwierzyć - Czy Ty....czuwałaś nade mną?
Kersijana
A to tym bardziej świadczy o Twej rycerskości.... Powiedziała przerywając pocałunek....Marny by był Rycerz co nad koniem i mieczem panować by nie umiał.... hi hi...O Bogowie.... Konie.... Zapomniałam z tego wszystkiego rozkubłaczyć wczoraj mojego Braciszka I pewnie biedak męczy się.... Wybacz.... zaczęła wychodzić z namiotu