Bertrand
Mogę stróżować pierwszy.
Wersja do druku
Bertrand
Mogę stróżować pierwszy.
Robert
Dobrze, zatem zbudź mnie Bertrandzie gdy moja kolej przyjdzie, Ty Pani odpoczywaj, my trzej tej nocy stróżować będziemy - powiedział po czym ułożył się najwygodniej jak to było w tej sytuacji możliwe i szybko pogrążył się w kamiennym śnie.
Bertrand:
W czasie Twej warty, która mija nader spokojnie, podeszła do Ciebie panienka Charlotte oraz usiadła obok, głaszcząc Twego konia. Zgarnęła włosy na jedną stronę i utuliła się do niego... Rzekła też cicho po francusku - Godwyn opowiadał mi panie, o incydencie w nocy w Trypolisie... No z tymi jękami, wymawianiem imienia Agnes... Powiedz mi panie, wiesz chociaż co jej mąż planuje? Bo domyślam się, iż twój pociąg do mej miłej szwagierki sprawia, że zamierzasz podbić jej serce... Tak mi pan Godwyn opowiadał.
Bertrand
Na myśl o wspomnieniu tej haniebnej nocy westchnął ciężko... Nie podjął tematu i pozostał w milczeniu. Nie zwrócił także wzroku w stronę niewiasty, patrzył jeno pustym wzrokiem w ciemności. Guillaume'owi natomiast spodobało się tulenie Charlotte. Zarżał cicho i przycisnął swój łeb do niej jeszcze bardziej.
Bertrand:
Och widzę, żeś nie zainteresowany mymi słowami. Zatem też nie opowiem o tym, iż Agnes zaimponowała Twoja... Ach nieważne, nie będę cię zanudzać panie - rzekła panienka, przymykając po tym oczy.
Bertrand po francusku, cicho
Pan Godwyn powinien przede wszystkim mniej gadać... I jeśli panienka ciekawa to tak, to co powiedział prawdą jest. I nie wiem co zamierza mąż Agnes. - odrzekł jej wciąż w pustą przestrzeń się wpatrując.
Bertrand:
Chce, by ona wyszła za rycerza, który będzie mógł objąć w posiadanie ziemie Moulins, wraz z tamtejszym zamkiem... Odpowiedziała Charlotte.
Bertrand po francusku, cicho
Wzruszył ramionami Jeśli taki warunek zostanie mi postawiony, by ją poślubić, to podejmę wyzwanie gospodarowania ziemiami. W każdym razie nie dla posiadłości ją kocham, czy innych korzyści lub zysków. Jedyną moją korzyścią w tym wypadku będzie obecność ukochanej osoby... Lecz co z tego, skoro nawet nie wiem czy ona odwzajemnia me uczucie...
Bertrand:
Nie odwzajemnia i nie odwzajemni, jeżeli dalej będziesz trzymał się za przyrodzenie w czasie snu i krzyczał jak opętany jej imię - odrzekła młoda panienka, uśmiechając się i bez słowa odchodząc do swej szwagierki, która dalej śpi.
Bertrand po francusku
Po cichu, już bardziej rzekł to do siebie, lecz Charlotte wciąż mogła usłyszeć Chyba masz rację...