Alessio
A kto powiedział,że nie chcę byś przy tym była? - wyszeptał przytulając się do niej - Zrozum,to moja wiara i nie mogę nikomu odmówić pomocy....
Wersja do druku
Alessio
A kto powiedział,że nie chcę byś przy tym była? - wyszeptał przytulając się do niej - Zrozum,to moja wiara i nie mogę nikomu odmówić pomocy....
Anna de Loiret
Bolą mnie nogi, sama nie zajdę - odparła zadziornie, dając się wtulić ale nie odwzajemniając pieszczot.
Alessio
Oh co za szkoda - odparł wyraźnie zasmucony - Jest taka urocza gdy bawi się w kapryśną księżniczkę,ale są granice, nie będę jej dźwigał z tą zbroją...., aż tak silny nie jestem i jeszcze mi kręgosłup pójdzie albo co - po chwili dodając - myślałem że zechcesz mi przy nim towarzyszyć,zawsze lepiej się czuję gdy jesteś nieopodal
Oberżysta pokuśtykał do dużej ławy, przetarł ją ścierką i pokuśtykał za szynkwas i na zaplecze. Liothannea wyszła z obrokami na zewnątrz. Konie do stajni zaprowadźmy, nałóżmy im obroki, wieczerza już dla nas się szykuje, a nocleg przy wierzchowcach, na sianie. rzuciła do Aratheny.
Techniczny:
Jeśli Anna zdejmie kaftan kolczy, to Alessio zaniesie Ją bez problemu. Jeśli nie... to może być różnie, zależy jak daleko będzie chciał Ją zanieść.
Arathena
I niech bogowie mnie bronią bym znowu z jakimiś wodnymi mieszkańcami nie rozmawiała... Arathena zaprowadza konie do stajni, którą wskazała jej elfka. Tam nimi się zajmuje..(techniczny Tzn no to co się z końmi robi :D )
Chyba pierwsza wartę obejmę. Spać mi się jeszcze nie chce, a i przydało by się rozejrzeć po okolicy....
Techniczny:
Kto w końcu oprócz Liothannei wyszedł z szynku zaopiekować się wierzchowcami?
Alessio
Wyszedł za Liothanneą, wyciągając ręce po obroki i mówiąc do niej - Daj Pani,chociaż tak się na coś przydam,bo prawdę mówiąc nigdy jeszcze konia nie oporządzałem....
Anna de Loiret
Oh co za szkoda, oh rzeczywiście - powiedziała, po czym ruszyła za Liothanneą do koni. Chodź, nauczę cię oporządzać wierzchowca - dodała do Alessia.
Christophe Leroy
Wychodzi na zewnątrz z resztą.
Liothannea podała prawie wszystkie obroki oprócz dwóch Alessio. Jeden przekazała Arathenie, a ostatni zostawiła dla siebie. Zaprowadziła swego wierzchowca do stajni. Zostawię Świt na straży stada, wartować więc nie trzeba będzie Aratheno przy koniach. Poza tym wieczerza dla pięciu osób jest szykowana, choć przy tak niskiej cenie mam pewne wątpliwości co do jej jakości. Ktoś wiec co to są w ogóle te gotowane szewce? Twarde mięso niczym zelówki butów, gotowane by dało się je ugryźć?