Dagoth:
Niech się zastanowię... - odparł ironicznie szeptem, a po dłuższej chwili odpowiedział - Nie.
Wersja do druku
Dagoth:
Niech się zastanowię... - odparł ironicznie szeptem, a po dłuższej chwili odpowiedział - Nie.
Morghar
No tak, nie warto, skoro nie potrafi wyszywać. To teraz mu to powiedz. dodał cicho.
Dagoth:
Po prostu Morghar chciał powiedzieć że... na nas nie licz - odparł magowi całkowicie poważnie, całkowicie przypadkiem położył tarcze obok ich zdobyczy, tak coby je osłonić przed ewentualnym żarem... Czy jakimś zaklęciem.
Rehlynn
Uśmiechnął się ironicznie i odpowiedział Naprawdę myślisz, że zwykłe tarcze zatrzymają zaklęcie? Tyle, żal mi marnować mocy na coś trywialnego, no nic, na mnie też nie liczcie. Smacznego. Rzekł i odwrócił się a potem poszedł do Maika i Reginy Zacna zdobycz. Ja bym tego lepiej nie zrobił. Może podzielicie się z towarzyszem broni?
Regina
Spojrzała na Rehlyna... Wiedząc dobrze, że zupełnie przypadkowo znalazła się na łowisku bo gdyby nie to że chciała pogadać z Issarczykiem to pewnie i ona byłaby bez świeżego posiłku dziś... Wzięła bez większego namysłu 1/3 swojej części połowu i rzuciła Magowi... Nie zmarnuj ino bo to kruche mięso....
Dagoth:
Chyba raczej się boisz, że oprócz tarczy i sam rykoszetem po mordce dostaniesz. Hehe... A przy okazji mieczem - uśmiechnął się nieznacznie do niego, a gdy mag poszedł rzucił do Morghara, niezbyt głosno - Nie zaczepiaj go lepiej. Magowie potrafią być mściwymi skurwysynami, a on coś czuję, że do takiego należy. Choć pewnie i tak już nas nienawidzi. Cóż... trudno. Narobiliśmy się, a dla jakiegoś żebraka nie będę oddawać upolowanej zwierzyny.
Rehlynn
No, to się nazywa dobry towarzysz a nie jak niektórzy.
Aurelia
Podeszła do Issara i Reginy,na rudą wojowniczkę nie zwracając uwagi zaś Maikha pytając łagodnym i przyjaznym głosem - Będziesz jeszcze potrzebował naszego czapraka? Jeśli nie to bym go uprała....
Maikh
Roześmiał się głośno po słowach góralki. Regino, nie powiedziałaś mi nic, czego sam bym nie wiedział. U nas mężczyźni potrafią przyrządzić jedzenie, tak samo jak i kobiety.Uczynię to co mówiłaś, tylko najpierw napoję Sani, i nabiorę świeżej wody do bukłaka.
Aurelii zaś odpowiedział. Sam myślałem to uczynić. Ale skoro chcesz mnie w tym wyręczyć, nie będę Cię od tego odwodził.
Aurelia
Och naprawdę sam chciałeś to zrobić? Kochany jesteś! - powiedziała szczerze uśmiechnięta i wróciła do obozu