Artsan
Przecież bym Cię nie skrzywdził, do tej pory wszystko robiłem dla Twojego dobra i zadowolenia, choć w tej sytuacji pozostanie związanym nie wydawało się najgorsze bo robiło się dość miło
Wersja do druku
Artsan
Przecież bym Cię nie skrzywdził, do tej pory wszystko robiłem dla Twojego dobra i zadowolenia, choć w tej sytuacji pozostanie związanym nie wydawało się najgorsze bo robiło się dość miło
Kersijana:
Dostrzegłaś, że zarówno Twój rumak jak i Elrohira stoją przed namiotem rozkulbaczone. No no, ktoś się zajął naszymi końmi, mam nadzieję że nie ludzka ręka bo urżnę z całym ramieniem - podsumował Twój ukochany, wychodząc na zewnątrz i przypinając swój pas.
Catherine:
Mhm - mruknęła cicho Margaret ledwo żywa. Beatrice tymczasem z pomocą Adeli przebrała się w piękną, czerwoną suknię, a na nią nałożyła biały, futrzany płaszcz, na głowę zaś złoty diadem. Do pasa z kolei przypięła sobie swój potężny miecz.
Arstan:
Przysięgasz, rycerzu? Spytała i przygryzła delikatnie Twą kuś...
Catherine
Uroniła łzę wzruszenia i delikatnie ułożyła ją na posłaniu,okrywając po tym kołdrą,ucałowała ją jeszcze czule w czoło i wyszeptała z trudem - Zaraz do Ciebie wrócę,obiecuję.... - nie zwracając uwagi na to jak stroi się Betty,założyła swoją prostą koszulę i spodnie,złapała za miecz i wybiegła z namiotu by podziękować Lothiriel za to że tak szybko postawiła ją na nogi - Jakie to miłe uczucie,być takim kochanym!
Arstan
Tak przysięgam,
+18
Spoiler:
Kersijana
Nie ważne, już w każdym bądź razie oba wyglądają się dobrze... Pogładziła konie po szyjach... Nie dobra,, oj nie dobra jestem... Zapomniałam o Tobie mój skarbie... Jej pocałunek w policzek konia powinien mu wynagrodzić zaniedbanie, gdyż Kersi wlała w niego wszystko co miała najlepsze.
Kersijana:
Twój rumak zarżał radośnie, chyba się nie gniewa. Elrohir tymczasem, najwidoczniej niepotrafiący się powstrzymać, podszedł do Ciebie, odgarnął Twe włosy i zaczął całować po karku namiętnie...
Catherine:
Za Tobą wybiegła na bosaka Adela krzycząc - czekaj Cathy!
Arstan:
Kobieta zajęczała, choć jej głos przytłumiła Twa męskość. Nie potrzeba było wiele czasu, by nasienie wytrysnęło wprost do jej gardła... Jesteś pełny rozkoszy i podniecenia, trzeba jej przyznać że zna się na swoim fachu.
Catherine
Na moją księżniczkę?Zawsze! - powiedziała z uśmiechem do Adele i zaczekała na nią z wyciągniętą dłonią,gdy już ją dogoniła i złapała za rękę rzekła - Znasz drogę do namiotu Lothiriel siostrzyczko?Chciała bym jej podziękować,i....kto jeszcze nade mną czuwał?Ty też?
Kersijana
Głaszcząc jeszcze przez chwilę ogiera... Popukała elfa dyskretnie po zbroi na kroczu.... Jak teraz twój oręż się napręży to wypukłość na zbroi zostanie... hi hi.. zażartowała....
Jeść mieliśmy a potem do Księżniczki... Całusy na jej karku przyprawiły ją o przyjemne ciarki ale starła się nie odpływać w marzeniach....
Arstan
Rozwiąż mnie to pobawimy się jeszcze
Kersijana:
Wypukłość na zbroi mi się przyda, jeśli będę cię miał u boku - rzekł, wciąż obcałowując Twój kark, masując dłońmi Twe podbrzusze...
Arstan:
Kobieta posłusznie, dysząc przy tym, rozcięła Twe pęta. Spojrzała lubieżnie na Ciebie...
Catherine:
Znam, chodźmy! A czuwały nad tobą chyba prawie całą noc Margaret z Lothiriel, Betty też, ale nie wiem jak długo. Ja chciałam... Ale jak się przytuliłam do ciebie to sen mnie strasznie morzyć zaczął - odparła Adela, nieco smutniejąc pod koniec.