Alessio
Obstawiam że są to ryby Pani,choć za tą cenę wszystkiego się możemy spodziewać....- odparł elfce idąc za ukochaną
Wersja do druku
Alessio
Obstawiam że są to ryby Pani,choć za tą cenę wszystkiego się możemy spodziewać....- odparł elfce idąc za ukochaną
Christophe Leroy
To są takie raki rzeczne, pani. Dobra to strawa, lecz rzadko dostępna, ponieważ te raki zamieszkują tylko w najbardziej czystych wodach. Tylko po ugotowaniu trzeba zdjąć ich skorupę, by się dobrać do mięsa - odparł zmęczony elfce.
Skoro woda w tej rzece tak wyjątkowo czysta, to zdatna będzie do napojenia koni. Weź wiadro Christophe i napełnij nią poidło - Liothannea wskazala puste wiadro w stajni leżące obok równie pustego koryta. Już wiem czego mi brakowało w tej osadzie, studni. A zbrojni temu w szynku siedzą miast patrolować okolicę, bo w razie ataku pewno wszyscy mieszkańcy na tratwie się mieszczą i przeczekują napaść na środku rzeki.
Arathena
Dobrze, skoro Świt będzie pilnował koni to faktycznie wart nie ma co stawiać. Ale i tak się przejdę... muszę Sobie poukładać co nieco... Poczekam tylko na te szewce... dziwna nazwa, ale z tego co mówi giermek może być smaczne
Christophe Leroy
Wziął wiadro i poszedł nad rzekę nabrać wody, po czym napełnił nią poidło. Wiadro postawił gdzieś obok i wrócił do towarzyszy.
Anna de Loiret
Szlachcianka zdjęła Thilbautowi siodło oraz ogłowie i zaczęła mówić - żeby założyć ogłowie, najpierw zarzuć wodze na szyję. Potem hmmm jak ci to wytłumaczyć... Obejmij konia za głowę i patrz, tutaj zakładasz te pasy, przełóż uszy przez nie, wędzidło do pyskaaaa, dawaj dawaj aj! No cóż, czasem trzeba wsadzić mu palec do pyska, zobacz o tu, gdzie nie ma zębów i nie dziabnie. Gdy skończyła, zdjęła znów ogłowie i rzekła - teraz ty.
Alessio - Tileański
Podszedł do swojego wierzchowca i powiedział do niego uspokajająco próbując pogłaskać go po pysku - Hej,pomożesz mi? Nigdy tego nie robiłem a my Tileańczycy powinniśmy sobie pomagać....,to jak będzie?
Ogier Alessia tylko parsknął, nie wiadomo czy się zgadzając, czy śmiejąc z tego co mówił do niego Tileańczyk. Jednak nie było to trudne zadanie. Nawet zdał sobie sprawę, że został mu jeden luźny pasek i sprzączka, tak samo jak Annie, która wcześniej była zapięta.
Alessio
Stella,mordko Ty moja,wiedziałem że Tileańskie chłopaki są najlepsze - powiedział zadowolony po Tileańsku przytulając się do szyi konia po czym zapiął pasek,który pozostał,to samo zrobił u wierzchowca ukochanej dodając po chwili po Bretońsku wciąż z lekkim uśmiechem - Kochanie,chyba zapomniałaś o jednym elemencie....,chciałaś mnie sprawdzić,prawda?
Arathena
Wyszła do Ani i cyrulika i przyglądała się jak szlachcianka poucza swojego wybranka... Dobrze nauczaj Anno, złe nawyki trudno potem wyplenić. Jak teraz pan Alessio będzie wiedział co zrobić to już zawsze będziesz miała z niego dobrego kompana...
Warować i aportować pewnie już umie... Uśmiechnęła się przyjaźnie....