Morghar
Nie, nie kwestionuję umiejętności walki naszych towarzyszek, chcę tylko, żeby należycie wypoczęły. Tak jak do mężczyzny należy opieka nad ogniskiem domowym, tak my, jako mężczyźni powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo obozowi w nocy.
Wersja do druku
Morghar
Nie, nie kwestionuję umiejętności walki naszych towarzyszek, chcę tylko, żeby należycie wypoczęły. Tak jak do mężczyzny należy opieka nad ogniskiem domowym, tak my, jako mężczyźni powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo obozowi w nocy.
Maikh
Dziwne macie obyczaje. Mogę wartować jako ostatni.
Dagoth:
Jedna osoba wystarczy do stróżowania, nie ma sensu robić par. Bardziej się wyśpimy, no i możemy stróżować w takim czasie jak to nam Morghar zaproponował.
Alda
Niech będzie, chociaż następnej nocy wy śpicie, a my, kobiety, wartujemy. I bez żadnego gadania - rzekła glośno. Aurelii natomiast nic nie odpowiedziała słowem, zamiast tego czynem całując jej policzek. Po tym zwróciła się cicho do Maikha - dziękuję za czaprak. Ale jest sprawa... my obie z Aurelią nie znamy się na przyrządzaniu potraw... Nie pomógłbyś nam? W zamian to, co my upolowałyśmy, będzie też należało do ciebie.
Aurelia
Przyniosę drewno - powiedziała cicho,wstając i udając się go poszukać póki jeszcze nie zrobiło się ciemno
Alda
Stój! Złapała ją za rękę i przyciągnęła do siebie, wyczekując najpierw na odpowiedź Maikha. Jak nam pomoże, to pójdę z nią po drewno, wolę jej samej nie puszczać.
Aurelia
Nie przesadzaj najdroższa,nic mi się nie stanie to tylko drewno a póki co to tak naprawdę niczego nie zrobiłam.... - odparła szeptem nachylając się do niej tak że tylko Alda mogła wychwycić jej słowa
Regina (Issarski)
Obudź mnie jak Twa warta będzie. Porozmawiamy jeszcze... Na razie tłoczno się tu zrobiło....Powiedziała do Issarczyka tonem w którym mógł wyczuć, że nie chce siedzieć przy Aurelii i Aldzie... Zresztą nawet nie musiała mu dawać do zrozumienia.... Pewne rzeczy się po po prostu wie...A już najmniej miała ochotę patrzeć na ich przesadne głaskania i ciaćkania...Za bardzo dobre było jedzenie by je wyrzygać.
Regina wstała i poszła naszukać trochę drzewa coby mogła upiec ryby... Zajęła się również swoim koniem i położyła się spać...
Maikh
Pomogę, lepiej wpierw zjeść mięso, niż je zmarnować - odparł Aldzie - Niby można resztę uwędzić, jak byście znalazły gałęzie jałowca - przypuszczając, że w tym celu zatrzymała Aurelię - ale to sporo czasu zajmie. Reginie zaś w ramach odpowiedzi skinął tylko głową. Następnie oddał jedną trzecią swej części połowu magowi ze słowami Na śniadanie mieć będziesz.
Alda
Poszukamy obie, może się uda, dziękuję ci Maikhu - rzekła sympatycznym tonem i ciągnąc Aurelię za rękę, powiesiła czaprak na gałęzi pobliskiego drzewa. A ty co sobie myślałaś? Las nie jest do końca bezpiecznym miejscem, nie każ mi wypatrywać cię co chwila drżąc, czy nie zaatakowały cię wilki - powiedziała już dość szorstko do ukochanej, zapewne przez to że nieco się zdenerwowała myślą, że ona mogłaby nie wrócić... Odpierdala mi? Przesadzam? Może. Ale wolę to, niż... Eh...