-
Spytko po łacinie
Ech, w ludzkim języku mogli by gadać, na szczęście dość do nich podobny. Spytko obejrzał się przez prawię ramię, dzięki czemu domyślił się znaczenia obcego słowa, gdy ujrzał zatrzymujący się hufiec. Reszta już była prosta, podobna do polskiego "kawaler" i łacińskiego "Sancti Sepulcri"*. Dojrzał także zawracającą Suriję Katarina pewno w druga stronę umknęła. Bożogrobiec zwolnił do galopu, po chwili kłusa, by także zawrócić i przejść w stępa. Nie ma co zamęczać bez potrzeby Trzaskawicy, a zatrzymanie się w miejscu pewnikiem by Jej po takim pędzie zaszkodziło. Gdy zobaczył resztę stojącą przed bramą osady, w tym Katarinę, ogarnęła go furia. Nie znam francuskiego, możemy po łacinie gadać! odkrzyknął do pędzącego ku niemu rycerzowi.
*Grobu Bożego (łac.)
-
Charles de Tournemire
Stał jedynie i przypatrywał się obcemu mu wojsku. Zastanawiało go któż to do nich zawitał, czyż to wróg czy przyjaciel.
-
Katarina
Z ulgą przyjęła fakt, że strzała mimo iż trafiła celu, nie zraniła rycerza. Nie wiedziała wprawdzie jakie mają zamiary ale podświadomie czuła, że nie chcą rozlewu krwi. Chwila, jaką wcześniej spędziła z Charlotte, wystarczyła by domyśleć się w jakim języku owi nieznajomi mówią.
Siedząc na stojącym koniu przyglądała się nieznajomym.
-
Spytko:
Goniący Cię rycerz na widok tego, iż zwalniasz sam także do stępa przeszedł i rzekł po łacinie - zatrzymać się żem kazał, większość rycerzy z twego zakonu ze słodkiej Francji się wywodzi, toteż w pięknym tym języku żem krzyczał. Za mną, przed oblicze Baliana, pana z Ibelinu, przed którym z podkulonym ogonem żeś wiał.
Reszta:
Surija nie niepokojona przez nikogo powróciła do reszty. Dowodzący hufcem rycerz, zdjął swój hełm, ukazując wam swe pełne dumy, szlachetności i dostojności oblicze. Wojownik ten zapewne ma mniej niż trzydzieści lat, jest brunetem o długich, gęstych włosach oraz krótkiej brodzie, z nieco dłuższymi wąsami. Oczy zielone, przejawiające bystrość i odwagę. Jam jest Balian de Ibelin, wasal króla Baldwina, syn Barisana i rycerz Jerozolimy. Czemu zaatakowaliście tą osadę? Spytał po łacinie gniewnym głosem. A ty Boemundzie... Choć zawsze byłeś wzorem dla mnie, to chyba rzec muszę, iż Bóg ci rozum odebrał, znów mordu się dopuściłeś! I odpowiedzą za to wszyscy co z tobą są! Dodał już niemal krzycząc.
-
Spytko po łacinie:
Poczerwieniał i zacisnął zęby aż zgrzytnęły. Odważnyś nieznany rycerzu. Ciekawym, czy sam byś przed nim nie wiał na mym miejscu. Nie osądzaj, jeśli sam osądzany być nie chcesz. Nic to, prowadź do swego suzerena.
-
Surija
Jeśli będzie trzeba to odpowiemy wzruszyła ramionami
-
Katarina
Czekała aż konstabl coś odpowie. Na jego rozkaz zaatakowaliśmy niewinnych ludzi to niech tłumaczy się. Mimo że podziwiam tego człowieka to chyba mu rozumu odejmuje. Czas chyba skrócić jego męki zanim w szaleństwie na samo dno piekła nas zaciągnie...
Słysząc Suriję pomyślała jeszcze. Choć tę akurat to w piekle się spodziewają.
Katarina nadal przyglądała się w skupieniu i obserwowała co może się wydarzyć
Mając za plecami bramę starała się ustawić klacz w ten sposób by w razie czego odskoczyć do środka....
-
Spytko:
Rycerz wnet zatrzymał się i spytał po łacinie - czyżbyś mą odwagę kwestionował? Śmierć w bitwie jest miła Bogu, zmyć grzechy może, czego tu się lękać! Trzeba niewiernym być, by strach przed nią okazywać!
Reszta:
Widząc wasze milczenie, Boemund w końcu uniósł głowę i rzekł - wydałem rozkaz, by wpaść do tej osady i wybić jej mieszkańców, przeczyć nie zamierzam, kłamstwem bowiem swego rycerskiego honoru nie zbrukam. Śmiercią zagroziłem im, jeśli rozkazu mego nie wykonają, puść ich wolno Balianie, a mi wymierz karę za mord.
Pan z Ibelinu zadziwiony spojrzał na konstabla, potem zaś skierował wzrok na was - czy tak właśnie było? Śmiercią wam groził, by dokonać dzikiego mordu na niewinnych? Dla samej rozkoszy zabijania?
-
Surija
Beomund ino teraz stara się Nas ratować, a sioło zaatakowaliśmy spodziewając się w nim księcia Reynalda tej parszywej szui, która nie tak dawno próbowała Nas podstępnie zgładzić
-
Spytko po łacinie:
Jeszczem niedawno tak samo myślał. Lękać można się stracić kogoś, kogo po swej śmierci można nie odnaleźć... choć nie spodziewał żem się Jej znaleźć na żadnym świecie.