-
Aurelia
Czasem zachowujesz się jak moja mama....,kochanie,naprawdę to tylko las a Ty już się napracowałaś....,no i przecież mam swój łuk.... - odparła z uśmiechem kładąc jej dłoń na policzku gdy już oddaliły się od reszty - To takie urocze jak ona się o mnie troszczy! Ale czasem przesadza.....
-
Alda
Tak wiem, ale chodź córeczko, mamusię chcesz samą zostawić? Byś się wstydziła! Wykrzyczała z uśmiechem i pociągnęła ją mocno za rękę skłaniając do biegu.
-
Aurelia
Roześmiała się radośnie i dała pociągnąć za rękę biegnąc wraz z Aldą,czuła się przy niej naprawdę szczęśliwa i bezpieczna a poza tym ona sama by się martwiła gdyby ją zostawiła.... - Może to i lepiej że ze mną idzie niż gdyby miała się denerwować w obozie? No i nie powinnam jej zostawiać samej z Reginą....
-
Alda
Gdy się trochę już oddaliły, znów pociągnęła Aurelię za rękę i obie znalazły się na ziemi, koczowniczka objęła ukochaną kładąc ją na sobie. Widziałaś minę tej szmaty, jak rozmawiałyśmy z Maikhiem? Spytała wybuchając śmiechem.
-
Aurelia
Usiadła na niej okrakiem kładąc ręce na jej brzuchu także się przy tym śmiejąc - Widziałam,niektórzy nam zazdroszczą naszego szczęścia skarbie....
-
Alda
Masz łaskotki? Zapytała nagle z uśmiechem kładąc obydwie dłonie na jej szyi.
-
Aurelia
Może....a Ty? - odparła ze śmiechem,zaczynając ją łaskotać po brzuchu i boku....
-
Alda
Łaaa! Krzyknęła piskliwie, co było tym dziwniejsze że zawsze stara się być szorstka w obyciu... Po chwili śmiechu złapała ją za ramiona i położyła na ziemi, siadając tym razem na niej oraz dociskając delikatnie rękami. No! Teraz już się nie obronisz!
-
Aurelia
Nie chcę się przed Tobą bronić.... - odparła z uśmiechem obejmując ją nogami i całując w usta
-
Alda
Wiem... Powiedziała delikatnie głaszcząc ją po policzku. Nie zsiadając z Aurelii, zdjęła jej powoli zbroję i odłożyła na bok, a następnie zeszła z niej oraz oparła głowę na jej kolanach, głaszcząc delikatnie po nodze.