-
Robert
Zamyślił się nieco po czym odparł - Ja z kolei od roku cierpię,mniej czasu miałem by się pogodzić z tą stratą.....,wspomnienia są świeże,jak gdyby wszystko się wydarzyło wczoraj a na dodatek niektóre są dość......żywe, tak więc nie oceniaj mnie Bertrandzie nie wiedząc nic o tym co przeżywam,słowa Twe jednak przemyślę,jest w nich bowiem dobre przesłanie
-
Bertrand
Przemyśl i zapamiętaj. A teraz zbierajmy się, tak jak pan Adriano rzecze, bowiem nie warto czasu mitrężyć więcej. rzekł, po czym dosiadł swego wierzchowca.
-
Skończywszy swą rozmowę, wyruszyliście dalej. Gdy pierwsze promienie słońca poczęły oświetlać jasnozieloną równinę oraz piękną wodę, ujrzeliście przed sobą zapierający dech w piersiach widok. Oto przed wami potężna forteca o grubych, podwójnych murach z blankami, wzmocniona wysokimi basztami, wokół których pobudowane są hurdycje. Sztandary nad warownią powiewają dumnie, przedstawiając wszystkim przybyszom herb Królestwa Jerozolimskiego, pięć żółtych krzyży, jeden duży oraz cztery małe, na białym tle. Bastion łączy obydwa brzegi, więc możliwe jest przeprawienie się na drugą stronę.
-
Robert
Dużego wrażenia na nim ten zamek nie zrobił,potężniejsze fortece w swym życiu miał okazje widywać a i jego niegdysiejszy do małych nie należał,nic nie powiedział jeno poprowadził konia w stronę bastionu.
-
Bertrand
Niebrzydka forteca. Dokąd dotarliśmy?
-
Do Gwiazdy Jordanu, warowni Belvoir - odparła wpatrująca się pełna wrażenia w zamek Agnes. Z wesołym okrzykiem pognała swego rumaka w stronę twierdzy, puszczając go cwałem. Charlotte się zaśmiała mówiąc - ona lubi robiące wrażenie wjazdy przez bramę. Po tym również zaczęła cwałować, a za nią Godwyn.
-
Robert
Popędził konia by nie zostać zbytnio w tyle za resztą
-
Bertrand
Także Guillaume'a do cwału puścił, by pozostałych dogonić.
-
Mimo usilnych prób już nie dogoniliście gnających chyżo na swych wierzchowcach kobiet, które wnet wpadły do wnętrza fortecy. Dopiero po chwili, mijając strażników odzianych w kolczugi, oraz czarne tuniki z białymi krzyżami, z takim samym znakiem wymalowanym na tarczach, dotarliście za bramę, gdzie te na was wciąż czekają. Wnętrze warowni wygląda równie imponująco, pełne jest potężnych, kamiennych budowli dostosowanych do obrony. Wokół chodzą zbrojni w barwach zakonu świętego Jana Chrzciciela, czasem przejedzie też jakiś rycerz na koniu, z tymi samymi emblematami.
-
Robert
Podjechał do kobiet uśmiechając się lekko,lubił ich towarzystwo a Agnes do tego była nieocenioną przyjaciółką, po czym zapytał - To jakie plany na teraz drogie Panie?