-
Dan i Edward:
Dotarliście na skraj lasu. Jesteście już na terenie farmy Sekoba. Wieśniacy z ciekawością przyglądają się wam. Sam las wydaje się być dosyć mroczny i nieprzyjemny, zwłaszcza dla Dana, ponieważ pamięta, że gdzieś tam w nim znajduje się stary cmentarz. Na razie panuje cisza i jedynie dźwięk szumiącego wiatru i liści dobiega do waszych uszu. Ani to ptaków, ani to innych zwierząt.
-
Dan
Ale ponure miejsce...... - powiedział cicho do Edwarda po czym podszedł do któregoś z wieśniaków - Jesteśmy tu z polecenia maga wody Vatrasa w sprawie zaginięć....,do kogo mamy się udać?
-
Dan i Edward:
Podszedł do Ciebie jakiś stary pasterz i odpowiedział ci - Udaj się do tego domu za mną i porozmawiaj z właścicielem tej farmy, Sekobem. Tylko nie zezłość się czy coś jakby zaczął krzyczeć co robicie w jego domu i takie tam. Tu tylko zaginęło dwóch farmerów, reszta mieszkała w farmie Onara, więc potem musisz tam się skierować.
Vito:
Doszedłeś wraz z Rhenem pod farmę Akila. Do celu już nie daleko, bo może z 50 metrów. Pamiętasz, że Wulfgar wysłał tu strażników, a wcześniej zauważyliście szczątki ludzkich szkieletów. Wpadło ci do głowy, że chyba i oni tutaj mieli problemy z tymi nekromantami...
-
Dan
Dobra,dzięki starcze - po czym udał się do chaty przez niego wskazanej uprzednio pukając do drzwi
-
Edward
Zaczął wykonywać jakiś dziwny taniec z kufrem w dłoniach, skoczny i wesoły, głosem nucąc głośno melodię. Nie miał ochoty cackać się z wieśniakami.
-
Vito
Zmroziło go na samą myśl o tym że mogą być następni. Słuchaj, wyglądasz na przestraszonego, idź przodem, ja będę szedł za Tobą i oglądał się za siebie, będzie mniejsza szansa że nas od tyłu zaskoczą... Nie wyglądasz na mądrego, zgódź się debilu...
-
Dan:
Gdy tylko zapukałeś ktoś otworzył ci drzwi. Była to najprawdopodobniej żona Sekoba sądząc po jej stroju i wyglądzie, albo przynajmniej jego służka - Tak? Kim jesteś?
Edward:
Co poniektórzy wieśniacy przyglądali się od czasu do czasu Twojemu dziwnemu tańcowi, a zwłaszcza pasterz. Chyba boi się, że wypieprzysz się w końcu na którąś owcę, bo i rzeczywiście od czas do czasu sporadycznie jakaś przechodzi obok Ciebie, ale ty mimo wszystko bez trudu je wymijasz... Albo może też się boi, że może ty go znokautujesz tym kufrem? Kto wie...
Vito:
E tam marudzisz, mogę równie dobrze i ja pilnować naszych tyłów - Rhen chyba postanowił uparcie trzymać się swojej pozycji... I nie dać się wygryźć z niej.
-
Vito
Jak sobie chcesz. odparł niby obojętnie i ruszył dalej rozglądając się uważnie na boki.
-
Dan
Westchnął ciężko widząc dziwactwa Edwarda - Z dwojga złego lepiej tu niż na farmie Onara...... - skupił się jednak na swojej rozmówczyni starając się nie zwracać na to uwagi - Przybywam tu z polecenia maga wody Vatrasa,mam się przyjrzeć tym zaginięciom,mogę wejść?
-
Edward
No co się gapisz! Nie widziałeś nigdy tańca urżniętego wieloryba? Aaaahahahaha!