Arstan
Wierzę w Twe zapewnienia, bo jeśli to prawda to macie szansę dostrzegłszy Cat ruszył w jej stronę Jednak udało Ci się uciec, powiem szczerze miałem ochotę Cię ubić za tamtą kabałę w wiosce, ale niech tam daruję se
Wersja do druku
Arstan
Wierzę w Twe zapewnienia, bo jeśli to prawda to macie szansę dostrzegłszy Cat ruszył w jej stronę Jednak udało Ci się uciec, powiem szczerze miałem ochotę Cię ubić za tamtą kabałę w wiosce, ale niech tam daruję se
Arstan, Catherine:
Rycerz Gryfa ukłonił się kobiecie, która dopiero dostrzegła czerwoną poświatę, jaka bije z jego oczu. Jam sir Archibald, istotnie, w jakiej sprawie do mnie przychodzisz, pani, i czy zaszczycisz mnie wyjawieniem swego miana? Po tym zwrócił się do Arstana stanowczo i groźnie - waż na swe słowa i czyny, nie chcę bowiem widzieć jak atakujesz jakąkolwiek kobietę.
Catherine
Ubić ale za co? - uniosła brew ze zdziwienia po chwili jednak kontynuowała wzrok przenosząc Archibalda - Zresztą nieważne....ja jestem Catherine i nie jestem panią ani damą,choć dziwi mnie to że wszyscy się tak mylą....Ale do rzeczy,przyprowadziłam do Ciebie Panie, niejakiego sir Tristana z zakonu Lwa. Mieli to zrobić Twoi ludzie ale po tym jak zobaczyłam w jak skandaliczny sposób go traktowali musiałam interweniować,poganiali go jak bydło,bijąc i lżąc przy tym!Mieli szczęście że miałam dobry dzień bo powinnam ich za to obić....,właściwie nie wiem czemu tego nie zrobiłam,zasłużyli na nauczkę.... - na jego słowa o kobietach uśmiechnęła się przelotnie jednak wkrótce znów powaga wróciła na jej oblicze,zastanawiała ją tylko ta dziwna poświata.... - Widziałam już czerwone oczy,choć by u Erilli ale czegoś takiego? Jeszcze nigdy....,ciekawe co mu się stało,może nie jest do końca człowiekiem?
Arstan
Wybacz Panie, żem szczery, ale to cecha wrodzona i często mówię co myślałem, chcę żeby ludzie mieli jasny ogląd sytuacji usłyszawszy słowa Cat obić można ich i po fakcie, głupi nie wiedzą, że za nienaruszonego rycerza większy okup, a i traktowany należycie jest bardziej skory do współpracy prawda sir Tristanie?
Co co planowanego zgonu, no cóż ruszyłaś jak szalona, potem Nas obili a Ciebie nigdzie widać nie było, czy to pojmanej czy truchła, czyli dwa wnioski albo zdradziła, albo stchórzyła kara ta sama
Catherine
Jeśli ratowanie życia dziecka uważasz za tchórzostwo to nie mamy o czym rozmawiać.... - powiedziała chłodno przypatrując mu się nieprzyjaźnie
Arstan
A skąd miałem wiedzieć co robiłaś, nie widziałem, ale mówię nie żywię urazy
Arstan, Catherine:
Zajmę się sprawą moich ludzi, nie ominie ich surowa kara, pani. Co zaś do twego tytułowania, z tego co mówiła Adela, to choć urodzeniem nie jesteś damą, to szlachetnością jak najbardziej. Przyjmij me uznanie, pani - rzekł Archibald i znów się ukłonił, a Adela zachichotała.
Tristan zaś wtrącił - istotnie, panie Arstanie, po czynach mych braci zakonnych tylko przysięga trzyma mnie przy nim i ci, którzy jeszcze poważają kodeks rycerski. Nie było jednak miłym patrzyć, jak tyś obijał niewinnego wieśniaka a twój kompan zabił małe dziecko swym toporem.
Arstan
Nie zawsze jak rzekłeś robimy co Nam się podoba, fakt biłem wieśniaka choć dopytywałem czy mamy szansę na odsiecz Gryfów, jakby powiedział że mamy to bym bił tak żeby w jako takim zdrowiu dotrwał do owej, a i moja głowa przez to by nie spadał. A co do tamtego jak rzekłeś "kompana" znałem go dzień ledwo jak i obecną tu niewiastę. I jego już, żem ubił bo okazał się głupi jak but.
Catherine
Zrobiła się cała czerwona,nie dość że kłaniał się przed nią jak przed księżniczką to jeszcze okazuje się że miała siostrzyczka nie umiała utrzymać języka za zębami - Jak ona mogła mnie wydać?Żmija! - pomyślała i powiedziała wyraźnie zmieszana - Eeee,tak,dobrze wiedzieć że nie ujdzie im to na sucho,wybaczcie panowie,mam coś do załatwienia.... - skinęła im głową i zaczęła wracać na pięcie do namiotu Beatrice,zasmuciły i zdenerwowały ją słowa Tristana o Arstanie ale wiedziała że robił to by przeżyć,choć na jego szczęście to nie on zabił to dziecko,tego by już nie darowała....,gdy znalazły się same zapytała Adele ze zdenerwowaniem - Jak mogłaś mu o mnie opowiadać?!
Arstan:
Taki żywot rycerza, niejeden z nas musiał zrobić coś niehonorowego, nawet jeśli na co dzień jest prawym człowiekiem - odparł Tristan. Archibald zaś wtrącił nerwowo - co Lwy wiedzą o nas!?
Catherine:
Oj Cathy... Chciałam się pochwalić swoją kochaną siostrzyczką, przepraszam - odrzekła Adela ze smutną miną, patrząc słodkimi oczkami na Ciebie.