Jak w temacie, miejsce rozmowy na temat gry tą frakcją.
Wersja do druku
Jak w temacie, miejsce rozmowy na temat gry tą frakcją.
Nie mam czasu dłużej pograć ale tak patrząc na mapę, podatki, możliwości ataku to chyba trzeba sobie odpuścić jakąkolwiek obronę Brytanii, Galii, Ilirii i skupić się na obronie Italii, Hiszpanii i Afryki, no może jeszcze ze dwóch miast na południu Galii... tak czy inaczej będzie ciężko, czyli to co tygryski lubią najbardziej ;)
Na trudniejszych poziomach i z Hiszpanii trzeba zrezygnować, bo niezadowolenie tam jest zbyt wysokie;).
Eeeee z całej bym nie rezygnował... jeżeli będą bunty to choć próbować trzymać Nową Kartaginę i okolice, bo to dochodowe miasto.
Nie wchodziłem w niuanse, tylko pobieżnie luknąłem mapę, podatki, i wojo, ale w sumie masz racje , że w tej kampanii oprócz hord będzie tak samo duży problem lub większy z niezadowoleniem i buntami...
Italia, południowa część Francji, Afryka i Hiszpania są do utrzymania. Reszta w zasadzie idzie w odstawke bo nawałnica jest straszliwa. ;D
Ja myślę, czy nie próbować jak długo się da utrzymać tą część Brytanii z Stonehenge, bo ten daje spory plus do ładu. Tylko tam pewnie będą się pchali "nordyki" ;)
Szkoda też Ilirii, bo tam jest fajny ład i rozprzestrzenienie religii, ale cóż nie do utrzymania....
Dziwi mnie też rozłożenie religii w miejscowych zwyczajach, a szczególnie arianizmu... chyba zbyt przesadzone. Mamy też lipę w Italii z wulkanami, bo oba dają + 10 do pogaństwa...
Brytanię próbowałem utrzymac ale lepiej przerzucić legion do okolic Mediolanu i odbierać najazdy. Ewentualnie do Hiszpanii.
Patrząc na budynki, to stawiając trochę więcej strażnic, garnizonów czy kolonii wojskowych to naprawdę można było oddać limes... ale z drugiej strony, historycznie to już w tym czasach limes pewnie średnio istniało oraz pewnie chcieli zrobić, żeby hordy wchodziły jak w masło. Tylko wtedy śmiesznie wyglądają strażnice na północy Włoch, ale mogą być pomocne.
Chrześcijanie w ogóle mają chyba lipę, bo inne religie chyba mają koszty do miejsc kultu z żywności a kościoły ciągną kasę... chyba gorzej się na tym wychodzi, no ale cóż ciężko byłoby zmienić wiarę i za dużo z tym zachodu przy takim terytorium.
Aż mnie wkurza, że muszę to wszystko na razie sprawdzać na sucho na lapku, niech ja się dorwę do kompa w tygodniu :P
Doszedłem do sytuacji w której muszę opuścić wszystkie prowincje oprócz Italii i Afryki. Trzy bardzo przetrzebione legiony bronią północnych Włoch, jeden na południu zabezpiecza Rzym a w Afryce jest stosunkowo spokojnie i tam będę się odradzał z popiołów budując różne budynki i tworząc armię.
Osłaniasz Rzym? Walą z Bałkanów przez Adriatyk??
Niszczyłeś osady jak widziałeś, że i tak ich nie utrzymasz??
Opuściłem wszystkie osady zostawiając sobie całe Włochy i Afrykę (poprzez opcję porzucenia). Nie mam już problemów z żywnością i pieniędzmi bo mam dwie pełne armie plus dochód 9000 na turę, plus kilka mocno podniszczonych przez ataki barbarzyńców na Mediolan, Veronę i okolice. Z morza nic mnie nie atakuje na szczęście ale widzę separatystów którzy krążą w okolicach Włoch, dlatego trzymam jedną w połowie pełną armię w Tarentum. Minusem jest że przez opuszczenie prowincji ład publiczny w każdej wynosił -163 i wszędzie wybuchły bunty ale szybko je zdławiłem bo już nie mam ogromnego terenu. Swoją drogą fajnie wygląda cała mapa spalona. Ogólnie myślę że za 20 tur powinna sytuacja się ustabilizować bo w Afryce jestem bezpieczny, we Włoszech barbarzyńcy tłuką się między sobą.
Jak niszczyłeś osady po kolei to hordy się i tak osiedlały czy gnały za Tobą do niezniszczonych osad?? Też myślałem niszczyć prowincje, ale kurcze jak barbarzyńcy nie będą się tam osiedlać to lipa, ciągle będą szukać niezniszczonych terenów...
Nie osiedlali się a lecieli za mną, ale łatwiej mi się było bronić w górzystej północnej Italii niż na rozległych terenach. Oprócz tego w miejsce moich podpalonych osad zamieszkali je separatyści którzy są baaardzo słabi i właśnie toczę boję o odzyskanie całej Galii. W Hiszpanii osiedlili się Swebowie których też już sobie podporządkowałem. Utworzyła się natomiast na ziemiach które jeszcze opuściłem Hispania, z którą mam sojusz obronny a zajmuje ona całą zachodnią Hiszpanię. Ciekawe jest że np. Madziarzy wylądowali u mnie na Sycylii... statkami.
Czyli jednak nie niszczyłeś wszystkiego do cna, bo w porzucanej prowincji separatyści chyba by nie zamieszkali?
Tylko, że wydaje mi się, że SI czy się będzie niszczyło prowincje czy nie to i tak będzie pchało hordy na nas... a przy zniszczeniu zawsze jakiś zastrzyk gotówki jest.
Swebów to ja zamierzam zniszczyć w 2 czy 3 turze, no chyba, że gdzieś polezą, gdzie nie dam rady jedną z armii nadreńskich sięgnąć.... wkurzają mnie niemiłosiernie tą swoja hordą w środku Galii :P
Miałeś cały czas sojusz z WRE?
Do cna zniszczylem ale przejęli. :P
Pewnie oni nie muszą tyle płacić albo mają zastrzyk gotówki na początku spory... albo komp oszukuje ;)
ps. coś tam dodałem w poprzednim poście.
Mam nawet teraz. Wciagneli mnie w wojne z Sasanidami, ale przydali sie w walce z plemionami. ERE radzi sobie nieźle, stracili tylko całe Bałkany i nic więcej.
No tak ERE ;)
Ja puściłem sobie przed chwila 3 tury tak bez nic robienia, żeby choć lekko się przygotować co się stanie i o dziwo jak mnie zaatakowali Jazygowie czy jak im tam to ERE odpuścił sobie sojusz... No to się zdziwiłem, ale jak drugi raz patrzyłem czy można złapać armię Swebów to jak wypowiedziałem tym wojnę, ERE też odpuścił... to już się wkurzyłem ;)
W ogóle ERE na mapie wykonuje dziwne i nieskoordynowane ruchy w pierwszych turach...
Moim największym błędem było zaatakowanie Madziarów na Sycylii którzy są sojusznikiem Hunów. Myślałem że AI działa jak w Rome i że albo nie dojdą w ogóle ci Hunowie albo z ogromnym opóźnieniem, jakież było moje zdziwienie kiedy w 3 tury pełne 4 armie zawitały pod Mediolanem... Musiałem rzucić wszystko co miałem dostępne w Europie żeby ich powstrzymać. Plus jest taki że straciłem tylko jeden region (atomówka :/) a Hunowie stracili wszystko czym atakowali.
U mnie to wygląda tak:
* Brytania jest nie do utrzymania, za dużo chętnych a i dochód niski. Niech Brytania sama zadba o swoją obronę. Legiony przydadzą się do obrony Renu, kiedy już wkroczą Wandalowie.
* Najazdy Jazygów czy Kwadów - pikuś. 2 połączone legiony wsparte garnizonami i drobną rekrutacją dadzą sobie radę. Jak już się ich odpędzi to można spalić ich osady i zyskać trochę pieniędzy.
* Największe zagrożenie to Ostrogoci i Wyzygoci, ich hordy poruszają się obok siebie, pustosząc Bałkany i nie mam czym ich zatrzymać. Na razie oblegają Salonę, oby nie przyszła im do głowy przeprawa przez Adriatyk.
* Wandalowie i Swebowie - problemu nie rozwiązałem, ale od 3 tury wzmacniam armię hiszpańską i jeden z legionów granicznych (specjalnie w tym celu wycofany w głąb Galii). Mam nadzieję, że uda mi się je połączyć i zniszczyć hordy osobno. Na szczęście najeźdźcy nie są bardzo szkodliwi, kręcą się w kółko (co prawda plądrując) ale niewiele palą miast na swojej drodze.
* Armię afrykańską, dla zaoszczędzenia kosztów, musiałem rozwiązać.
* Podatki utrzymuję na poziomie wysokim. Liczę się z buntami, ale zakładam, że lepiej mieć kilka zbuntowanych prowincji do których z czasem się wróci niż pełnoprawne barbarzyńskie państwa, które będą się rozrastać moim kosztem. Ostatecznie zbuntowane prowincje można będzie zburzyć.
* Sojusz z ERE to porażka, przydaje się tylko, aby wyłudzić trochę pieniędzy za wypowiedzenie wojny egzotycznym frakcjom (Alanowie np.). Za to nie ma co liczyć na ich wsparcie.
* Opuszczenie prowincji daje niewielki bonus, ale obniża zadowolenie w całym państwie.
* Gram na Trudnym
Teraz pytanie: w jaką część infrastruktury inwestować żeby jak najszybciej się zwróciło?
Przemysł lokalny.
Wczoraj analizowałem dwa tematy... czy nie zrobić w 1 turze marionetek z Alemanów i tych tam na K (Alemanów dosyć ciężko pobić, bo miasto ma mury u tych drugich no problem, onager rozwala 1/3 armii), co mamy z nimi wojnę... nieźle to wychodzi, co prawda trzeba nająć wojo żeby zdobyć ich miasta, ale potem mamy co turę kasę od nich, od Alemanów coś około 500 było w 3-4 turze (na początku chyba 300), od tych drugich mniej ale jak dodać do tego prawie 800 z handlu z oboma, to inwestycja w najemników szybko się zwraca. Tak w ogóle to myślałem o buforze przed hordami, ale jak dodatkowo jeszcze na tym zarabiamy to polecam te rozwiązanie.
Swoja drogą marionetki dobrze płacą, 500 od jednoregionowego państwa.
Oto jak wygląda świat w 425 roku (Hunowie zniszczeni)
Załącznik 714
Niemal cały świat zniszczony... 1/3 mapy w ruinie... 1/3? Połowa.
Ale cała Brytania jest zasiedlona przez barbarzyńców i Rzymskich separatystów z którymi mam dobre stosunki...:O pół Bałkanów sam rozwaliłem opuszczając swoje prowincje cała reszta na północ i okolice to dzieło Hunów.
Nie za ciekawie to wygląda.
Maurowie Cie nie zaatakowali? U mnie już w 2 turze podchodzą pod Tanger a w następnej plądrują.
Zaatakowali, ale rozbiłem ich i utworzyłem protektorat.
Uuuu dzięki za podpowiedź. Mówisz marionetka... hmmm no w sumie fajnie mieć z kim handlować, myślałem, żeby ich podbić ale pewnie średnio się opłaca.
A inni z pustyni nic nie kombinowali? Bo są jeszcze Ci na miejscu Numidii i jeszcze pod Libią ktoś siedzi...
Zaatakowali mnie Garmatowie i tych było łatwo rozwalić na lądzie ale dużo manewrorwali na wodzie atakując Sycylię i Italię. Maurów się opłaca mieć jako protektorat bo szybko odbudowują armię i pomagają w walce z buntownikami i plemionami.
a co robicie z korupcją - na początku sięga ona 80% - to przecież zżera cały dochód
Oblężenia, oblężenia, oblężenia i tak co turę. Szczerze mówiąc po tych 300 turach gra staje się cholernie irytująca. Z nikim żadnych paktów, co chwila jakiś agent w pojedynkę jest w stanie spalić mi całą stolicę i oprócz tego te bezsensownie łupiące armie (NIE HORDY) mimo nie wypowiedzenia wojny. Jak patch tego nie naprawi to nie będzie się dało normalnie grać.
Mały update, po 30 godzinach rozgrywki nie jestem w stanie wygrać gry. 3/4 mapy spalone, nikt nie mnie nie lubi a na dodatek nie mogę się ruszyć z granic bo Jutowie, Danowie i inne plemionka mając po 1 prowincji wystawiają po 3 pełne armie 20/20... irytacja sięga zenitu.
Szybka decyzja o szybkiej kontrze...
Załącznik 726
Widzę, że ciężko tam u Ciebie :)
Pampo, może zejdź trochę z poziomu trudności? ;)
Niestety nawałnica była zbyt wielka - nie tylko Brytania ale i cała Galia wpadła w łapy hord. W każdej turze atakowały po 2, 3 czasem 4 plemiona, paląc i niszcząc - z braku wojsk musiałem bronić najważniejszych, dobrze obwarowanych miast lub wystrzeliwać najeźdźców w zasadzkach.
Teraz po 50 turach mam w zasadzie tylko Italię, Marsylię, Sardynię i Kartaginę z przyległościami.
Hiszpania odpadła z powodu licznych buntów i wypowiedziała wojnę (na szczęście siedzą spokojnie).
Galia jest zbyt zniszczona, żeby rozważać ekspansję na północ - aczkolwiek zdobyłem Lugdunesis i wycofałem się na chwilę przed wybuchem zarazy. Teraz najeźdźcy z północy bezskutecznie oblegają to miasto albo czekają na wygaśnięcie gruźlicy (a nie wygaśnie prędko bo higiena jest na -7), zatem na północy sytuacja jest ustabilizowana.
Wizygotów osadziłem w Salonie a z Ilirią udało się nawiązać sojusz obronny, toteż od wschodu też mam już spokój.
W Afryce najeżdżali mnie Getulowie na zmianę z Maurami, ale udało się odłożyć trochę grosza, zbudować przyzwoitą armię i podbić tych pierwszych, po drodze łupiąc też prowincje zbuntowanej Afryki. Maurowie poczekają. Dzięki paktom z Garamantami wschodnia afryka jest enklawą spokoju.
Obecnie mam 5 pełnych legionów, z czego 3 na stałe w północnej Italii, 1 w południowej i 1 w Afryce plus 1 "smieciowy" aby utrzymywać porządek i gasić pożary. Na razie czyszczę mapę z hord, rozwijam infrę i prowadzę badania by polepszyć jakość armii. Największe utrapienie to rajdy morskie z Bliskiego Wschodu - Pont, Media i jakieś egzotyczne kraje o których nie słyszałem płyną pół mapy aby pustoszyć południową Italię. Powoli acz sukcesywnie rozbudowuję flotę.
Tak sobie myślę, że jeszcze trochę poodkładam i rozpocznę rekonkwistę zgodnie z planem Prokopiusza Antemiusza, tj. najpierw Afryka a następnie Hiszpania od południa - jedyne niezniszczone (zbytnio) prowincje, wolne od hord i zawieruchy. Spokój na tyłach umożliwi ekspansję w kierunku wschodnim.
Roma Victrix!
Nie wiem czy było pisane, ale dla tych co mają problemy z ładem proponuje rozważyć jak najszybszą zmianę religi na pogańską i budowanie jak najwiecej teatrów( mamy duży przyrost ładu i rozprzestrzenianie religii + wzrost czystości)
Tylko to nie takie proste.... 35% a na początku gry katolicyzm rośnie w siłę, a pogaństwo spada, nawet jak poburzyć wszystkie świątynie to i tak nie rośnie pogaństwo, a katolicyzm tak, a kasy na stawianie cyrków i teatrów nie ma.
U mnie katolicyzm nie stanowi problemu bo mam już 80% w całym imperium. Swoją drogą przeszedł już ktoś? Ja dziś przysiądę i postanowiłem sobie że będę grał dopóki nie przejdę.
Dobry patent na początek.... podbijamy i łupimy Alemanów, wpadają na ich armię w polu Wandalowie, oddajemy im w 2 turze dawną prowincję Alemanów, mamy z nimi dobre stosunki, jeszcze wkręcamy w jakieś nasze wojny za malutką kaskę i mamy jeszcze lepsze stosunki, potem w 3 turze atakujemy ich miasto i podporządkowujemy (raczej nie wejdą w miasto), mamy z nimi stosunki ponad 300 na plusie (chociaż niby mniej, rośnie nam z tury na turę, choć pokazuje nam te 300 ze stosunków) a co za tym idzie fajną marionetkę na zachodniej granicy do odpierania ataków innych, tylko żeby oni miasta swojego pilnowali....
Pomniejsze zwycięstwo w 535 roku, sytuacja w miarę opanowana, aczkolwiek gospodarczo wciąż ciężko. Nawet nie wiecie jaka satysfakcja ukończyć dopiero teraz pierwszą kampnię od premiery Atylli ;D