Dan urodził się na posiadłości ziemskiej farmera Akila, tam bowiem los przygnał jego matkę, niestety nie miał szczęścia jej poznać gdyż zmarła przy porodzie a z opowieści dowiedział się że nikt jej nie towarzyszył, nie znał swoich rodziców jednak dobrzy ludzie jakimi byli właściciel i jego żona Kati przygarnęli go i wychowali jak własnego syna. Młody Dan był wręcz stworzony do pracy w polu bowiem cechowała go duża krzepa i wytrwałość już od najmłodszych lat. Różnił się jednak od swych rówieśników,interesował go wielki świat a perspektywa spędzenia całego życia na małej ciasnej farmie mu się nie uśmiechała. Dlatego gdy tylko podrósł zostawił rodzinną farmę choć zrobił to z ciężkim sercem wiedząc że podejmując taką decyzję zawiódł oczekiwania przybranych rodziców, a Ci choć sami byli ubodzy i rozczarowani wyprawili go na drogę i dali mu nieco pieniędzy by choć trochę ułatwić mu start, ruszył więc w stronę miasta gdzie podobno każdy wystarczająco bystry i silny mógł sobie poradzić. Szybko przekonał się że plotki jakie słyszał o mieście miały niewiele wspólnego z rzeczywistością, wszechobecny smród i cwani kupcy tylko czający się by oskubać naiwnego chłopaka ze wsi ze wszystkich dóbr i pieniędzy, ponownie jednak los postawił na jego drodze dobrych ludzi którzy wyciągnęli do niego pomocną dłoń. Poczciwy Alrik nauczył Dana podstaw walki i życia w mieście. Jednak ponownie wyszły jego problemy z usiedzeniem w jednym miejscu,pozostawił kolejnego mentora za sobą i ruszył na spotkanie kolejnych przygód, dane mu było jeszcze spotkać Erola który w zamian za pomoc w interesie pokazał mu jak efektywniej wykorzystać swoją siłę a także Dragomira który nauczył obchodzić się z kuszą i łukiem. Gdy minęły dokładnie dwa lata od opuszczenia farmy Dan zaczął radzić sobie na własną rękę i najmować się u właścicieli ziemskich w roli ochroniarza bądź łowcy. Z charakteru jest to poczciwy chłopak, zawsze chętny do pomocy i nieobawiający się ubrudzić sobie rąk.
Problem: duża nieufność i niechęć wobec straży i przedstawicieli Króla, czasem ma problem z trzymaniem języka za zębami
Cel: Dan nie różni się zbytnio od ludzi trudniących się podobną profesją, interesuje go zarobek i dobrze płatne zlecenia, a jeśli przy okazji pomoże farmerom i ludziom z najniższej warstwy społecznej będzie tym bardziej zadowolony.
Wygląd: wysoki, szeroki w barach i solidnej budowy ciała, zazwyczaj ma pogodne oblicze a lekki uśmiech błąka się po jego twarzy, widać że ręce są przywykłe do ciężkiej pracy
Broń jednoręczna – 20%
Dwie bronie – 15%
Broń dwuręczna – 25%
Kostury – 10%
Łuki – 20%
Kusze – 20%
Umiejętności:
Czujność poziom 1 – 5 PU
Czytanie i pisanie poziom 1 - za darmo
Ludzka mowa poziom 3 – za darmo
Ekwipunek:
1120 sztuk złota
1. Lekka zbroja najemnika
Obrona przed bronią kłutą - 10
Obrona przed bronią obuchową - 5
Obrona przez bronią sieczną - 10
Obrona przed ogniem - 0
Obrona przed magią – 0
Cena: 250 sztuk złota
2. Średni orkowy topór
Rodzaj broni: broń jednoręczna (dla orków), broń dwuręczna (dla ludzi)
Obrażenia: 15 (sieczne)
Cena: 100 sztuk złota
3. Kusza myśliwska
Rodzaj broni: dystansowa
Obrażenia: 5 (kłute)
Cena: 50 sztuk złota
Wymagana siła: 15
Ekstrakt leczniczy/Średnia mikstura zdrowia ( warta 65 szt. Złota, 40 pkt życia (potrafi wyleczyć 1 średnią ranę bądź 2 lekkie)
Esencja lecznicza/Mała mikstura zdrowia ( warta 25 sztuk złota, 10 pkt życia, potrafi wyleczyć jedną lekką ranę)
Spoiler:
3 kiełbasy, 1 chleb i 3 butelki z wodą, 30 sztuk złota
Zwój "Leczenie średnich ran" ( warty 35 sztuk złota, leczy 25 pkt życia (potrafi wyleczyć 1 średnią ranę bądź dwie lekkie)
Runa ognistej strzały ( warta do 200 sztuk złota, 5-7 obrażeń, szansa na podpalenie wroga)
Minimalne obrażenia: 11 http://p.gg.pl/thumb/p/d/UQJk26HBEC2...&api_version=6
2. PanzerKampfWagen - Vito
Spoiler:
Imię: Vito Rasa: Człowiek Wiara: Innos 2/10 Koncepcja: Typ hulaki, lubiący wypić i pochędożyć. Był co prawda wychowywany na przykładnego obywatela, służył także w zakładzie ojca w w porcie, przy wytwarzaniu lin, lecz niestety był zbyt leniwy do tej roboty. Ostatecznie został wysłany przez rodziców do straży miejskiej, by tam zarobił trochę grosza i nabrał ogłady przy ochranianiu mieszkańców miasta. Ma dziewiętnastoletnią, miłą,sympatyczną i piękną siostrę, Anabelle. Niestety miłość, którą sobie okazują, to coś więcej niż relacje rodzeństwa, łączy ich bowiem kazirodczy związek, któremu oboje się nie sprzeciwiają... Problem: Kazirodczy związek łączący jego i Anabelle Cel: Wyspać się porządnie, napić się czegoś mocnego, zarobić i sięnie narobić. Klasa: Strażnik miejski Wygląd: Dosyć wysoki, średniej budowy, krótkie, jasne włosy, kilkudniowa broda, wiek 22 lata.
Broń jednoręczna – 25%
Dwie bronie – 5%
Broń dwuręczna – 10%
Kostury – 10%
Łuki – 15%
Kusze – 15%
Umiejętności:
Czujność poziom 1 – 5 PU
Czytanie i pisanie poziom 1 – 5 PU (za darmo)
Język (ludzki) poziom 3 – 15 PU (za darmo)
Ekwipunek:
374 sztuk złota
1. Strój obywatela
Obrona przed bronią kłutą - 0
Obrona przed bronią obuchową - 0
Obrona przez bronią sieczną - 0
Obrona przed ogniem - 0
Obrona przed magią – 0
Cena: 15 sztuk złota
2. Lekki pancerz straży
Obrona przed bronią kłutą - 10
Obrona przed bronią obuchową - 5
Obrona przez bronią sieczną - 10
Obrona przed ogniem - 0
Obrona przed magią – 0
Cena: 250 sztuk złota
Zapewniony za darmo przez zbrojownie miasta
3. Krótki miecz straży
Rodzaj broni: broń jednoręczna
Obrażenia: 6 ( sieczne, kłute)
Wymagana siła: 15 Tylko dla straży miejskiej
Cena: 50 Zapewniony za darmo przez zbrojownie miasta
Esencja lecznicza x2 (odnawia 10 PŻ oraz ulecza 1 lekką ranę, warta 25 sztuk złota)
Kiełbasa (odnawia 10 punktów głodu, warta 6 sztuk złota)
Kiepskie piwo (odnawia 5 punktów pragnienia, warta 5 sztuk złota)
Butelka wody (odnawia 10 punktów pragnienia, warta 5 sztuk złota)
01-11-2015, 18:12
Kot
"...Królestwo Myrtany zjednoczone pod berłem króla Rhobara II. Podczas długich lat swojego panowania Rhobar zdołał pokonać wszystkich wrogów królestwa... oprócz jednego.
Wojna z orkami była niezwykle kosztowna, a cenę za nią miała ponieść niewielka grupa skazańców. Król potrzebował mieczy i tarcz dla swego wojska,toteż wkrótce każdy przestępca niezależnie od występku jakipopełnił zmuszany był do pracy w kopalniach rudy w Khorinis. Aby uniemożliwić im ucieczkę król wysłał swych najpotężniejszych magów, by ci otoczyli całą dolinę czarodziejską barierą. A ja... Byłem jednym z nich.
Niespodziewanie coś zakłóciło delikatną strukturę zaklęcia i... Zostaliśmy uwięzieni, przez nasze własne dzieło. Więźniowie błyskawicznie wykorzystali moment konsternacji. Khorinis wraz ze wszystkimi swymi kopalniami znajdowała się teraz w rękach więźniów. Król nie miał wyboru – musiał negocjować. Potrzebował rudy. Miesiąc po miesiącu król dostarczał więźniom wszystkiego czego potrzebowali. Miesiąc po miesiącu otrzymywał od nich w zamian nowy ładunek cennej rudy. Aż do dziś. Na skraj urwiska sprowadzono kolejnego więźnia. Nie wiedział co go czeka, a to właśnie on miał wszystko odmienić..." - Xardas, trzynasty mag z legendy o wielkich magach.
Opis wyspy:
Miasto Khorinis było bogatym miastem portowym utrzymującym się z handlu rudą ze światem zewnętrznym. Miasto było piękne, duże, prosperujące oraz przyciągało lud z całego świata, a wysokie i grube mury miasta zapewniały ochronę jego obywateli. Można było tu kupić towary z każdego zakątka świata – od przypraw z Wysp Południowych po nordmarskie zbroje i miecze. W okół miasta rozciągały się farmy właścicieli ziemskich: Lobarta, Akila, Bengara, Onara oraz podległemu Onarowi Sekobowi. W górach, w centrum wyspy, nadjeziorami i wieloma wodospadami mieścił się stary klasztor magów ognia, w którym mieści się centrum nauk o bogu ognia, ludzi i sprawiedliwości – Innosie. Szkoli się tam nowicjuszy w podążaniu za ścieżką wiary, a niektórzy również mają zaszczyt wstąpienia na drogę maga – kapłana Innosa i powiernika jego mocy, a w przypadku najwybitniejszych i oddanych swemu bogu czeka największa nagroda – przyjęcie tytułu arcymaga ognia, członka najwyższej rady i jednym z najpotężniejszych magów kroczących po tych ziemiach. Klasztor również przechowywa jedne z najświętszych relikwi takich jak m.in.: Oko Innosa, Święty Młot oraz Święta Tarcza Rhobara I. Na pozostałych terenach prócz gór rozciągają się wielkie połacie lasów, jezior oraz starych dróg, po którychjuż mało kto zstępuje. Same lasy i opuszczone drogi są najeżone niebezpieczeństwami – od dzikich zwierząt aż po niekiedy przeróżne monstra Beliara. Niebezpiecznym więc jest podróżowanie bez dobrego ekwipunku i umiejętności w te niebezpieczne miejsca.Prócz niebezpieczeństw kryją się tam przeróżne tajemnicze miejsca jak np.: starożytne piramidy na północny wschód od klasztoru czy kamienne kręgi, ale również rzadkie rośliny i zioła, szczególnie pożądane przez alchemików.
Najważniejszą lokacją na wyspie jest Górnicza Dolina otoczona magiczną barierą. Znajduje się na południe od miasta, za pasmem górskim, który okala całą kolonię. To tu pozyskuje się rudę dla królewskiego wojska oraz wrzuca się skazańców za popełnienie chociaż najmniejszego przestępstwa. Kolonia karna jest również do tego bardzo niebezpiecznym oraz tajemniczym miejscem. W lasach i górach czai się pełno dzikiej zwierzyny, a w jaskiniach znaleźć można pełno ludzkich zwłok i szkieletów, niekoniecznie tych, co już zaznali spokoju i odeszli do królestwa Beliara, a w górach i zachodnich dolinach orków – pierwotne plemię, stary klan zamieszkujący te ziemię. Ich przeszłość jest dla ludzi owiana tajemnicą, zaś dla nich samych jest symbolem tego, co uczynili. Ogromnego błędu, jaki popełnili, który może wpłynąć na losy całego świata...
Tydzień przed wrzuceniem Bezimiennego do koloni karnej...
Edward wieczorem, moment pojawienia się statku kupieckiego
Edward Szalony – pierwszy oficer pirackiego galeonu "Nieustraszony Ogier" wraz ze swoją załogą przypłynął z Kontynentu w okolice Khorinis. Miasto słynęło z bogactwa i przepychu, a wielu handlarzy płynęło tu z całego świata wraz ze swymi towarami naswych statkach, aby je kosztownie sprzedać na tutejszych rynkach...Idealne miejsce do rabunku i wzbogacenia się dla pirata.
Niestety,dzisiaj pogoda nie sprzyjała tego typu akcjom – morze było niespokojne i burzliwe, a silny wiatr kołysał całym statkiem, awszystko zdawało się być coraz mocniejsze z coraz to każdą godziną... Czułeś zdenerwowanie w połączeniu ze znudzeniem przez ciągle siedzenie w kajucie i gapiąc się na mapę wyspy czy też wszechobecne drewno, albowiem od kilkunastu dni nic się nie działo... No, może poza paroma bójkami na pokładzie czy widokiem ogromnych galeonów królewskich przenoszących rudę z Kolonii Karnej, opancerzonych i wyposażonych takjak żadne inne statki, które widzieliście w swym życiu. Na wasze szczęście zignorowali was, ale zapewne by runęły na was gdybyście tylko się do nich zbliżyli...
Co robisz?
Dan wieczorem:
Późnym wieczorem przechadzałeś się po mieście, dokładnie po dzielnicy mistrzów. Zimny i silny wiatr wiał od strony portu, przyprawiając Cię o dreszcze, a chmury na niebie były tak czarne, że zakryło słońce i z każdą minutą niebo stawało się coraz bardziej ciemne, niczym w nocy bez gwiazd.
Jesteś najemnikiem – żyjesz z zabijania, ochrony ludzi i walki. Mimo, iż w Khorinis pełno jest ludzi gotowych zapłacić za zlecenie to ostatnimi czasy ciężej Ci się powodzi. Mało zleceń, mało pieniędzy... Tydzień temu na wyspę przybyło wojsko króla Rhobara II – w jakim celu? Nie wiadomo, lecz na pewno Tobie jako najemnikowi uprzykrza to życie.
Nie masz już zbyt dużo oszczędności ostatni podatek zdarł z Ciebie niemalże resztę twych pieniędzy,więc postanowiłeś poszukać wieczorem roboty na mieście. Być może w jakiś karczmach coś się znajdzie?
Co robisz? Po głowie chodzi Ci odwiedzenie karczm bądź innych miejsc, wszak za 20 sztuk złota nie przeżyjesz ani tygodnia, a tam być może znajdziesz coś ciekawego. Masz do wyboru:
Gospoda pod Tłustym Cielaczkiem – knajpa Coragona. Zawsze wieczorami zawitają tam bogacze z Górnego Miasta, bądź średnio zamożni, a jako, że jesteś znany w całym Khorinis to i być może sam się ktoś do Ciebie zgłosi? Na pewno reputacja tego miejsca jest o wiele lepsza od knajpy w dzielnicy portowej...
Gospoda pod Kuternogą – gospoda znajdująca się w dzielnicy portowej,zarządzana przez Kardifa. Jest to ulubione miejsce szumowin i mieszkańców portu, a przynajmniej tak o niej mówią. Wbrew pozorom możesz sam się o tym przekonać i spróbować tam czegoś poszukać, starzy kombinatorzy być może znaleźli by coś dla Ciebie...
Udać się poza miasto i tam spróbować szczęścia... Jest tam kilka placówek, które mógłbyś odwiedzieć, są to m.in farma Onara, Sekoba, Lobarta oraz Bengara, jaki również karczma Orlana "Pod martwą harpią" czy klasztor magów ognia.
Falmir:
I ty również widzisz czarne chmury na niebie przysłaniające niebo.Zimny wiatr z zachodu przyprawia Cię o dreszcze, tak samo jak przeróżne dźwięki w twoim otoczeniu. Znajdujesz się obecnie w lesie, w drodze do jego skraju a zarazem krańca wyspy Khorinis. Jesteś żołnierzem i zostałeś wysłany na Khorinis wraz z wojskiem w celu obrony wyspy. Król obawia się, iż orkowie mogą pokusić się o zaatakowanie jej i próbę jej przejęcia. Wyspa jest bezpieczna ze wszystkich stron dzięki wielkim klifom i górom, które odcinają dostęp do wyspy,lecz droga od strony miasta jest odsłoniona, a obrona jego jest zbyt słaba, by przeciwstawić się orkowej armii. Jeżeli by udało się im to udało zawładnąć miastem, całe królestwo zostałoby obalone,wszak bez magicznej rudy królewskie wojsko nie jest w stanie wygrać tej wojny.
Twym obecnym dowódcą jest Lord Tymorisin, który obecnie przebywa w górnym mieście w ratuszu wraz z gubernatorem. Dwudziestu ludzi podzielił na grupy pięcio osobowe i rozesłał w różne części wyspy, aby przeczesać ją w razie ewentualnych zagrożeń wewnątrz terytorium. Ty zostałeś wysłany na sam północno – zachodni kraniec wyspy, po czym macie udać się na wschód.
Jesteś obecnie kilkanaście metrów za farmą Akila. Wyjście z lasu za Tobą powoli znika ci z oczu, a widzisz jedynie drzewa, stare wydeptane ścieżki, a z daleka słychać różne szelesty liści, wycie wilków i inne niepokojące odgłosy. Masz wrażenie, że zaraz rzuci się na was jakiś cieniostwór bądź inne bydle zamieszkujące ten teren.
Po paru chwilach sierżant Roger odezwał się do was swym niskim, groźnym i stanowczym głosem – Uważajcie tutaj. W tych lasach krąży od cholery wilków, a i nawet na cieniostwora można się tu natknąć. Nie zbaczajcie z drogi inie uciekajcie, bo wam osobiście skopię dupska i wrzucę do jaskini z jakimś... Jak zbadamy tą północno – zachodnią część zmierzamy na wschód. To tyle. Zrozumiano?
Rhen i Vito:
Przesiadujesz obecnie w koszarach miejskich, w kwaterach strażników.Ogień palący się w kominku dodaje ci otuchy i ciepła, podczas gdy na zewnątrz robi się ciemno i zapowiada się na deszcz. Reszta twych towarzyszy rozmawia między sobą, ćwiczą na placu lub leżą już w swych łóżkach. Obok Ciebie siedzi jeden ze strażników,dosyć ci znany między innymi z patroli czy innych, mniejszych akcji poza miastem. Niestety, lecz musicie odbyć swój wieczorny patrol po mieście, a na zewnątrz jak słyszycie chyba zbiera się na jakąś burzę...
Arto:
Nadchodzi noc – czas, kiedy większość porządnych obywateli zasypia, a na ulicach szwendają się jedynie szumowiny oraz strażnicy miejscy. Jest to pora, kiedy tacy jak ty rozpoczynają swą pracę – włamiania, kradzieże różnych dóbr w nocy, bądź i w ostateczności zabicie swego celu we śnie... Niestety wam Gildii Złodziei przybycie królewskiego wojska na wyspę przysporzyło kłopotów. Zwiększone straże, żołnierze patrolujący miasto i okolice czy węszący wszędzie tylko gdzie się da lord utrudniają Ci swoją pracę. Lecz jeżeli gildia jak i ty chcecie się utrzymać to mimo tych przeciwności musicie stawić czoła wyzwaniu i wykonywać swą robotę dalej.
Przesiadujesz obecnie w kanałach, w pomieszczeniu, w którym przebywa każdy członek gildii. Panuje tu dość ponura atmosfera,jedynie pochodnie i świece dodają wam trochę otuchy, a zaś zapach w tym miejscu nie należy do najprzyjemniejszych. Smród odchodów i zgnilizny unosi się po całych kanałach, choć i tyle dobrego, iż wasze główne pomieszczenie jest perfumowane od czasu do czasu pozbywając się tego zapachu.
Coś konkretnego robisz?
Techniczny:
Wstęp z legendą oraz opisem wyspy jest dla tych głównie, którzy nie znają zbyt dobrze uniwersum. BG o przynajmniej 2/3 rzeczy stąd nie wiedzą. Możecie pisać, bylebyście nie ruszyli z kopyta z akcją bo jeszcze czekamy na Il Duce.
01-11-2015, 18:20
Arroyo
Falmir
Tak jest, sierżancie. Następnie rozejrzał się wokół siebie, licząc na walkę z możliwym wrogiem. Rozejrzał się również na innych członków oddziału, a raczej na ich wyrazy twarzy.
01-11-2015, 18:24
PerWerka
Arto
Rozejrzał się po pomieszczeniu.. Jego ponury nastrój był spowodowany tym miejscem, ale nie znał innego. Tu czuł się bezpiecznie miał jakąś namiastkę schronienia. Domyślał się, że większość z nich tak się czuje jak i on...
Czas chyba wyjść i powęszyć. Noc nie będzie wieczna a i nam przyda się odrobina świeżego powietrza.
Powiedział dość głośno...
01-11-2015, 18:31
Andrij Marszałek
Rhen
Na burzę się chyba zbiera a my na patrol mamy iść...
Ale jak trzeba to trzeba. - Powoli wstaje
01-11-2015, 18:35
Lwie Serce
Edward
Pirat wyszedł z kajuty chwiejnym krokiem, trzymając w jednej ręce butelkę rumu. Znalazłszy się na pokładzie okrętu wykrzyczał, nawet nie patrząc na załogę, tylko zaaferowany swoim rumem - do szotów i dział! Na co czekacie lenie chędożone! Do roboty, jakby was stado zębaczy goniło!
01-11-2015, 18:42
PanzerKampfWagen
Vito
Cholerni przestępcy nie mieliby serca gdyby nawet w ulewę mieli nam dupę zawracać... No ale rozkaz to rozkaz, choć szczerze wątpie że coś się wydarzy. Chodźmy zatem. powiedział powstając z fotela i kierując się w stronę wyjścia z koszar.
01-11-2015, 18:50
Andrij Marszałek
Rhen
Ruszył w stronę wyjścia - Kto wie - może w taką pogodę poczują się pewniej.
01-11-2015, 19:19
Il Duce
Dan
Przeklęty król,przeklęte prawa,przeklęta wyspa! Jak tu wyżyć z tak bandyckimi podatkami?! I jeszcze te żołdaki mi pracę zabierają....,ehh ciężkie to życie ale może u Coragona coś z wyższej półki znajdę,w porcie to prędzej na mordobicie trafię hehe
01-11-2015, 19:28
Kot
Edward:
Załoga spojrzała na Ciebie, i choć oni nie wiedzieli po jaką cholere mają się przy nich ustawiać, to kapitanowi chyba udzielił się humor bo wesołym, choć zapijaczonym śmiechem powiedział - Ghahaha! Ta jest khyrwia! Do dziau i szeojcie do tych kurew krulefskich z Ko..rnininis... Dyko my zostaw Edziu bordel do zwidzania... - i walnął się jak gdyby nigdy nic na ławę. Widać, że wyczyścił dobre parę butelek rumu jakiś czas temu.
Załoga boi się zacząć śmiać, bo jeśli się Haakon dowie, iż się z niego śmiali to rzuci ich piraniom na pożarcie, choć na szczęście martwą ciszę przerwał krzyk - Oficerze! Statek kupiecki na horyzoncie! - po czym podał Ci lunetę i wskazał ręką gdzie powinieneś patrzeć.
Nie widzisz niestety nic co się tam znajduje - załoga, sprzęt itp. Jedynie kształy i wielkość tego statku. Jest średni, lecz dobre i to na sam początek. Co robisz?
Arto:
Cassia wstała z fotelu znajdującego się w rogu pomieszczenia i powiedziała do Ciebie - Zaczekaj chwilę. Mam dla Ciebie coś lepszego do roboty niż łażenie po domach... I coś cholernie trudnego, ale ty chyba lubisz wyzwania, co nie?
Rhen i Vito:
Gdy wyszliście zauważyliście przed koszary, iż niebo robi się coraz ciemniejsze. Kłęby czarnych jak smoła chmur przysłaniają powoli już nawet horyzont na tle oceanu, a niebo ostro grzmi. Chyba za chwilę lunie na was potężny deszcz...
Techniczny:
Vito ma do obskoczenia rynek, plac świątynny oraz dzielnice mistrzów, zaś Rhen plac wisielców i tereny w okół niego oraz wejście na teren koszar od strony portu, coby nieco się poprzypatrywać łachmytom z portu. gdzieś mniej więcej mają do postania 30 minut po jednej z lokacji i się mogą zwijać do domów.
Falmir:
Wszyscy odpowiedzieli tak samo jak ty. Na razie niczego z czym mógłbyś walczyć nie widzisz, jedynie jakieś wilki z daleka i szelest liści na wietrze. Twarze twych towarzyszy nie przestawiają niczego prócz niepewności bądź obojętności. Niektórzy z nich są niedoświadczonymi żołnierzami i być może dlatego atmosfera tak dla nich działa, a być niektórzy próbują ukryć swe obawy... Kto wie?
Dan:
Wszedłeś do karczmy. Karczma jest pełna ludzi, czy to średnio zamożnych czy to bogatych dupków z górnego miasta zapijających się winem, lub i już powoli zataczających się. Coragon jak widzisz ma pełne ręce roboty jak i jego pomocnica, więc raczej ciężko będzie się do niego przebić, lecz chyba warto spróbować... Lub zagadać co któregoś z bogaczy pijących samotnie, wszak jesteś znany wśród obywateli, więc być może i oni będą mieli coś dla Ciebie.
01-11-2015, 19:31
PerWerka
Arto
Chyba znasz mnie? Lubię wyzwania i może wreszcie się wzbogacimy na tym..
Dobra co to za robota?
01-11-2015, 19:35
PanzerKampfWagen
Vito
Pieprzony Wulfgar następnym razem sam sobie na patrol pójdzie w burzę. rzekł po cichu spoglądając w niebo, po czym ruszył najpierw do - według niego - najlepszego miejsca dla szabrowników, czyli do dzielnicy mistrzów.
01-11-2015, 19:36
Arroyo
Falmir
Kurde, coś nie wygląda najlepiej. Wszyscy się boją, oby jednak nic nas nie spotkało złego. Niepokoją mnie te wilki. Lepiej nie kusić licha.
01-11-2015, 19:38
Lwie Serce
Edward
Kapitan w bojowym nastawieniu, przykład brać z niego! Kurs na wrogi okręt, pełne żagle leniwe ćwoki! Jak w zasięg wejdą to wypalić salwę ostrzegawczą łańcuchowymi, niech im żagle i maszty spadają jak mewy pikują po żarcie arrrr! Edward rzucił lunetę jednemu z piratów mówiąc - trzymaj chłopcze, jak dziewki na pokładzie nie znajdziemy, to sobie nią dogodzisz buahahahaha!Na co się gapicie! Wykonać rozkazy! Wyciągnął swój kordelas i trzymając rękę w niego uzbrojoną z dala od siebie, jak gdyby nie chciał się skaleczyć udał się na rufę, skąd ma dobry widok na całą sytuację.
01-11-2015, 19:41
Andrij Marszałek
Rhen
Idę pod port najpierw - będę to miał już za sobą.
01-11-2015, 19:41
Il Duce
Dan
Stanął przy barze mając pogląd na całą salę i uważnie przeszukując ją wzrokiem w nadziej na znalezienie któregoś z poprzednich zleceniodawców bądź potencjalnego klienta...
01-11-2015, 20:10
Kot
Edward:
Obraliście kurs na obcy statek. Wiatr jest silny, lecz niestety porywisty, więc trudno jest wam nim sterować. Kupcy zaś postanowili wykonać taktyczny odwrót w kierunku Khorinis próbując wam uciec. Po krótkiej gonitwie strzeliliście ostrzegawczo, lecz nie zareagowali i postanowili zmierzać dalej w kierunku wyspy z nadzieją, iż uda im się tam bezpiecznie dotrzeć. Rozpoczeliście w takim razie ostrzał próbując spowolnić, bądź unieruchomić statek, lecz niestety wszystkie kule chybiły.
Arto:
Jakzauważyłeś na wyspę przybyło wojsko króla, które cholernieuprzykrza nam życie. Rozumiesz... więcej wścibskich oczu. Wraz znim na jego czele przybył jakiś lord i przejął władzę nadmiastem, ale naszczęście mamy szansę coś na tym ugrać. Słuchaj – jeden znaszych klientów interesuje się mieczemtego lorda. Jeston wykonanyz czystej, magicznej rudy, pokryte różnorakimi runami orazcholernie cenny.Ten kto potrafi władać takim orężempokona niemalże każdego, kto stanie mu na drodze. Twoim zdaniemjest wkupienie się w łaski strażybądź żołnierzytak, byś mógł uzyskać dostęp doTymorisina. Przebywaterazw górnym mieście, w ratuszu. Opcjaz włamaniem się do ratusza odpada. Za dużo tam straży i ruchu,żebyś dał radę. Możesz spróbować dołączyć do straży, choćzapewne nie bardzo Ci się widzi chodzenie w mundurze, więc spróbujwykonać dla nich jakieś zadania. To tyle. Wchodzisz w to czy nie?
Dan:
Widzisz tylko jednego sensownego - Gerbranta, popijającego samemu jakiś trunek. Jest on dosyć marudny i zadufany w sobie, ale potrafił sowicie zapłacić za dobrze wypełnione zlecenie.
Falmir:
Idąc przez las natrafiacie po drodze na szczątki różnych zwierząt, a i nawet zdarzył się szkielety ludzkie. Przygnębia was ten widok, a na dodatek jeszcze zaraz lunie deszcz. Niebo jest wszak bardzo niespokojne. Po pewnym czasie dochodzicie do rozwidlenia dróg:
Dobra, trzęsidupy. Idziemy w lewo, w kierunku latarni morskiej. Jak nic tam nie będzie to ruszamy do grupy na wschodzie.
Vito i Rhen:
Pierwsza warta mija wam jak na razie dość spokojnie, widzicie jedynie latarników zapalających ogień, coby było widno na ulicach. Każdy z was jest jednak cholernie znudzony tą wartą i ma ochotę pójść i położyć się w ciepłym łóżku...
01-11-2015, 20:17
Il Duce
Dan
Pozdrowił go z daleka gestem uniesionej dłoni po czym począł iść w jego stronę mówiąc - Witaj Panie, masz może dla mnie jakieś zlecenie? Z tego co pamiętam ostatnio byłeś zadowolony a przyznam że kiepsko u mnie z kasą....
01-11-2015, 20:18
PerWerka
Arto
Kusisz oj bardzo kusisz.... Iskierka w oku zdradzała jak bardo mu się te zlecenie spodobało. To coś innego niż do tej pory robiłem, ale skoro mi ufasz to dam rade....
01-11-2015, 20:18
PanzerKampfWagen
Vito
Mówiłem, że nic ciekawego się nie wydarzy. Ciekawe co tam do jedzenia matula dzisiaj upichciła. pomyślał, ziewając przy tym przeciągle. No i co u Anabelle słychać...
01-11-2015, 20:20
Lwie Serce
Edward
Z waszą sprawnością to my nie dopadniemy tartana nawet bęcwały jedne! Wskazał kordelasem działo stojące obok siebie obok rufy i rozkazał - odwiązać je i wycelować nim w nasz pokład! Złapał głębszego łyka rumu i wykrzyczał - aaargggghhh!!!!Teraz się zabawimy, zapamiętacie mnie przeklęte szczury lądowe!!!
01-11-2015, 20:31
Arroyo
Falmir
Gulp, te trupy nie wyglądają zachęcająco. Pisałem się, by walczyć, ale nie spodziewałem się tego. No cóż, trudno.
Tak jest, sierżancie. Przejrzał twarze reszty ludzi, po czym obejrzał się na ścieżkę w lewo.
01-11-2015, 21:36
Kot
Edward:
Twe pomysły może i były szalone, ale i skuteczne, ale ten był aż tak, iż załodze wyszły gały na wierzch z niedowierzania. Ktoś odważył się Ci odpowiedzieć - Oficerze! Czy oficerowi rum zamącił w głowie?! Utoniemy! - na dodatek zaczeło lać i to ostro, a woda wydawała się być coraz bardziej wzburzona... Niedługo zacznie się sztorm.
Arto:
Musisz. To jak na razie jedne z największych naszych zleceń. Kontrakt zaoferował nam okrągłą sumkę 10 000 tysięcy sztuk złota za sam miecz plus obiecał, że dorzuci nam jakąś premię jeżeli zrobimy to po cichu i bez żadnego zamieszania. Także postaraj się jutro coś podziałać, takiej drugiej okazji już nie będzie - odparła zadowolona widząc, iż się zgodziłeś. Powróciła na swój fotel wypoczywając i wpatrując się w jakiś obraz...
Dan:
Tak... Byłem zadowolony, to prawda. Niestety... ale nie mam obecnie dla Ciebie żadnych zleceń, przykro mi - odparł mu tonem, jakgdyby go to jednak nie obchodziło.
Vito i Rhen:
Pozostało wam jeszcze jakieś 10-15 minut straży. Zaczęło mocno padać i zrobiło się wam zimno oraz z każdą sekundą mokniecie coraz bardziej.
Falmir:
Twa grupa ponownie odpowiedziała sierżantowi "Tak jest, sierżancie". Po minach niczego nie wyczytałeś nowego, nadal tak samo.
Podążając dalej przez las sprawdzaliście po kolei ostrożnie w grupkach pobocza, coby mieć stuprocentową pewność, iż nic was tam nie zaskoczy. Zaczęło padać, wasze pochodnie pogasły, lecz na szczęście sierżant miał przy sobie jakieś zwoje z zaklęciami, dzięki czemu i bez tego moglibyście poradzić sobie bez pochodni. W okół niego, nad jego głową pojawiła się kulka białego światła, dosyć dobrze oświetlając wam całą okolicę. Będąc w połowie drogi do wybrzeża usłyszeliście jakieś dziwne burczenie, albo jakieś takie ostre mruczenie... Z każdą chwilą było ich coraz więcej, aż w końcu można było usłyszeć delikatnie stępujące stopy bądź łapy jakiegoś zwierzęcia po liściach.
Wtem ujrzeliście wyskakujące na was 3 zębacze. Duże, sino szare gady gnające w waszą stronę. Roger krzyknął od razu - Nie rozdzielać się! Zgrupować się i nie dać im się zaciągnąć do lasu!
Techniczny:
Co robisz? Lecisz na solo na zębacza czy słuchasz się Rogera?
01-11-2015, 21:39
Arroyo
Falmir:
Tak jest! Brońmy się, panowie. Nie ustępować!
Techniczny:
Słucham zaleceń sierżanta Rogera.
01-11-2015, 21:43
Lwie Serce
Edward
Nie dorwiemy ich a musimy uwagę swoją zwrócić by zawrócili, to obładowana złotem jednostka, starczy nam na tysiące butelek rumu i setki szmat do wygrzmocenia buahahaha! Będziemy chlać, żreć i chędożyć, a jak z rana się zbudzimy, to zaczniemy od nowa jak jeden mąż, nasze kusie nie zaznają spokoju a żołądki będą się rozpychać od kawałów mięcha i litrów rumu! Ruszać się lenie bo wam do rzyci nakopię i za prącia powywieszam jak jeszcze raz się sprzeciwicie, jazda ćwoki, jakby was Beliar gonił!
01-11-2015, 21:44
PanzerKampfWagen
Vito
Fajnie, jeszcze mnie jakieś choróbsko złapie. Ale może przynajmniej ta zarozumiała menda zwolni mnie z obowiązków na czas leczenia... Rozgląda się za jakimś daszkiem, gankiem, czy innym baldachimem, pod którym mógłby schować się przed deszczem, ale skąd wciąż mógłby obserwować okolicę.
01-11-2015, 21:46
Il Duce
Dan
Skinął mu głową i wstając pożegnał go wyraźnie wymuszonym uśmiechem - Niech Cię szlag dziadu w rzyć chędożony! - jeśli widzi że Coragon wciąż lata po sali usługując tej bandzie zadufanych w sobie dupków udaje się do portu
02-11-2015, 08:53
Andrij Marszałek
Rhen
To są te gorsze strony służby... - Schował się pod pobliskie drzewo które przynajmniej częściowo da mu ochronę przed deszczem.
02-11-2015, 18:47
Kot
Edward:
Twe żądanie nie odniosło żadnego skutku, załoga zamiast tego próbowała dalej dogonić statek i próbować go postrzelić... a przy okazji chyba uznali Cię za kretyna sądząc po ich minach.
Vito:
Mas zdo wyboru stanąć pod dachem kuźni Harada, Bospera lub Mateo. Kuźnia wydaje ci się najrozsądniejsza widząc jej rozmiary, a kowal chyba się nie pogniewa, jeżeli ustaniesz w tym miejscu.
Rhen:
Drzewow miarę osłaniało Cię od deszczu, więc raczej nie powinieneśzmoknąć podczas warty.
Falmir:
Zębacze były cholernie szybkie i sprytne. Większość z was nie spodziewała się z której strony wyskoczą, przez co część z was na początku z trudem się broniła. Zraniły także mocno Ciebie jak i Twego kompana, który nie wygląda zbyt dobrze. Pocieszacie się tylko tym, iż jedna z tych bestii padła pod mieczem jednego z was, a reszta uciekła po zaciętej walce i odniesionych ranach.
Powalce schowaliście swe miecze i odpoczywacie. Widzisz, jak dwoje knechtów pomaga swemu towarzyszowi usiąść pod drzewem, wszak zębacze pokąsały go dosyć mocno... Niestety, Ciebie również...
Kurwa, pieprzone gady... - warknął pod nosem wściekły, po czym zwrócił się do Ciebie i Twego pogryzionego kompana - Jak tam z wami? Dacie sobie radę? Bo widzę, że dwóch z was nieźle pogryzły... Chyba trafiliśmy na ich terytorium, albo udały się na polowanie. I tak mieliśmy szczęście, że tylko trzy były. Dan:
Wracając do lady zobaczyłeś, iż Coragon wraca do swojego miejsca za ladą. Chyba masz teraz okazję, by go zaczepić i z nim porozmawiać, zanim znowu poleci obsługiwać gości.
Techniczny:
37 punktów zdrowia stracił Falmir + średnia rana
36 punktów zdrowia stracił I knecht + średnia rana
8 punktów zdrowia stracił II knecht
9 punktów zdrowia stracił III knecht
15 punktów zdrowia stracił Sierżant
02-11-2015, 18:55
Lwie Serce
Edward
Rozkazom się sprzeciwiacie!? Pirat rozgniewany i poirytowany zarazem ciął kordelasem niegroźnie jednego z żeglarzy wrzeszcząc - ile razy dzięki mnie łupy zyskaliśmy!? Ile razy chędożyliście kurwy w zamtuzach portowych aż słychać było grzmoty jak z salwy kolubryn!? Ile razy leżeliście zalani w trupa pod stołami od rumu!? A dzięki komu!? Dzięki Edwardowi zwanemu Szalonym! Wykonać rozkaz ćwoki, ruszać się póki cierpliwości nie straciłem!
02-11-2015, 19:09
Il Duce
Dan
Hej,jak się masz? Widzę że interes dobrze się kręci - zagaił uśmiechając się do niego przyjaźnie z wyraźną ulgą że nie musi iść do dzielnicy portowej
02-11-2015, 19:14
PanzerKampfWagen
Vito
Schował się pod dachem kuźni.
02-11-2015, 19:29
Kot
Edward:
Kapitan coś się zaczął chichrać leżąc na ławie. Chyba rozbawiło go to co widzi... - Ghaha haha ha haa... Sztrzylaj Edziu a mi si pitolisz z tymi dziouchami... Pirat zaś, którego ugodziłeś niechętnie zaczął odwiązywać linę od armaty, reszta zaś odwróciła się w twoją stronę i zaczęła wyjmować swe miecze i topory. Chyba ich zdenerwowałeś...
Vito i Rhen:
Jak na razie nic się nie dzieje konkretnego. Leje tylko i leje i końca nie widać. Niedługo zmiana warty.
Dan:
Całkiem nieźle, tylko roboty pełno. A u Ciebie? Z królewskim wojskiem nie masz problemów?
02-11-2015, 19:33
PanzerKampfWagen
Vito
Udał się teraz na plac świątynny, gdzie schował się pod kapliczką, przy której Vatras zazwyczaj przemawia.
02-11-2015, 19:38
Arroyo
Falmir:
Wszystko w porządku, ja dam sobie radę. Co robimy, panie sierżancie? Po pytaniu zerknął na pozostałych, po czym rzekł do nich: Czy ktoś z was dałby radę mi pomóc z tą raną? Uciska jak jasna cholera.
02-11-2015, 19:42
Il Duce
Dan
Przez ich obecność nie ma dla mnie żadnej roboty i do tego te drakońskie prawa,jak tak dalej pójdzie zdechnę z głodu albo będę musiał wrócić na farmę.....- powiedział z wyraźnym smutkiem wzdychając ciężko po czym dodał z nadzieją w głosie - Prawdę mówiąc liczyłem że może Ty coś będziesz dla mnie miał.....
02-11-2015, 19:48
Lwie Serce
Edward
Zaśmiał się widząc, jak reszta wyciąga swój oręż. Myślicie, że ktokolwiek z was ma ze mną szansę? Ha! Mam lepszy pomysł! Ścigajcie ten okręt wedle swej woli, ale pamiętajcie że ładownie pustkami świecą i jak ich nie dopadniecie, wkrótce z głodu i pragnienia pozdychacie! A ja się będę śmiał! Bo za co żarcie i rum kupicie? Chyba, że chcecie napaść na Khorinis, ale zapewniam że nie wyjdziecie nawet na ląd bo już was rozstrzelają salwami z dział buahahaha!
02-11-2015, 21:24
PerWerka
Arto
Podszedł do Cassi... Wiesz, że takiego zadania ja te jeszcze nie mięliśmy. Musisz mi bardzo ufać skoro mnie do niego przydzieliłaś. Nie, że się boję albo nie podołam, ale powinniśmy wszyscy wysilić mózgownice i wymyślić co by nam mogło pomóc.... Jakieś pomysły? Mówił bardziej do wszystkich, ale patrzył na Cassi, tak jakby szukał u niej aprobaty....
02-11-2015, 21:55
Kot
Dan:
Tu Cię rozczaruje... Nic nie mam, ani nic nie wiem. Ci żołnierze nie od parady tu przypłynęli, mówię Ci. Mieszkańcy szepcą, że coś się święci, kupcy też mają jakieś problemy na morzu, ich statki w ogóle nie docierają do wyspy. Chociaż... Chyba mam coś dla Ciebie, ale wątpię, by Ci się to spodobało - odparł ci ze spokojem, jednocześnie biorąc jakąś wilgotną ścierkę i przecierając blat z piwa i innych brudów.
Arto:
Cassia spojrzała na Ciebie i odparła - To też, ale sam fakt przyjęcia Cię do gildii jest aktem zaufania. Jedna osoba i byłoby po naszej kryjówce, albo i po nas gdyby wparował tu Wulfgar ze swoimi pieskami. Poza tym jesteś zręczny i dawałeś radę w wielu akcjach, więc i z tym powinieneś sobie dać radę.
Spróbuj wkupić się w łaski Wulfgara, to najlepszy i najkrótszy sposób. Podobno prowadzi rekrutację najemników dla Tymorisina, oraz rekrutację do straży miejskiej. Zrób dla niego kilka zadań, zobacz czy Ci ufa i czekaj na efekty i po prostu oczekuj szansy na dostanie się do ratusza. Tylko uważaj z tym mieczem, to nie byle scyzoryk, tylko wielki dwuręczniak - rozległ się głos zza twych pleców. Ramirez stał i czyścił złote kielichy stojące na szafce, zapewne jeden z łupów gildii...
Edward:
Załoga zaczęła kroczyć w twym kierunku z orężem broni kpiąc sobie z twych gróźb, nawet jeden z chłopaków, którego zaszantażowałeś nagle przełamał swój strach i również począł wyjmować broń. Na Twoje szczęście masz szansę zasadzić mu kopa i odpalić działo, które odwiązał i w pośpiechu załadował.
02-11-2015, 22:03
Il Duce
Dan
Co to za robota - powiedział z determinacją w oczach po chwili dodając ze śmiechem - na pewno nie będzie gorsza od służby w straży