- O przeszlachetna Pani Jeziora! - rzekł książę Bohemond modląc się w kaplicy zamkowej.
- Cóż za okropieństwa i nikczemności, czają się za murami naszego pięknego miasta? Cóż to za mroczne czasy, w których przyszło nam żyć? Ileż zła na tym świecie, z którym musimy walczyć? Taka jest droga rycerza, która jest naszą chlubą,
jednak wszystko potoczyło się przeciwko nam. Chłopi muszą walczyć, abyśmy zachowali wolność. Sojusznicy również w tej chwili są bezradni, albo i nawet w tak samo ciężkiej sytuacji jak my. Wybacz mi o Pani moje błędy. Zawszę starałem
się roznosić twoją świętą wolę po ziemiach tego świata z honorem i poświęceniem. Jednak cóż zrobić może człowiek przeciw tak wielkiej nienawiści? Andetroyes jest zagrożone. Ziemia moich przodków jest atakowana przez plugawe Mroczne
Elfy. A ja nie mogę na to nic poradzić. O wielka Pani! Gillesie L'Breton! Dajcie mi i moim ludziom siłę i wolę walki! Pomóżcie mi oczyścić ziemie mojego księstwa, aby ludzie jak dawniej mogli żyć i czcić Cię o Pani! Pomóżcie nam
w walce z niewiernymi! My lud twój najwierniejszy, powierzamy Ci nasze losy, oraz ja, Książę Bohemond, przysięgam na Graala, że nie spocznę, póki ziemia Andetroyes nie zostanie oczyszczona!