Cywil z bronią na pewno przestraszyłby Putina i jego czołgi. Następnie stanąłby przed plutonem egzekucyjnym jako szpieg czy sabotażysta. Prawo międzynarodowe chroni tylko żołnierzy w mundurach i cywili bez broni.
Jak grochem o ścianę. Nie mówię tutaj o walce przeciwko całej armii rosyjskiej, tylko podkreślam fakt, że takie wojsko nie mogłoby się bezpiecznie poruszać po takich terenach, bo większość osób miałaby broń i mogła przeprowadzać różne akcje.

Prawo trzeba zmienić.

Mając to świadomość sam zacznie pierwszy strzelać albo będzie miał coś lepszego od nas. Człowiek zazwyczaj nie ma broni pod ręką 24h.
Bo złodziej przychodzi do naszego domu, żeby zacząć strzelać i narazić się na policje z całego miasta, a nie nas okraść... niech ma nawet dwa kałachy ze sobą, ważne, że my też mielibyśmy broń i bylibyśmy w stanie go powstrzymać. Co w tym niejasnego?

Serio myślisz, że w przypadku nowoczesnej wojny możliwość posiadania broni krótkiej przez cywilów jest w stanie zmienić cokolwiek? To nie insurekcja kościuszkowska ani rewolucja amerykańska, zamierzasz ostrzelać oddział piechoty zmechanizowanej Glockiem z balkonu?
Jak pisałem - nie można się spokojnie poruszać w kraju, w którym większość obywateli ma broń w domu.

Poza tym w czasie rozbiorów/II wojny z pewnością więcej ludzi niż dziś miało broń (legalnie bądź nie) i jakoś nic to nie zmieniło.
Racja, tylko kilka tysięcy powstań, które zdecydowały, że dzisiaj nie gadasz po rosyjsku, ba... że w ogóle istnieje nasz naród.

http://www.uwazamrze.pl/artykul/1037899.html
"Niemal cały świat wzoruje się dzisiaj na rozwiązaniach faszystowskich, nazistowskich i stalinowskich."