@ PO nie chciało tych wyborów wygrać.@
Bez przesady. Każda partia chce wybory wygrać. PO też chciało, ale nie było w stanie. Co najwyżej świadomość takiego stanu rzeczy wpłynęła na "morale" i walkę prowadzono bez przekonania. Ale wybory chciano wygrać, to ci mogę gwarantować.
@ Ale tak czy inaczej PO miało potężną kartę - stabilność.@
I tak i nie. Bo rzeczywiście, hasło "ciepła woda w kranie" było parafrazą stabilności. Tyle, że Polacy chcieli stabilności po ciągłych zmianach i reformach pierwszych lat naszego wieku i po rządach PiS. Wciąż chcieli stabilności także w roku 2011. Ale potem, gdy już tą względną stabilność mieli (o czym wspomniałeś) ta stabilność (czy jak kto woli "ciepła woda w kranie") im się najnormalniej znudziła. Bo tak to jest, że gdy mamy zamęt to marzymy o stabilności i spokoju a gdy mamy stabilność to chcemy by coś się działo - by nastąpiła jakaś zmiana (w domyśle, na lepsze, ale ważniejsza jest tu sama zmiana jako taka). Do tego doszło to o czym wspomniałem: kryzys jednak dał o sobie znać a i aspiracje ludzi nie zostały zaspokojone tak jakby chcieli (co się ze sobą wiązało).
Tych wyborów nie dało się wygrać. Owszem, wybory prezydenckie Komorowski wygrać mógł - tu spartolono sprawę. Ale wybory parlamentarne nie.
@ wiem że PO nie rządziło dobrze, skoki na OFE, Vaty, afery @
Oceniać zawsze należy całość - a tu bym jednak stwierdził, że PO rządziło całkiem przyzwoicie. Podatki - patrz kryzys. OFE, owszem to błąd, ale sama decyzja znów spowodowana została pośrednio przez kryzys. Afery... A były jakieś? Był szum medialny, nagrane niezręczne wypowiedzi z prywatnych rozmów i propaganda strony przeciwnej. Afer jako takich nie zauważyłem (chyba, że chodzi o SKOK-i, ale to była i jest nadal afera PiS).
Nikt nigdy nie rządzi tak by się wszystkim podobać. Nikt kto rządzi nie jest nieomylny. Błędy popełnia każdy.
@ PO przyjęło po prostu taktykę zamknięcia się w kuli alternawtywnej rzeczywistości. @
Tu masz rację, ale nie była to jakaś celowa strategia. To jest naturalny efekt tego jak się długo rządzi i trochę traci kontakt z rzeczywistością. Rządzący często uznają, że ich pomysły są tak dobre, że ludzie po prostu nie mogą się z nimi nie zgodzić. Te pomysły mogą być całkiem niezłe lub nawet konieczne, ale ludzie mogą się z nimi nie zgadzać. Tyle, że o tym się często zapomina. Tak samo jak o tym, że jak ktoś coś dobrego zrobił to uważać będzie, że wszyscy mu to będą pamiętać!
Jeżeli partia ma złe notowania, nawet niezasłużenie, to jej polityk, który przypomina wyborcom co dla nich zrobił i jak ciężko i skutecznie pracował, zamiast zdobywać głosy będzie je tracił. Bo będzie tym ludzi denerwował. Przy niechętnej postawie do danego ugrupowania bowiem, w konfrontacji z jego wypowiedziami, wyborcy musieliby przyznając mu rację przyznać, że ich niechęć do danej partii nie ma uzasadnienia. Czyli, że są niesprawiedliwi i nierozsądni. A do tego nawet sami przed sobą się nie przyznają, choć podświadomie zdają sobie z tego sprawę. Więc w efekcie te informacje, ponieważ nie mają wobec nich kontrargumentów, budzą w nich złość. Na tego biedaka, który się tak starał i teraz sądzi, że ludzie to docenią. To samo działa w skali partii - i coś takiego miało miejsce w 2015 roku. PO w jakiś sposób mogła temu jeżeli nie zapobiec to zniwelować przynajmniej w części skutki takiego stanu rzeczy. Ale, jak piszesz, zamknęła się w "kuli alternatywnej rzeczywistości". Nie było to jednak celowe. Zapewniam Cię.
@ Szczególnie Anglicy @
A to wcale nie jest takie pewne, że tak naprawdę to oni w tej Unii być nie chcą. Jak się poobserwuje reakcję ich na wyniki referendum, to można stwierdzić że w gruncie rzeczy to oni za bardzo nie wiedzieli nad czym głosują. Czyli - ich decyzja o wyjściu z UE wcale nie musi oznaczać, że tego właśnie chcieli.
@ Szczególnie wśród przywódców UE, dla których lekiem na kryzys Unii jest jeszcze większa integracja... @
Bo taka jest prawda. Co prawda jest to stwierdzenie w aktualnej atmosferze nieco niepolityczne, ale wcale nie jest powiedziane że fałszywe.
To tak jak z wypowiedzią Komorowskiego, który w czasie kampanii pewnej pani poradził by zmieniła pracę i wzięła kredyt, wtedy może rozwiąże swe problemy mieszkaniowe. Miał rację. Tyle, że prawda była niepopularna. Ale czy to oznacza że nie była z tego powodu prawdą? Prawdę nie przegłosowuje się większością.



Odpowiedz z cytatem


