Jak się ma szlachtę luzytańską to raczej mało nacji sprawia problem. Natomiast ja walczyłem tylko na średnim poziomie jednostek. A za konnymi strzelcami nie chce mi się hasać. A Kartagina to słonie, co prawda nawet ja używam ich lepiej w bitwie, ale za to komp potrafi nimi przyspamić.

Już wiem dlaczego nie potrafiłem skończyć gry tą nacją. Mega upierdliwe to jest.

Prawdę mówiąc nie trzeba było długo czekać na nowe wojny. Rozpoczęła Sparta a następna była Macedonia, jak się okazało potomkom Aleksandra udało się wydrzeć kilka regionów od Scytów w Germanii.

Zaś na północy Nerwiowie skonfederowali Tri... dzięki czemu uniknęli oni krwawej zemsty Luzytan. Armie Hiszpanów nie za bardzo zmieniały jednak kierunek marszu, ale musieli zaopatrzyć się w tratwy by na ich pokładzie dostać się na wyspy, by spacyfikować agresywne plemię Dumanów.
W tym momencie zaczęło się to co bardzo mnie denerwuje w romku. O tuż ci Brytowie opuścili swoja osadę i przeprawili się na kontynent i na szczęście zostali powstrzymani w pierwszej osadzie która wpadał w ich ręce (znaczy osadę odbiłem). Później poszedł spokojny proces podbijania wysp.

Natomiast w walkach z grekami trwał impas. Jakoś nie miałem wystarczającej siły uderzeniowej by odepchnąć wrogie armie. Tym bardziej że w galii alpejskiej miałem problem z miastami, które przeciwnicy rozwinęli do 4 poziomu gdzie dla mnie dostępny był tylko 3. Po namyśle zniszczyłem je jednak i ulepszałem od zera.

O dziwo, dogadałem się z Nerwiami (dostęp, handel i sojusz obronny) i wyzwolonymi Boli (dostęp, handel i sojusz wojskowy). Co było bardzo miłym zdarzeniem, bo niestety cała mapa zaczynała się pokrywać różem i czerwienią. I na jakiekolwiek próby zagadania na moich dyplomatów wylewane były wiadra pomyj...

Natomiast smakiem obszedłem się w Hiszpanii. Na wyspie należącej do Kartaginy wybuch bunt niewolników, a nie długo potem bunt zwykły Buntownicy wyrznęli się nawzajem i to co zostało padło na garnizonie miasta... A miasto to było strategicznie ważne, bo jego brakowało mi do warunków zwycięstwa (prowincje). A wojny z moim partnerem handlowym Kartaginą nie chciałem.
Naszczacie 60 tur później kolejny bunt doszedł do skutku, co wykorzystałem już w pełni. Tak że zostało mi już tylko zdobyć 90 regionów i wystawić flotę 60 statków (armie już miałem jakiś czas temu 180 jednostek).

Żabimi skokami przyłączyłem Ilirię i górne alpy. Po namyśle postanowiłem, w przerwach od walk z grekami, zaatakować Scytów. Którzy zaczęli ponosić porażki w walce z galami i Macedonia. Tym bardziej że doskwierał mi problem z jedzeniem. A w rękach stopowców były osady Atink i ta druga od getów ze zbożem.
Po ich zdobyciu wiedziałem że wygrana jest już raczej pewna. Problem stały się tylko wymagane regiony. Floty powstały w Brundisium, i Ilirii. Niestety skarbiec Luzytan nie chciał się zapełnić.
Zapomniałem o tej głupiej zależności że im więcej regionów kontrolujesz to tym więcej kasy przepada, przez karę za korupcję... A dodatkowo grałem barbarzyńcami więc z technologiami byłem strasznie do tyłu.

Nie lubię zostawiać nie dobitych wrogów. Więc postanowiłem się nie przejmować skarbcem, a normalnie przejechać się po grekach, tym bardziej że wreszcie jakiś życzliwy dyplomata zapukał do mych drzwi (kimmeria).
Tak więc jedną ofensywą przyłączyłem do końca: Ponnanie, Dację, Trację, Macedonię i Peloponez.

Niestety zlekceważyłem małe stateczki spartan koło Brundisium. Jak się okazało była to armia lądowa który wylądowała koło miasta. Ja nie namyślając się długo wzmocniłem garnizon flotą i myślałem że dam radę...
Nie dałem. Jednak mieli za mocne jednostki. Spartańscy hoplici poparci dodatkowo najemnika: samickimi szermierzami, hoplitami i weteranami i włócznikami z theus.
Jak tylko zobaczyłem mapę miasta to już wiedziałem że będzie ciężko. Bardzo słabo ustawione miałem wieżyczki. Od razu zdecydowałem że oddam zewnętrzne muru, a bronic się będę przy 2 (garnizonem miasta) wewnętrznym, bo miałem wtedy miejsce do flankowania wojskami ze statków.
Plan poszedł dość sprawnie. Niestety Spartanie (w końcu waga najcięższa hehe) od tak przepchnęli lekkie jednostki Luzytan tak że wieżyczka przestała strzelać. Zaś cześć jednostek od razu uciekła od samickich mieczów. Natomiast flota nie przydała się wcale. Dokładniej połowa nie zdarzyła na walkę...
Tak rozpoczął się rajd Spartan po miastach Italii. Zdobyli Brundysium, Neapol, wyzwolili Rzym i na koniec ostatnie miasto portowe. Nie było wyjścia i trzeba było ściągać 1 armie z Grecji i postawić 2gą na najemnikach. I tak Sparta przeszła do historii.

Mój dochód po tym wszystkim spadł do 2 tysiaków...
Za to z Kimmerii przyszła propozycja sojuszu wojskowego, i tak rozpoczęło się wielkie odliczenia 81 miast do końca potrzeba jeszcze 9.
Pod nuż poszła kreta i Pergamon (rodos, i miasto z murami z tej samej prowincji, Olbia i dawna stolica Scytów). Do końca zostały 4 osady... Wróż 5 bo Kimmeria zaczęła przegrywać i tracić osady na rzecz Seleucydów którzy stali się potęgą do spółki z Kartaginą? Jak się okazało Punijczycy zdobyli sobie po 1-2 regionach w Cyrenajce, Egipcie Etiopii i całkowicie zdominowali Medie zwykłą i pomarańczową

Tak więc rozpoczął się marsz po zwycięstwo przez Azję mniejszą i Cyrenajkę Seleucydów. A w tym czasie Selki i Kartagina zjadały Kimmerię.
Na koniec mój dochód do była kwota 1253. Hehe.