Wszyscy znamy jak sprawę nepotyzmu przedstawiał w agencjach zdobytych przez PSL choćby Kłopotek a i PO miała wiele za kołnierzem w spółkach skarbu państwa. Jak pisałem swego czasu w tym temacie, słowo nepotyzm po przejęciu władzy przez "dobra zmianę" nabrało jednak nowego znaczenia, a raczej straciło dawne:
http://www.rp.pl/Prawo-i-Sprawiedliw...-pracowac.html
http://natemat.pl/174671,witek-nie-z...yli-na-pustyni
Teraz mamy kolejny przykład: mojego ulubieńca, "misia" Misiewicza:
"Rzeczpospolita" podała, że Bartłomiej Misiewicz nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych. Sam Macierewicz pytany o to przez dziennikarzy odpowiedział, że w spółkach przemysłu zbrojeniowego nie ma takiego wymogu. (pierwsze słyszę bo to są także spółki skarbu państwa-GM
)
Zaznaczył jednocześnie, że w tym przypadku wymagane są inne cechy. Wśród nich wymienił lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność. Sam Misiewicz, w rozmowie z TVN24 odrzucał zarzuty o brak doświadczenia i odpowiedniego wykształcenia. Jak sam mówił, "od 10 lat współpracuje z Antonim Macierewiczem" i "kończy studia licencjackie".
Teraz mamy już pełną jasność, dziękuję ministrowi za klarowną wypowiedź. Po tych rządach wiele definicji się zmieni a słowo kompetencja w rozumieniu naszego szefa MON będzie cytowane przez wszystkich rządzących na całym świecie w razie jakiegoś niezrozumienia sytuacji przez miejscowe media, opozycję, instytucje kontrolne etc.