Zamieszczone przez
Lwie Serce
Bertrand:
Po kilku minutach zmorzył Cię sen, zapadłeś w niego szybko za sprawą zmęczenia po walce i całym dniu, w czasie którego tak wiele się wydarzyło... Jednakoż większość Twych myśli krąży wokół tej kobiety, której uroda, cudny głos i obycie sprawiły, iż się zakochałeś... Takoż we śnie dostrzegłeś ją na koniu, pełną swego wdzięku oraz dumy, patrzącą na Ciebie. Mimowolnie podszedłeś do niej i chwyciłeś za śliczną dłoń, całując ją zarazem. Uśmiechnęła się do Ciebie i pochyliła w siodle, spoglądając tak przez chwile w Twe oczy, oraz gładząc dłonią po policzku. Masz wrażenie, że jesteś w raju... Po pewnym czasie, objęła Cię oburącz za szyję i przybliżyła swe usta do Twoich, ten najwspanialszy pocałunek w Twym życiu zaraz nadejdzie... Lecz gdy już poczułeś słodycz ust pani de Montmirail, rozległ się potężny okrzyk... Poczułeś straszliwy ból jakoby coś ostrego weszło Ci w plecy, jednakoż przeszedł on przez całe ciało. Ledwo dałeś radę się odwrócić, Twym oczom ukazał się postawny rycerz na czarnym koniu, ma długie włosy a przez nos znad prawego ucha pod lewe przechodzi zakrwawiony jego bandaż. Na sobie ma kolczugę z białą tuniką z naszytym zielonym krzyżem, cała również jest splamiona czerwoną posoką. W dłoni trzyma skruszoną kopię, spogląda na Ciebie swym rozgniewanym obliczem. Z przerażeniem dostrzegłeś też, że spomiędzy Twych piersi wystaje długi drzewiec zakończony żelaznym grotem... Wnet ogarnął Cię mrok, zniknęła słodycz dana Ci przez Agnes, zastąpiło ją cierpienie oraz ból...
Na całe szczęście był to tylko sen, zbudziłeś się cały przepocony i wystraszony. Co gorsza, czujesz coś mokrego między nogami...