Dobrze myślisz. Twarde elektoraty z klapkami na oczy są za małe na zwycięstwo. PiS to odrobił i zamknął w szafie swych czołowych bulterierów by zachęcić elektorat pływający. Zwycięstwo i rządzenie samodzielne było zaskoczeniem nawet dla prezesa (co sam swego czasu przyznał) i się zaczęła gadka że na wszystko co wymyślą mają mandat narodu. Poczuli się pomazańcami. I tu się posypało. Za szybko ta pycha i zapomniano o jednym. Do tej pory potrzebna przystawka pełniła rolę listka figowego: wprowadzilibyśmy to czy tamto no ale nie mieliśmy tyle głosów. Przystawka by się odróżnić od koalicyjnego hegemona co jakiś czas musiała się wybić na niepodległość i zagłosować inaczej, albo sygnalizować na tyle głośno że rządowe projekty lądowały w komisjach na lata. I obie strony były w zasadzie zadowolone by wytłumaczyć przed swym elektoratem czemu nie wprowadzono tego czy tamtego. PiS tego nie ma ale jeszcze o tym nie wie, choć w sprawie ostatnich wydarzeń związanych z ustawą aborcyjną widać było że zaczął się okres refleksji. A już najwierniejsi z wiernych (Terlikowscy, Ziemkiewicze itd) zaczynają się odwracać. Wracając do pytania: tak, ci z nas którzy nie patrzą jak nazywa się partia, ale na to co robi będąc przy władzy (będąc w opozycji ma wilcze prawo pleść głupoty ile się zmieści w głowach wyznawców) znowu zagłosują na mniejsze zło. Ale. Jest jedno ale. Co wybory pojawia się ktoś kto potrafi zagospodarować wielu zrezygnowanych dotychczasowymi osiągnięciami rządzących. Był Lepper, był Giertych, był Palikot jest Kukiz. Na starcie mieli znaczące sukcesy, jak kończyli to była tylko i wyłącznie kwestia co robili jak już dostali się do parlamentu. Jak widać kolejnej szansy pływający elektorat nie dawał co nie znaczy że ktoś następny nie pojawi się z hasłem: my jeszcze nie byliśmy w ławach sejmu! My nie zawiedliśmy! Oni już zawiedli! I jest dla mnie oczywiste że jeżeli Kukiz się posypie będzie ktoś następny. Korwin? Szeroko rozumiany obóz narodowy? Zobaczymy. Ale generalnie wygrywa ten kto wydaje się mniejszym złem. PiS w trakcie 2015 roku od rozpoczęcia kampanii Dudy po wieczór wyborczy parlamentarny przyjął maskę: 2005-7 to przeszłość, jesteśmy inni a i Smoleńsk był tematem który omijali w trakcie wywiadów. Jak wiemy od dnia wyborów nie zrobili nic by podtrzymać to kłamstwo.

