Może konserwatyści się ze mną nie zgodzą, ale dla mnie podstawą byłoby podwojenie naliczanych kar wraz z recydywami. Tzn. osobnik X zapłaci za pierwszym razem, dajmy na to, 1000 zł, ale już za drugim 2 koła i tak dalej. Oczywiście pod warunkiem, że waga wykroczenia zostałaby zachowana, bo za wyższą półkę zapłaciłoby się 10.000% kwoty podstawowej. Parę lat drakońskich kar i się ucywilizujemy. A to, co zyska państwo pomogłoby zwalczać dziurę budżetową.