Pokaż wyniki od 1 do 10 z 22

Wątek: Gra Cesarstwem Wschodniorzymskim

Widok wątkowy

Poprzedni post Poprzedni post   Następny post Następny post
  1. #3
    Chłop Awatar arabwro
    Dołączył
    Oct 2014
    Lokalizacja
    dolnośląskie
    Postów
    35
    Tournaments Joined
    0
    Tournaments Won
    0
    Podziękował
    2
    Otrzymał 9 podziękowań w 6 postach
    Dobra, skoro nikt nie raczył pociągnąć tematu, napiszę kilka zdań.
    Kampanii poziom b. trudny.

    Na początku zadbałem o żywność - głodny żołdak to zły żołdak. Przeniosłem jedną armię z Azji na północne Bałkany. Także trzy garnizony strzegą północnych rubieży.

    Tu mała dygresja - zauważyłem, że postawienie armii w granicznym mieście skutecznie hamuje agresywne zapędy sąsiada, tzn. wypowiada wojnę jeśli garnizonu brak, odpuszcza, jeśli stoi choć kilka oddziałów.
    Zachodnie cesarstwo praktycznie co turę proponuje mi dołączenie do wojny z jakimś odległym wrogiem. Przyjmuję bo 2000-3000 złota to dobry zastrzyk finansowy na początek.
    Praktykowałem postawę pasywną - miecz szedł w ruch tylko w przypadku inwazji. W sumie to jedyna rozsądna droga...
    Na mój teren wlazły hordy - czyli to, co wkurzone misie lubią najbardziej :].
    Pierwsi w piach poszli Wizygoci, siódma tura.
    Jazygowie - dziewiąta tura.
    Alanom popiół w tyłkach zrobiłem w trzynastej.
    W okolicy piętnastej tury wpadli z wizytą Madziarzy. Wprawdzie chyba tylko chcieli się przetransferować przez moje terytoria, ale jakieś trzy tury później i tak zrobiłem im z tyłków jesień średniowiecza .

    Nie wiem jakim cudem odparłem inwazję Hunów, właściwie jej pierwszy etap. 4 i pół pełnych armii kontra moje dwie (16/20 i 14/20) plus garnizon miejski, jakieś 6 jednostek. Poszedłem za ciosem, pognałem za parchami, udało mi się wyciąć w pień kolejną armię - wprawdzie tylko 11/20, ale zawsze to coś!!

    W tak zwanym międzyczasie użeram się w Afryce z Garamantami. To nie jest wojna na pełen gwizdek, raczej pojedyncze potyczki co dwie tury. Ogólnie jadę pastuchów, ale jakimś cudem ciągle mają pełne armie...

    Rozwaliłem również armię Ostrogotów, ale bydlaki po jakimś czasie powrócili 20/20, nie wiem skąd się wzięli, ale raczej prędko nie wrócą.

    Dygresja - nie wiem jeszcze jaką taktykę mam stosować. W romku było to banalne - na leszczach wytrenować dwóch szpiegów, i po kilkunastu turach miałem ich na maksa wykoksowanych, po czym kusiłem jeszcze dwóch, trzech i tak stworzona forpoczta mojej armii, była niezawodna. Szybkość podbijania terenów była uzależniona od prędkości armii. Póki co nie znalazłem ich efektywnego zastosowania tych agentów, ale myślę, że to kwestia ogrania.

    Ogólnie ta kampania wymaga zmysłu strażaka - trzeba gasić pożary gdzie wubuchną, ale również zanim wybuchną. Strasznie dobijają epidemie - nawet 1% ryzyka czasem powoduje rozp@#$%^....

    Widzę, że Sasanidzi ostrzą na mnie pazury - zbierają armię, zerwali nieagresję...

    Także będzie wojna!

    Nie jest łatwo, ale daje satysfakcję .

  2. Następujących 4 użytkowników podziękowało arabwro za ten post:


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •