Z mojej perspektywy, a siedzę w Warhammerze od 2 klasy szkoły podstawowej (około 1993 roku) to właśnie Burza Chaosu i Koniec Czasów pasuje do tego świata jak wół do karety. Myślę, że pomysłodawcy tego uniwersum i jego pierwsi twórcy łapią się za głowę, względnie przewracają w grobie. Kiedyś był to klimatyczny świat do rpgów i gry bitewniakowej, a dzisiaj maszynka do sprzedawania figurek. Fabuła jest napędzana przez potrzeby marketingowe. Trzeba sprzedać kilkadziesiąt tysięcy nowych boxów? No to wymyślamy koniec czasów. Wszyscy bohaterowie się powybijają, świat przestanie istnieć - stworzymy wszystko od podstaw, aby zrodzić popyt na nowy asortyment.
I jasne. Rozumiem ten mechanizm - Games Workshop to spółka giełdowa, a jej zadaniem jest robienie kasy, ale nikt mi nie będzie wmawiał, że te fabularne popłuczyny jakie wyprodukowali są generalnie lepsze od twórczości fanów, bo w wielu wypadkach jest ona zwyczajnie dobra, lepsza (a w innych słaba).
Moja wizja Warhammera to Warhammer w formie znanej z podręcznika WFRP Ied razem z dodatkami oraz V edycji battla. Nie mam nic przeciwko fanowskiej twórczości jeśli pasuje do tego klimatu.
Rozumiałbym takie stanie na straży czystości, gdyby chodziło o Śródziemie stworzone przez Tolkiena. Tolkien stworzył zupełne i spójne uniwersum od A o Z. Praktycznie niczego tam nie brakuje. Opracował nawet języki. Nie chodziło mu o żaden świat do rpgów, bitewniaków czy gier komputerowych. Chciał stworzyć ideał, który zrodził się w jego głowie. Ingerencja w to uniwersum to z mojego punktu widzenia herezja.
Warhammer nie jest Śródziemiem. Nie jest on ani w wyczerpujący sposób opisany, nie jest spójny, nie jest logiczny, jest co rusz zmieniany, modyfikowany, nacje znikają i się pojawiają. Jego celem nie jest bycie jakimś ideałem, tylko zarabianie kasy - i od tego zależy jego kształt.






)

Odpowiedz z cytatem