Cytat Zamieszczone przez Poliorketes
A nie prościej po prostu podrzucić ten link do dyskusji na historycy.org - http://www.historycy.org/index.php?showtopic=17629
Chyba, że masz Sargonie do dodania coś ponad to? "Kanny" to nieudana praca, Sikorski poszedł na łatwiznę i oparł się na pracy Harolda Lamba, "Hannibal". Miał jednak pecha, bo Lamb popełnił wiele błędów, a Sikorski je bezrefleksyjnie powielił. "Kanny" powstały w oderwaniu od źródeł, co każdy kto je czytał zauważy. Są dużo lepsze prace na ten temat - "Wojna Hannibala" K. Kęciek; S. Lancel, "Hannibal", czy świeżynka - "Wojna Hannibala" J. F Lazenby.
W zasadzie nie mam - to, co napisałem w zalinkowanej dyskusji załatwia jakieś 90% moich obecnych zarzutów co do tej książki, wieć nie ma sensu powielać.
A prościej i owszem, tylko nie chciałem tak po prostu wrzucać linka do innego forum. Ale skoro już się pojawił... Przynajmniej nie muszę się już produkować


Cytat Zamieszczone przez Gajusz Mariusz
Nie będę bronił pracy która mnie oczarowała bez mała 30 lat temu jak niepodległości bo nie mam po temu wiedzy na tym poziomie. Oczywiście takie rzeczy nie powinny się wydarzyć! Tylko że dla kogoś kto nie siedzi w temacie zbyt mocno lub nie opiera się na tej pracy....pisząc własną pracę (jak widzę, tak właśnie zrobił Sikorski) czyli z zasady człowiek wiedzący o IIWP tyle co wyniósł (albo i nie) z historii albo wikipedii to nie będzie miało wielkiego znaczenia (no chyba że dotyczy to daty tytułowej bitwy albo daty początku i końca konfliktu. Jeżeli to dotyczy np zdobycia jakiegoś miasta po drodze z Iberii do Italii to z kontekstu treści wyłapie się błąd autora). Ja gdy czytam temat znany mi tylko z grubsza (np ostatnio Konfederacja Barska) musiałbym siedzieć przy internecie i sprawdzać każdą datę i nazwisko sprawdzając autora czy nie mija się z prawdą. Tak nie robię i zapewne większość także. Jeżeli złapie taki czytelnik bakcyla to sięgnie po inne opracowania, prace które naświetlą mu problem. Powiem tak, mnie jako dzieciaka Sikorski nie skrzywił, nie zniechęcił do starożytnej historii. Wprost przeciwnie. Tak właśnie traktuję całą serię. To są furtki dla zaciekawienia. Jeżeli ktoś tylko i wyłącznie kończy przygodę z tematem na przeczytaniu np omawianego KANNY to znaczy że i tak go to nie będzie ciekawiło czy np jakieś poselstwo rzymskie dotarło do Macedonii w 219 r p.n.e. czy w 217 r.p.n.e.
Dobra, to może od razu nowicjusze niech idą w Gazdę lub Nowaczyka. Furda rzetelność, ważne że obrazki są - co z tego, ze pozrzynane.

Tak, wiem. Jak już wcześniej napisałem takie merytoryczne błędy nie powinny się to w ogóle zdarzyć. Ale jak nasz forumowy największy krytyk wpadek w serii HB czyli romanrozyński uważa że warto ją przeczytać to znaczy że dla kogoś zaczynającego przygodę z IIWP nie powinna być na indeksie ksiąg zakazanych.
Ponieważ ktoś, kto się świetnie wyznaje na RON, wyznaje się automatycznie równie dobrze na starożytności?
Imho nie, więc argument jest zwyczajnie bez sensu. W zasadzie to nie znam nikogo, kogo opinia mogłaby wskazywać, ze dana książka nadaje się dla początkujących lub nie, jeśli chodzi całościowo o publikacje z tak szerokiej chronologicznie serii jak Historyczne Bitwy.