Kurde, zacząłem oglądać tego Vinyla. Świetny serial ale mam wrażenie, że im dalej tym bardziej twórcy się gubią. Może to moje oczekiwania są błędne, ale liczyłem na lepsze ukazanie czasów. Po pierwszych odcinkach widziałem fajną wizję czasów 70/80 lat, taką fajną przekrojówkę. A później? Na pierwszy plan wysuwa sie bezsensowny wątek rodzinny, jak w hollywódzkiej produkcji. Zespół z synem Jaggera... Fajny wątek - ale jako wątek, a nie głowni bohatertowie! Do tego liczyłem na jakieś muzyczne odkrycia. A tu bida. Ani starych, mało znanych perełek, ani nowych, młodych zespołów wykonujacych stare numery w nowych aranżacjach. Na plus za to na pewno glpwny bohater! Świetnie zagrany!
PS: Daredeavila widziałem, pierwszy odcinek, pierwszego sezonu. W ogóle mnie nie zainteresował. Niby każdy się spuszcza że taki inny, że lepszy. Może kiedyś się przekonam.![]()






Odpowiedz z cytatem