Poza tym, nikt tu nie neguje, że mordy rabunkowe się zdarzały (jak i również akcje odwetowe, które w warunkach wojny można uznać za "usprawiedliwione", no bo bądźmy szczerzy, jaka armia tego nie robi w przypadkach jawnej kolaboracji, zwłaszcza jeżeli sytuacja Polaków była i tak przechlapana), ale zakładanie, że 200 tysięcy Żydów zginęło z rąk Polskich tylko dlatego że rachunki się nie zgadzają, jest śmieszne i niepoważne. Ponad 150 akcji na przede wszystkim wioskach to za mało dla takiego wyniku. No chyba że wioski musiały mieć po kilka tysięcy mieszkańców każda (no i nie każdy był przecież Żydem).