Koncepcja się zmieniła i teraz będą wydawane zarówno duże tytuły obejmujące sporą część świata i długo okres czasu, jak i małe tytuły obejmujące małą część świata i krótki okres czasu, ale dzięki temu bardziej szczegółowe. I jest to fajna koncepcja, która mi osobiście dużo bardziej odpowiada.
Należy pamiętać, ze dodatki zawsze były powiązane z częścią główną, która wyszła wcześniej. Na dodatek z uwagi na bycie dodatkiem ich stopień dopracowania był czasem przeciętny.
Teraz mamy osobą serię: "Total War Saga" i nie trzeba się obawiać, że na powrót np. do konkretnego okresu będzie trzeba czekać np. dekadę. Bo nie oszukujmy się np. Rome III to jest kwestia np. 10 lat. Nie wiadomo ile będzie trzeba czekać na Medieval III... w najlepszym wypadku wyjdzie po premierze Trzech Królestw.
Dzięki takiej serii jak "Saga" całkiem możliwe, że w kolejnej odsłonie otrzymamy np.
- Krucjaty, Królestwo Jerozolimskie tj. Broken Crescent w nowym wydaniu.
- wczesnośredniowieczną Europę Wschodnią z Polanami, Waregami, Rusami, Wieletami, Sasami, Madziarami... podboje Mieszka, rajdy Madziarów, chrystianizacja naszej części Europy itd. to jest kapitalnie ciekawy temat, ale za mały na pełnoprawny tytuł serii.
- Wojnę trzydziestoletnią czyli XVII wiek.
- Kampanię w klimatach Potopu czyli RON vs praktycznie wszyscy sąsiedzi.
- Wojnę siedmioletnią, którą można by było fajnie przedstawić zarówno w postaci walk w Europie, jak i w Ameryce Płn.
- Wojna Peloponeska.
To jest mega fajne, bo dzięki takiej serii w końcu historia zostanie wzięta pod lupę i niejako zostanie zerwana pępowina między głównymi częsciami serii, a dodatkami.






)

Odpowiedz z cytatem