Ja właśnie kończę drugi sezon Altered Carbon - niestety nie wyszło to tak dobrze jak pierwszy i chyba też trochę budżet niższy, bo bardziej kameralnie kręcone. Trochę się też ugrzeczniło - np. w tym sezonie nie uświadczy się już nagości za bardzo (jest nawet taka scena a'la Wiedźmin 2, gdzie aktrka jest praktycznie naga ale włosy się akurat tak ukłądają, żeby piersi zakryć :-)).
Natomiast to co jest słabe to aktorstwo aktorki grającej Quell głównie (ta sama co w sezonie pierwszym ale tam miała epizody a tu ma ciągnąć fabułę) - robi dziwne miny i nie przekonuje.
Nie wyszło też filmowi na dobre to, że o ile AC1 był adaptacją książki "Atered Carbon" (nie w płeni wierną, ale zmiany miały sens) to tutaj zrobili misz masz Broken Angels i Woken Furies z domieszką samego Altered Carbon. Nie należę do purystów adaptacyjnych, ale tutaj część postaci po prostu nie ma sensu fabularnie i osoby, które książki nie czytały nie mają sensu zrozumieć po co je wprowadzono (vide Trepp która ma imię bohaterki z AC ale jest "adaptacją" Sylvie z Woken Furies a te jej świecące włosy mają jakieś znaczenie fabularne - przy czym na to się nie wpadnie bez książki). To już lepiej by było gdyby zmyślili na potrzeby adaptacji nowe postaci zamiast robić coś takiego (np. Rei dawała radę).
Gorsze są też wątki poboczne - wyjątkowo nurzyły mnie przygody Poe i Mrs Dig (też bezsensownie wzorowanej na jednej z postaci z Broken Angels dla odmiany).
Całe szczęście wizja świata w miarę daję radę i jako tako się dało obejrzeć, ale obawiam się że sezonu 3 już nie doczekamy (chyba zresztą ekipa kręcąca sądzi podobnie skoro zmieliła dwie ksiązki w jednym sezonie, który w dodatku jest krótszy o 2 odcniki od 1).





Odpowiedz z cytatem