Tym razem słów kilka o Ahsoka. Właściwie powinniśmy pisać o serialu Sabine Wren bo to ona jest w centrum wydarzeń. Kompletnie drewniana aktorka ją gra, więc i cały serial taki jest. Nasza Ahsoka co prawda jest grana przez Rosario Dawson, którą kojarzę od Aleksandra ale to nie pomogło. Większość jej scen to skrzyżowanie rąk na piersiach i uspokajanie wszystkich wokół (bo zna scenariusz produkcji który nosi za paskiem). Pewnie to miał być stoicyzm albo inny przejaw jasnej strony mocy etc. Nie wiem, nie znam się. Byli też moi ulubieńcy - szturmowcy. Ktoś chyba tam do serca wziął ich plastikowy wygląd, więc tym razem ich trochę przybrudzili, tu i tam nalepili taśmy klejące. Ale dalej ich głównym celem w uniwersum to bezcelowe bieganie, włączanie tego czegoś co trzymają w rękach i co robi "pium, pium". Jedynie co trzymało mnie do końca serialu (prócz terroru większości damskiej w moim najbliższym otoczeniu) to zainteresowanie parą: Baylan Skoll i Shin Hati. Niestety, Ray Stevenson odszedł i tym samym ucięło się we mnie jakiekolwiek zainteresowanie kontynuacją tytułu.

Spoiler: