Ja nie jestem demokratą, więc dla mnie argument, że w każdej demokracji są jakieś wałki nie jest argumentem - są i właśnie dlatego ten ustrój jest pozbawiony sensu i jakiejkolwiek logiki. Ateńczycy już rozumieli wady demokracji, a przecież w ich polis obywateli nie było 50 milionów (z rzeszą ludzi, którzy bladego pojęcia o polityce nie mają, więc niby jaka jest podstawa do tego, by decydowali o losach ogółu? Żadna).
Tak, wydawanie leku na receptę jest ograniczaniem wolności, ponieważ nikogo nie powinno interesować czym się faszeruję - jeżeli się otruję, to moja strata i mój problem, zaś jeśli otruję kogoś, to za to odpowiem przed sądem. A nie, że traktuje się mnie jak małe dziecko, które nie potrafi czytać ulotki, albo walnie sobie w żyłę od razu 30 dawek morfiny. Ale pan Kowalski z panem Nowakiem mają dwa głosy, a ja tylko jeden, więc to oni zdecydują za mnie.
Zabarwienia pejoratywne? Bzdura. Jak ktoś mnie nazwie katolem, to jestem z tego dumny, a nie płaczę w poduszkę, że czyjaś intencja była szydercza. Więcej dystansu do siebie, mniej spinania pośladów. Hipokryzją jest, że jak lewak nazwie katolika katolem (ultrakatolem), korwinistą, kucem, etc., to jest w porządku, ale jak lewaka nazwie się lewakiem, dewianta dewiantem, etc., to lewica budzi wrzawę.
Posłuchaj członków KNP, dowiesz się o co kaman - koliberalizm jest syntezą liberalizmu gospodarczego z konserwatyzmem obyczajowym. To nie jest libertarianizm.
Zgodzę się, że Korwin dał się zmanipulować Wiplerowi i nowa partia przyjmuje charakter demagogiczno-populistyczny, ale to już nie moje zmartwienie. Ja zostaję przy KNP, bo dla mnie ważne są zasady, wartości i idee, a nie jeden człowiek. A gimbokuce niech idą za Wiplerem.





Odpowiedz z cytatem