Dziś obejrzałem Igrzyska śmierci: Kosogłos 1 (czyli... 3 część.) I po raz trzeci zachodzę w głowę o co tyle krzyku? W dodatku najmniej w nim z wszystkich części Woody Harrelsona, więc dodatkowy minus... Ostatnia rola Philipa Seymour Hoffmana też nie zbija z nóg (dużo lepiej zagrał w Bardzo poszukiwanym człowieku, z zapadającą w pamięć końcową sceną). Ogólnie, dla fanów, reszta się wynudzi...






Odpowiedz z cytatem
