Jak pisałem- socjopatia kapitalisty miałaby wtedy bezwzględny wpływ na pracownika gdyby ten ostatni był do niego uwiązany jak w systemie niewolniczym/feudalnym. Póki można zmienić pracę nie widzę problemu. No chyba że uważasz iż wszyscy kapitaliści są socjopatami, wtedy proponuję ci zostać kapitalistą, będziesz wśród swoichWłaśnie na tym polega zdobycz cywilizacyjna, że mamy prawo, które narzuca pewne normy, tak aby nieistotne było, czy kapitalista jest zdrowym społecznie człowiekiem, czy socjopatą.
A normy prawne kodeksu pracy i tak nie chronią przed znęcaniem się psychicznym, to tylko propaganda. Nikt nie sprawdzi każdego pracodawcy jak traktuje danego pracownika, obłęd.
"Pewne minimum socjalne" to konkretnie jakie? Zasiłek 1000 zł będzie je spełniał czy za mało? Darmowy dach nad głową będzie wystarczający? A może darmowy chleb dla wszystkich od państwa zapewni minimum socjalne? Chętnie zgodziłbym się a co mi zależy, nie jestem egoistą ale co jeśli piekarz stwierdzi że woli dostać chleb za darmo niż męczyć się i go wypiekać? To jest właśnie to co nazywam utopią socjalizmu.Nie jestem zwolennikiem żadnego rozleniwiania ludzi, nie wiem skąd bierzesz tak zawiłe powiązania, tylko zwolennikiem zagwarantowania ludziom pewnego minimum socjalnego, zgodnie z moralnością, w której życie i zdrowie człowieka są istotniejsze od pieniędzy
A skoro jak twierdzisz życie ludzkie jest ważniejsze od pieniędzy to dlaczego tak wielu je ryzykuje właśnie dla pieniędzy
Można ale o ile więcej byłoby ludzi nobilitowanych dzięki swej pracy gdybyśmy mieli normalny kapitalizm a nie kompradorski?Dzisiaj też można zajść wysoko dzięki swoim zdolnościom i umiejętnościom. Jeżeli tego nie doświadczyłeś, to nie moja wina, natomiast generalizacja której się dopuszczasz jest co najmniej nieusprawiedliwiona.
W jaki inny sposób można to pasożytnictwo skutecznie zwalczyć jeśli nie całkowitą likwidacją tychże zasiłków? Pusty śmiech ogarnia mnie jak czytam statystyki iż w Polsce jest 5 milionów niepełnosprawnych (bardziej pasuje osób z grupami inwalidzkimi). Zlikwidujmy dodatki dla zatrudniających ludzi z grupami a okaże się że po pół roku liczba inwalidów wróci do właściwego poziomu. Ech ten socjalizm i jego pomysły jak tu ludziom pomócCzłowiek biorący zasiłek i niepracujący z własnej woli jest społecznym pasożytem.
A jak 10 ludzi zrzuci się do prywatnej ubezpieczalni po 100 zł to jaka będzie różnica efektywności? Ano taka, że biurokracja zeżre 10 zł na koszty działalności zamiast 50 jak teraz ZUSy i NFZty. Prywaciarz zawsze dba o małą ilość biurokracji i dobrą organizację pracy a państwowe molochy... jest sens komentować dalej?Znaczy to 'lepiej rozdysponowany', to jak rozumiem życzenie prawda?
Realia matematyczne są takie, że jak 10 ludzi zrzuci się 100zł na wspólny fundusz to mogą za te pieniądze kupić więcej usług, niż gdy każdy z nich zapłaci 100zł tylko na siebie. Tutaj nie ma z czym dyskutować.
Proponuję więc system ubezpieczeń społecznych oparty na prywatnych ubezpieczalniach- lepiej zarządzanych i mniej zbiurokratyzowanych od ZUS, KRUS i NFZ.Dyskutuję jedynie nad istotą publicznej opieki zdrowotnej. Jeżeli NFZ działa źle, to trzeba go zlikwidować i postawić inny system, który będzie mniej zbiurokratyzowany, inaczej zarządzany, ale nadal pozostanie systemem ubezpieczeń społecznych.
Trwałe monopole mają miejsce tylko w socjaliźmie i kapitaliźmie kompradorskim gdzie utrzymują się dzięki koneksjom i lobbowaniu władzy na rzecz niedopuszczenia na rynek ewentualnej konkurencji. W prawdziwych kapitaliźmie przedsiębiorca, który skutecznie osiągnął monopol, oczywiście tak samo jak w socjaliźmie i kapitaliźmie kompradorskim podnosi cenę produktu i obniża jego jakość dążąc do maksymalizacji zysku jednak ta passa trwa tylko chwilę. Zaraz powstaje konkurencja, która produkuje taniej i lepiej odbierając klientów monopoliście. Prawdziwy kapitalizm nie uznaje trwałych monopolów czy zmów cenowych.To również życzenie do niebios. Zastanawia mnie jakie konkretne ekonomiczne argumenty jesteś w stanie przedstawić na poparcie takiej teorii. Bo to co stosujesz jest właśnie typowym poziomem dyskusji zwolenników JKM - na wolnym rynku musiałby robić tak, srak i owak. Dlaczego? Powiedz mi jaki mechanizm wolnego rynku pozwala Ci twierdzić, że zmowy cenowe nie są na nim możliwe? Jaki mechanizm daje gwarancje, że w wyniku procesów wolnorynkowych nie dojdzie do monopolizacji? Co powiesz? że konkurencja zaniża ceny? Myślisz że tego się nie da obejść? Myślisz że zmowa w celu eliminacji konkurencji nie wystąpi na wolnym rynku bo bozia ukarze przedsiębiorców?
Po pierwsze efektem było to, że klienci mieli tanie towary i usługi. Po drugie nikt nie zabraniał Polakom stworzyć takiej samej "spółdzielni". W zaborze pruskim Polacy tak samo zrzucali się na rodaków w obronie przed nawałą kapitału niemieckiego. Po trzecie jakby żydzi się co chwilę zrzucali na innych żydów, żeby sprzedawać coś poniżej opłacalności to wszyscy zbankrutowaliby. Po czwarte w jaki sposób chciałbyś zabronić jednemu żydowi wspomagać z własnej kieszeni drugiego żyda? Jakiś nowy urząd kontrolny, co? Po piąte skąd te ataki na żydów za to że pilnowali swojego interesu i diaspory co jest rzeczą naturalną? Wyczuwam nutkę nacjonalizmu...Wiesz jak żydzi w 20-leciu radzili sobie z polską konkurencją? Kiedy pojawiał się Polak ze swoim interesem, żydzi dopłacali swojemu rodakowi do interesu byle by tylko ten mógł zejść z cenami na tyle nisko, że interes Polaka po prostu przestawał być opłacalny.
Phi, jakbym spytał Tuska to powiedziałby dokładnie to samo, wszak pojęcia "gospodarki możliwie mało kontrolowanej" i "mechanizmów socjalnych zgodnych z poziomem rozwoju cywilizowanego" są baaardzo pojemneJeżeli czegoś bronię, to gospodarki możliwie mało kontrolowanej, przy zachowaniu pewnych mechanizmów socjalnych zgodnych z poziomem rozwoju cywilizacyjnego na którym się znaleźliśmy, jak również idei republikańskich w kontekście światopoglądowym i społecznym.![]()





Odpowiedz z cytatem